Kontrakt wyrwali Chińczycy
Od kwietnia Huta Stalowa Wola będzie znów pracować w pełnym wymiarze
godzin. Jednak nie doszło do sfinalizowania dużego kontraktu na maszyny
budowlane dla Kazachstanu, który wydawał się pewny. Zawarli go Chińczycy. Szansą
na stabilizację dla huty jest realizacja rządowych zamówień dla
wojska.
Wstrzymanie produkcji, okresowe przestoje m.in. w okresach świątecznych –
pozwoliły na przetrwanie hutniczej spółce najtrudniejszych momentów związanych
ze zmniejszonym zapotrzebowaniem na maszyny budowlane. Kryzys światowy zmusił
też kierownictwo huty do czasowej redukcji etatów i ograniczenia czasu pracy
załogi. Urlopowanie ok. 300 osób na ponad rok, skrócenie czasu pracy do czterech
dni w tygodniu, a tym samym zmniejszenie zarobków o 20 proc. wprawdzie pozwoliło
firmie uniknąć zwolnień i tylko w ubiegłym roku zaoszczędzić ok. 25 mln zł, ale
mocno nadwerężyło budżety rodzinne ok. 2,5 tys. pracowników największego zakładu
na Podkarpaciu.
Sytuacja powoli zaczyna się normować. Od kwietnia załoga
wraca do pracy w pełnym wymiarze godzin. – Na razie nie wiemy, jak długo
będziemy pracować w pełnym wymiarze – może miesiąc, dwa, trzy, a może dłużej.
Wszystko będzie zależeć od zamówień – mówi Henryk Szostak, przewodniczący NSZZ
„Solidarność” w HSW.
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, niepokój może
budzić brak zamówień dla części cywilnej huty. Jeszcze niedawno szlagierem miał
być kontrakt wynegocjowany przez Dresstę – marketingowe i handlowe ramię huty –
spółkę zależną Huty Stalowa Wola SA na dostawę do Kazachstanu 30 ładowarek 534E
i 20 spycharek gąsienicowych TD-15M. Kazachowie zamówili też 40 równiarek od
innej stalowowolskiej spółki Mista. Odbiorcą sprzętu miała być firma leasingowa
podległa ministerstwu transportu i komunikacji Kazachstanu, a maszyny miały być
przeznaczone do budowy i utrzymania dróg, w tym budowy autostrady z Aktobe do
Czimkent oraz budowy trzech odcinków tzw. Jedwabnego Szlaku z Chin do Europy.
Jednak w ostatniej chwili intratny kontrakt stał się łupem Chińczyków, którzy
zrealizują zamówienia za mniejsze pieniądze, na warunkach, których huta nie była
w stanie spełnić.
W tej sprawie nie chciał się jednak wypowiadać Bartosz
Kopyto, pełnomocnik Zarządu HSW SA. Jego zdaniem, szansą na stabilizację dla
huty jest realizacja rządowych zamówień dla wojska. – Jesteśmy z tego biznesu
zadowoleni, rozwijamy go bardzo dynamicznie. W związku z tym w części wojskowej
nie ma powodów do narzekań. Natomiast sprawa maszyn budowlanych jest kwestią
koniunktury międzynarodowej. Ożywienie jest zauważalne, ale powstaje pytanie,
czy jest to już stabilny wzrost, czy ta tendencja stabilnego rozwoju rynku jest
czymś, co będzie trwało, czy może jest to tylko chwilowy skok – komentuje
Bartosz Kopyto.
Zarząd HSW liczy na stopniowy wzrost sprzedaży w segmencie
maszyn budowlanych i maszyn górniczych w drugim półroczu. Światełkiem w tunelu
mają być ruszające inwestycje drogowe na Podkarpaciu, które powinny zwiększyć
popyt na sprzęt rodzimej produkcji. Obok załogi na stabilizację liczy też
Stalowa Wola i lokalny rynek, m.in. handel i usługi, które także straciły na
oszczędnościach w hucie.
Stalowowolska huta to największy w Polsce producent
sprzętu wojskowego, maszyn budowlanych oraz zespołów napędowych. W 2009 r.
restrukturyzacja zakładu objęła podział na część cywilną oraz wojskową, w której
większość udziałów posiada SP, ARP i załoga. Część wojskowa nie podlega
sprzedaży i nadal będzie produkować sprzęt dla armii, natomiast część cywilna
pójdzie pod młotek. – Zależy nam, aby w Stalowej Woli nadal odbywała się
produkcja i – co istotne – przy użyciu nowych technologii i zwiększonym
zatrudnieniu – zaznacza pełnomocnik Zarządu HSW SA.
Mariusz Kamieniecki
