Komorowski prześwietla pracowników

Kancelaria Prezydenta "na polecenie pracodawcy" zapytała swoich
pracowników, wypełniających obecnie mandaty radnych, czy ubiegają się w wyborach
samorządowych o reelekcję. Powodów wywiadu nie ujawniono. Niewykluczone, iż
prezydent Bronisław Komorowski, który ostatnio pojawił się na billboardzie
wyborczym kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Konina, chce
sprawdzić, czy jego podwładni startują z listy albo przynajmniej popierają, tak
jak głowa państwa, kandydata z jedynie słusznej listy wyborczej.

Pracownik informuje pracodawcę, kiedy zostaje wybrany na radnego, o tłumaczeniu
się ze startu w wyborach nie ma jednak mowy. Ciekawość co do prywatnych
zainteresowań i działalności swoich pracowników postanowiła jednak zaspokoić
Kancelaria Prezydenta. – Ci, którzy są obecnie radnymi w różnych biurach
Kancelarii Prezydenta, część z PiS, część z lokalnych stowarzyszeń dostali
telefony z działu kadr, w imieniu pracodawcy. Pracodawca pytał: "Czy państwo
startują w tych wyborach?" – mówi nasz rozmówca z Kancelarii Prezydenta. Prawo
nie zabrania łączenia pracy w Kancelarii Prezydenta z pełnieniem mandatu
radnego. Przeprowadzenie takiego wywiadu potwierdził nam Michał Grodzki,
warszawski radny PiS. – Pytano mnie o to, czy zamierzam startować w wyborach
samorządowych. Odpowiedziałem, że tak i że jest to dziwne pytanie. Publikowane
są obwieszczenia wyborcze, a informacje o tym można znaleźć też na stronie PKW.
Będę ubiegał się o reelekcję i chcę służyć sprawie naszego miasta – powiedział
Grodzki. Zaznaczył, iż pytanie było o tyle dziwne, że do tej pory kadry nie
dzwoniły do niego z pytaniami w prywatnych sprawach. Pytane przez nas osoby nie
przypominały sobie, aby Kancelaria prowadziła podobną akcję przed wyborami
samorządowymi przed czterema laty. Odpowiedzi, dlaczego pada pytanie o start w
wyborach, indagowani pracownicy nie usłyszeli, poza tym, iż dział kadr dostał
"polecenie służbowe od pracodawcy", aby takie pytanie zadać. – Pewnie to będzie
miało jakieś konsekwencje, o których jeszcze nie wiemy – mówi inny z naszych
rozmówców. Obawy kandydatów na samorządowców, i to tych, którzy nie startują z
poparciem PO, zdają się być uzasadnione. Szef Kancelarii Prezydenta Jerzy
Michałowski oświadczył niedawno, że w Kancelarii są osoby będące politykami i on
dla nich miejsca nie widzi. W tym kontekście padały przede wszystkim nazwiska
radnych, którzy mandaty uzyskali, startując z listy PiS.
Niewykluczone, że akcja prowadzona w Kancelarii Prezydenta jest próbą
zastraszenia. Obecnie pracowników, którzy jednocześnie są radnymi, z pracy
zwolnić nie można. Chyba że pracodawca uzyska na to zgodę całej rady miejskiej.
Zwyczajowo jednak radni, bez poważnie uzasadnionego powodu, na przeprowadzenie
przez pracodawcę takiej operacji zgody nie dają.
Sytuacja, z punktu widzenia radnych, komplikuje się na przełomie kadencji.
Kończy się ona bowiem 12 listopada, czyli jeszcze przed pierwszą turą wyborów
samorządowych.
Oświadczenie Michałowskiego nie przeszkodziło jednak, by w Kancelarii Prezydenta
mógł zostać zatrudniony samorządowiec PO, przewodniczący Rady Miasta i Gminy
Piaseczno Michał Szweycer, który został asystentem prezydenta Bronisława
Komorowskiego. Z funkcji w samorządzie zrezygnował po publikacji prasowej na
swój temat. W Kancelarii Prezydenta chyba dobrze czuje się również sekretarz
stanu Sławomir Nowak. Choć po objęciu nowej funkcji musiał zrzec się mandatu
posła, to jednak pozostaje szefem pomorskich struktur Platformy Obywatelskiej.
Ostatnio w kampanii samorządowej pojawił się nawet sam Bronisław Komorowski, a
właściwie jego postać. Na wyborczym billboardzie prezydent, który po objęciu
urzędu opuścił oficjalnie szeregi PO, ściskał dłoń kandydata Platformy na
prezydenta Konina.
 

Artur Kowalski

drukuj