Komorowski posłuchał Napieralskiego
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będzie funkcjonować w dotychczasowym
składzie. Bronisław Komorowski ogłosił wczoraj, że nie zakwestionuje
sprawozdania KRRiT za ubiegły rok. Prezydent wyjaśniał, iż uruchamianie
procedury powoływania nowej Rady w okresie kampanii wyborczej oznaczałoby
"bezkrólewie" i brak kontroli w mediach publicznych, co zachęcałoby do różnego
rodzaju harców. A tego – jak zaznaczył – chciałby uniknąć.
Tylko od decyzji prezydenta Bronisława Komorowskiego zależało, czy kadencja
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zostanie wygaszona. Zarówno Senat, jak i
Sejm w ubiegłym miesiącu – przy poparciu posłów rządzącej koalicji PO – PSL oraz
Prawa i Sprawiedliwości – opowiedziały się za odrzuceniem sprawozdania z
działalności Rady za ubiegły rok, a tym samym za przedwczesnym zakończeniem jej
kadencji. Bronisław Komorowski zdania swoich byłych partyjnych kolegów nie
podzielił, wykazując się dalekowzrocznością. Prezydent doszedł do wniosku, iż w
okresie kampanii ktoś tego, co dzieje się w mediach publicznych, musi
przypilnować i będzie to robić KRRiT.
– Chciałem powiedzieć w sposób zdecydowany, że wydaje się również rzeczą
niebezpieczną doprowadzanie do dalszej destabilizacji w mediach publicznych, w
okresie zbliżających się wyborów parlamentarnych. Jednym z zadań Krajowej Rady
jest monitorowanie sytuacji w mediach publicznych i interweniowanie w przypadku
naruszania zasad określonych w ustawie – uzasadniał swoją decyzję prezydent.
Komorowski ocenił, iż brak Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w gorącym
okresie kampanii wyborczej byłby swoistym "okresem bezkrólewia i braku
kontroli". – Wydaje się, że byłaby to po prostu zachęta do różnego rodzaju
harców politycznych, partyjnych w mediach publicznych, czego zdecydowanie
chciałbym uniknąć. W związku z tym nie zamierzam kwestionować sprawozdania
Krajowej Rady Radiofonii za rok 2010 – stwierdził prezydent. Jeszcze jako
marszałek Sejmu pełniący obowiązki prezydenta wskazał do Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji dwóch swoich kandydatów (uczynił to w przedostatnim dniu
pełnienia tej funkcji) Krzysztofa Lufta oraz przewodniczącego KRRiT, byłego
członka Platformy Obywatelskiej Jana Dworaka. Wśród polityków Platformy dało się
słyszeć głosy, iż ruch ten wykonał bez konsultacji z kierownictwem PO: premierem
Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną. Jednocześnie w tej sytuacji Platforma
zrezygnowała z forsowania innych kandydatów popieranych przez jej środowisko.
Pozostałe trzy miejsca Sejm i Senat rozdysponowali pomiędzy dwóch kandydatów
wskazanych przez SLD i jednego – zaproponowanego przez PSL. Podczas niedawnych
konsultacji z szefami klubów parlamentarnych jedynie mający dwóch popieranych
przez siebie ludzi w Krajowej Radzie, szef SLD Grzegorz Napieralski zwracał się
do prezydenta Komorowskiego o nieprzerywanie kadencji KRRiT. Pozostali
opowiadali się za wyłonieniem jej w nowym składzie. Politycy Platformy
Obywatelskiej zarzucali dotychczasowej Radzie m.in. zbytnią opieszałość w
podejściu do wyboru rad nadzorczych w mediach publicznych. Dlatego zmiany w
zarządach tych mediów zachodziły zbyt wolno. Prezydent Bronisław Komorowski,
uzasadniając wczoraj swoją decyzję, stanął w obronie Krajowej Rady Radiofonii i
Telewizji. Przypominał, iż działała ona w ubiegłym roku jedynie przez cztery i
pół miesiąca, a jej sprawozdanie zakwestionowane przez Senat i Sejm obejmuje
cały rok 2010, a zatem również okres funkcjonowania poprzedniej Rady. – Wydaje
się rzeczą mało logiczną, aby oceny dotyczące tej Rady, która już nie istnieje,
rozstrzygały o losie obecnego składu Krajowej Rady Radiofonii. W związku z tym
nie podzielam opinii parlamentu w sprawie sprawozdania. Uważam, że Krajowa Rada
powinna mieć w obecnym składzie nadal swoją szansę funkcjonowania i wprowadzania
pewnego uspokojenia w mediach publicznych – mówił Komorowski. Prezydent znalazł
też sukces obecnej KRRiT, którym jest "poprawienie w ciągu czterech i pół
miesiąca ściągalności abonamentu radiowo-telewizyjnego o 20 procent".
Artur Kowalski
