Kilka godzin na świętowanie

Świętowanie Bożego Narodzenia w Wietnamie, w którym żyje druga co do liczebności wspólnota katolików w Azji, trwa zaledwie kilka godzin. Rozpoczyna się wieczorem w Wigilię, a kończy rankiem 25 grudnia. Dlaczego? Dzień ten jest normalnym dniem pracy, a komunistyczne władze „dbają” o to, by nikt nie miał czasu na świętowanie.

Jak informuje agencja AsiaNews, ze względów bezpieczeństwa w katolickich świątyniach w Wietnamie Pasterki odbywały się we wczesnych godzinach wieczornych. Po Liturgii rodziny spotkały się na wspólnym posiłku świątecznym. W parafiach zorganizowano wigilijne wieczerze dla najuboższych.

W wielu rejonach kraju księża mają jednak zakaz sprawowania bożonarodzeniowej Eucharystii. Dotyczy to przede wszystkim wiosek górskich, do których duchowni nie mają nawet wstępu, a komunistyczne władze zapewniają, że nie mieszkają w nich wyznawcy Chrystusa. Mimo wielu utrudnień chrzest przyjęło w tym roku prawie 40 tys. wietnamskich górali, co znaczy, że Kościół katolicki – pomimo obostrzeń – rozwija się w tym kraju. Świadczy o tym też sam fakt, że kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia, 22 grudnia br., ks. abp Joseph Ngo Quang Kiet, metropolita Hanoi, udzielił święceń kapłańskich 14 diakonom swej archidiecezji.

Według wietnamskiego ustawodawstwa 25 grudnia nie jest świętem. Wręcz przeciwnie. Sklepy są otwarte, a uczniowie i studenci obowiązkowo muszą być w szkołach, gdyż na ten dzień wyznaczone są egzaminy i testy. W tym właśnie dniu ludzie są celowo zmuszani do wykonywania pracy w większym wymiarze niż w innych dniach, aby uczcić dzień utworzenia Wietnamskiej Armii Ludowej.

Mimo zniesienia przez komunistyczny reżim uroczystości Bożego Narodzenia w ostatnich latach tradycja jego obchodzenia w Wietnamie zaczyna stopniowo odżywać. Co więcej, zmienia się również nastawienie władz. Sam fakt, że 22 grudnia delegacja Ludowego Komitetu Hanoi złożyła wizytę metropolicie Hanoi, by przekazać mu bożonarodzeniowe upominki, mówi dużo. Ten krok miejscowych władz postrzegany jest przez katolików jako symboliczny gest pojednania. Zwłaszcza że dwa lata temu, 25 stycznia 2008 roku, ten sam komitet wystosował wobec ks. abp. Ngo Quang Kieta ultimatum, grożąc drastycznymi sankcjami w związku z obroną przez katolików terenu nuncjatury apostolskiej.


SK
drukuj