Jest delikt na gruncie prawa międzynarodowego

Z dr. Karolem Karskim (PiS), wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Spraw
Zagranicznych, prawnikiem specjalizującym się w zakresie prawa międzynarodowego,
rozmawia Paulina Jarosińska

Dlaczego zastosowanie cywilnej konwencji chicagowskiej w śledztwie
smoleńskim, czyli do badania katastrofy samolotu wojskowego, było naruszeniem
prawa międzynarodowego?

– Konwencja o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, podpisana w Chicago 7
grudnia 1944 r., jak sama nazwa wskazuje, nie jest przeznaczona do regulowania
kwestii związanych z lotnictwem państwowym. Artykuł 3 tej konwencji mówi jasno,
że umowa ta ma zastosowanie wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie
stosuje się jej zaś do statków powietrznych państwowych. Konwencja wprost
przesądza, że statki powietrzne używane w służbie wojskowej uważa się za statki
powietrzne państwowe. Rządowy Tu-154M był samolotem wojskowym należącym do Sił
Zbrojnych RP, wchodzącym w skład 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego,
jego załogę stanowili oficerowie Sił Zbrojnych RP, wykonywał zadanie polegające
na przewozie prezydenta RP – zwierzchnika Sił Zbrojnych RP wraz z towarzyszącą
mu delegacją. Już każdy z tych punktów, nawet traktowany oddzielnie, stanowiłby
wystarczającą przesłankę do uznania, że był to samolot państwowy, do którego nie
stosuje się przepisów konwencji chicagowskiej. Istnieje w tym zakresie bogata
praktyka międzynarodowa. Przykładowo, w 1996 r., gdy w Chorwacji rozbił się
należący do Sił Powietrznych USA (USAF) samolot rządowy Boeing CT-43 z
sekretarzem handlu Ronem Brownem na pokładzie, nie stosowano przepisów konwencji
chicagowskiej, postępowanie wyjaśniające przyczyny katastrofy prowadziła
wyłącznie strona amerykańska. Czy konwencja mogłaby być mimo wszystko stosowana?
Otóż sama konwencja nie, ponieważ ona sama wyklucza taką możliwość. Pozostaje
pytanie, czy strony mogłyby przyjąć, że stosuje się reguły w niej zawarte.
Jednak rodzi się problem, ponieważ jest to umowa wielostronna i ani Polska, ani
Rosja nie są wyłącznymi dysponentami jej treści. Dwie z ponad setki jej stron
nie są władne do zmieniania jej przepisów. Stosowanie konwencji chicagowskiej
wprost jest więc niezgodne z prawem międzynarodowym. Pozostaje jednak pytanie,
czy jest możliwe pośrednie stosowanie poszczególnych reguł tej konwencji,
przyjęcie dwustronnego porozumienia o treści analogicznej, jak te zawarte w
konwencji. Strony mogłyby zawrzeć taką umowę. Jednakże takie porozumienie
wymagałoby ratyfikacji. W Polsce – ze względu na swoją materię – taka osobna
umowa powinna być ratyfikowana w trybie art. 89 Konstytucji RP, czyli za zgodą
wyrażoną w formie ustawowej. Jak wiemy, nikt o taką zgodę nie występował.

Czy rodziny ofiar mogą skarżyć organy państwa polskiego przed sądami
międzynarodowymi?

– Jeśli uznają, że zostało naruszone prawo, powinny najpierw wykorzystać
drogę krajową w Polsce albo w Rosji lub w obu tych państwach jednocześnie. Jeśli
byłyby nieusatysfakcjonowane rozstrzygnięciami sądów krajowych i uważały, że
naruszono ich prawa – jako rodzin ofiar – zagwarantowane w europejskiej
konwencji praw człowieka, to mogłyby wnieść skargę przeciwko jednemu z tych
państw lub obu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Zastosowanie jakiej ścieżki prawnej byłoby zgodne z prawem międzynarodowym
i najlepsze dla całego śledztwa?

– Gdyby między Polską a Rosją nie istniało żadne porozumienie, punkt wyjścia
byłby taki, że obie strony prowadziłyby osobne postępowania. Strona rosyjska
miałaby określone ograniczenia prawne, jak np. w sferze badania wraku samolotu.
Nie mogłaby prowadzić czynności związanych z identyfikacją ciał i
zabezpieczaniem wraku, objętego przywilejem nietykalności jako część majątku sił
zbrojnych obcego państwa, która w sposób zgodny z prawem międzynarodowym
znalazła się na terytorium innego państwa. Istnieje jednak polsko-rosyjska umowa
z 1993 roku odnosząca się do współpracy w zakresie wykonywania wzajemnych
przelotów wojskowych statków powietrznych. Ta umowa międzyresortowa określa
także sposób badania przyczyn katastrof samolotów wojskowych i jednoznacznie
stwierdza, że wszystkie działania są prowadzone wspólnie. Na początku
postępowanie Rosji było zgodne z tymi regulacjami. Do 14 kwietnia było przyjęte,
że lot i maszyna były wojskowe. W związku z tym postępowanie po stronie
rosyjskiej prowadziły organy wojskowe i współpracowały one ściśle z polskimi
prokuratorami wojskowymi. Natomiast 14 kwietnia nastąpił pewien zwrot i rodzi
się wątpliwość: na jakiej zasadzie postanowiono zastosować konwencję
chicagowską, skoro: po pierwsze – ona sama wyklucza taką możliwość, a po drugie
– na początku zaklasyfikowano samolot jako wojskowy? Kto, dlaczego i w jakim
trybie zrezygnował z wykonywania obowiązującej między naszymi państwami umowy z
1993 roku? Możemy mieć tu do czynienia z deliktem na gruncie prawa
międzynarodowego i z deliktem na gruncie prawa polskiego.

Chodzi o niewypełnienie zobowiązań Polski na gruncie prawa
międzynarodowego, wobec własnych obywateli?

– Prawo międzynarodowe ma taką specyfikę, że nie jest to prawo narzucane
przez jakąś władzę zwierzchnią z góry dla swoich podmiotów, ale jest ono
konstruowane na zasadzie umów. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego strony
mogły się porozumieć, żeby zbadać katastrofę w inny sposób. Powinny przy tym
zachować jednak określoną formę zwolnienia się z dotychczasowych zobowiązań i
zastąpienia ich nowymi. Istnieje bardzo poważna wątpliwość, czy ją zachowano.
Jak zastosowanie konwencji chicagowskiej ma się do pozostałych zobowiązań Polski
na gruncie międzynarodowym, czyli w strukturach NATO czy UE? Wobec NATO nie ma
szczególnych powinności prawnych w tym zakresie, ale przecież zginęli dowódcy
NATO. Jeśli chodzi o Unię Europejską, jest rozporządzenie Parlamentu
Europejskiego i Rady nr 996/2010 w sprawie badania wypadków i incydentów w
lotnictwie cywilnym oraz zapobiegania im. Weszło ono w życie kilka dni temu, 2
grudnia. Od tego czasu powinno być ono stosowane także do wyjaśniania przyczyn
katastrofy smoleńskiej. Reguluje ono postępowanie w przypadku katastrof
lotniczych i udział w nich instytucji unijnych, ale na poziomie cywilnym, także
gdy do katastrofy doszło w państwie niebędącym członkiem UE. To, co najbardziej
uderza w sprawie trybu prowadzenia śledztwa smoleńskiego, to niewiarygodny wręcz
fałsz, jaki przyjmuje polski rząd. Otóż w zależności od okoliczności zmienia on
narrację – jeśli trzeba, utrzymuje, że był to lot wojskowy, jeśli jest inna
konieczność, mówi, że był to lot cywilny. Jest to działanie nie w interesie
Polski, ale Rosji.

Jakie konkretne konsekwencje przyniosło zastosowanie konwencji
chicagowskiej w śledztwie smoleńskim?

– Konsekwencje wydają się oczywiste – do tej pory polska strona nie odzyskała
podstawowych dowodów w sprawie, czyli oryginałów czarnych skrzynek ani wraku
samolotu. Nie można mieć pewności, że kopie otrzymane od Rosjan odwzorowują
dokładnie to, co zawarte jest w oryginałach czarnych skrzynek. Nie wiadomo też,
czy w oryginałach nie zaszły jakieś nieodwracalne zmiany. Nieufność budzi bowiem
państwo, które nie potrafi zadbać o bezpieczeństwo własnych obywateli, które
prowadzi wojny ze swoimi sąsiadami, jak z Gruzją, które jest skłonne nawet do
tego, aby niewygodnych dla siebie ludzi eliminować. Przykładem jest choćby los
Aleksandra Litwinienki. To nie jest też tak, że Rosjanie złamali obowiązujące
normy i brutalnie weszli w posiadanie tych dowodów – przecież strona polska sama
im na to pozwoliła, wykazując, co ważne na gruncie prawa, ogromne zaufanie
stronie rosyjskiej. Na gruncie prawa polskiego możemy się zastanawiać, jakie
konsekwencje powinny być wyciągnięte w związku z ewentualnym naruszeniem art. 89
Konstytucji, ale na gruncie prawa międzynarodowego organ reprezentujący Polskę w
stosunkach zewnętrznych wydał na to zgodę. Rezultatem tego jest stan i poziom
śledztwa. Co z dowodami na niszczenie wraku przez Rosjan? To wszystko są skutki
tego, jakie regulacje prawne przyjęto na początku śledztwa.

Jaki mógłby być tryb powołania komisji międzynarodowej do zbadania
okoliczności katastrofy na Siewiernym?

– Tryb powołania międzynarodowej komisji wcale nie byłby specjalnie
skomplikowany. Podstawowym założeniem jest bezstronność działania i to, aby w
skład takiej komisji wchodzili przedstawiciele innych niż tylko Polska i Rosja
państw. Wyraźnie widzimy, że strona rosyjska nie jest bezstronna w swoim
działaniu. Polskiej stronie powinno zależeć na tym. Gdyby była wola najwyższych
reprezentantów państwa polskiego, wówczas byłaby i możliwość. Takiej woli
jednakże nie widzę.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj