Jakie jest prawo, każdy widzi
Z Marią Twaróg, dyrektorem Departamentu Zastępstwa Procesowego I
Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, rozmawia Mariusz Bober
Reprezentuje Pani PGSP w procesach dotyczących zwrotu majątku na
Ziemiach Odzyskanych, które są wnoszone do polskich sądów przez obywateli
niemieckich…
– Reprezentujemy Skarb Państwa w sytuacjach, gdy to
on jest pozwany w sądzie. Jednak bardzo często to gminy stają się adresatami
wskazanych roszczeń. Sprawy często dotyczą bowiem majątku Skarbu Państwa, który
został skomunalizowany i przeszedł na własność gmin. Dlatego to przeciwko
miastom lub gminom często kierowane są tego typu roszczenia.
Czy gminy, zmagając się z owymi roszczeniami, nie napotykają
większych trudności niż Prokuratoria Generalna?
– Urzędy miast i
gmin także dysponują obsługą prawną i mają takie same kompetencje, jak Skarb
Państwa. Natomiast PGSP na pewno posiada dokładne rozeznanie na temat stanu
spraw, w których występujemy. Mamy więc szersze informacje, ponadto zawsze
możemy sprawdzić, co aktualnie dzieje się w każdym z prowadzonych
postępowań.
Do tej pory sądzono, że największym problemem na Ziemiach Odzyskanych
jest nieuregulowana sytuacja prawna wielu nieruchomości i brak odpowiednich
wpisów w księgach wieczystych. Jednak proces Agnes Trawny pokazał, że można
uzyskać odszkodowanie za nieruchomości, których księgi wieczyste zawierały
zapisy o tym, że należą one do Skarbu Państwa…
– W tym miejscu
trzeba zaznaczyć, że Skarb Państwa występował w dwóch sprawach, które wszczęła w
polskich sądach Agnes Trawny. Prócz tego wszczęła ona jeszcze trzecie
postępowanie dotyczące eksmisji mieszkańców nieruchomości w Nartach, której
zwrotu domagała się obywatelka Niemiec. Jest to pochodna pierwszej sprawy, w
której sąd uzgodnił księgi wieczyste w ten sposób, że jako właściciela
nieruchomości zamiast Skarbu Państwa wpisał Agnes Trawny. W skład nieruchomości
wchodziły budynki należące wcześniej do Nadleśnictwa Szczytno. Natomiast w
drugiej sprawie sąd zasądził na rzecz obywatelki Niemiec zwrot kwoty, o którą
bezpodstawnie wzbogacił się Skarb Państwa. Po wydaniu wyroku przez Sąd Najwyższy
sprawa wróciła ponownie do sądu pierwszej instancji, od którego decyzji
złożyliśmy apelację.
Na czym opierają Państwo argumentację prawną w takich
sytuacjach?
– Jeżeli zostały założone księgi wieczyste, w których
Skarb Państwa został wpisany jako właściciel, a nieruchomość nie została w tym
czasie sprzedana, to osoba, która osiedliła się w innym kraju, może żądać
stwierdzenia nieważności aktu, na podstawie którego Skarb Państwa nabył sporną
nieruchomość. Jeżeli uda jej się uzyskać taką decyzję, zostaje wpisana ponownie
do księgi wieczystej nieruchomości jako właściciel. Zwykle podstawą prawną
nabycia nieruchomości przez SP w takich przypadkach był art. 38 ustawy z 1961 r.
o gospodarce terenami w miastach i osiedlach. Ustawa zawierała 3 przesłanki,
których spełnienie powodowało, że nieruchomości osób, które wyjeżdżały na stałe
do Niemiec i uzyskiwały obywatelstwo tego kraju, przechodziły na własność Skarbu
Państwa. Ale jeżeli sąd uzna, że wymienione w ustawie przesłanki nie zostały
spełnione, wydaje decyzję, że nie było podstaw, by sporna nieruchomość przeszła
na własność Skarbu Państwa. W efekcie jest ona zwracana poprzednim właścicielom.
Jeśli natomiast nieruchomość nabył SP, a następnie sprzedał ją osobom fizycznym,
które działały w oparciu o zaufanie do ksiąg wieczystych, osoby takie chroni
rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych. Zatem osoby te nie mogą utracić
nabytej nieruchomości. W takich przypadkach Skarb Państwa obciążany jest wypłatą
odszkodowań za utracone nieruchomości przez tzw. późnych przesiedleńców,
oczywiście jeśli wykażą, że nie zostały spełnione przesłanki wynikające ze
wspomnianej ustawy.
Niektórzy prawnicy, m.in. prof. Aurelia Nowicka, nie zgadzają się z
interpretacją prawa, którą zastosowały polskie sądy przy orzekaniu m.in. w
sprawie Agnes Trawny…
– Można tylko odpowiedzieć: jakie polskie
prawo jest, każdy widzi. My jako PGSP przedstawiamy w sądach tylko interpretację
stanu prawnego w odniesieniu do spornych nieruchomości, która uwzględnia stan
prawa oraz interesy Skarbu Państwa. Jednak ostatecznie to sądy wydają wyroki.
Gdy nie zgadzamy się z wyrokami, wykorzystujemy dostępne drogi odwoławcze lub
skargi kasacyjne. Czasem udaje nam się „wywalczyć” korzystne dla SP decyzje
sądów.
Część prawników zwraca uwagę na niekonsekwencję nawet w wyrokach Sądu
Najwyższego. Wskazują oni na potrzebę opracowania polskiej doktryny prawnej,
która pomagałaby w interpretacji przepisów i usuwała istniejące luki. Podziela
Pani ten pogląd?
– Procesy tzw. późnych przesiedleńców rozpoczęły
się stosunkowo niedawno. Dlatego praktyka orzecznicza jeszcze się kształtuje.
To, jaki będzie jej ostateczny wygląd, zależy w dużej mierze od nas –
pełnomocników reprezentujących w tych sprawach Skarb Państwa lub gminy.
Natomiast jeśli chodzi o inicjatywy zmierzające do uporządkowania stanu
prawnego, nasza działalność jako PGSP jest ograniczona. Występujemy tylko jako
instytucjonalny zastępca procesowy.
Nie popierają Państwo inicjatyw zmierzających do uporządkowania
systemu prawnego traktującego o nieruchomościach na Ziemiach
Odzyskanych?
– Popieramy wszystko, co jest zgodne z prawem i służy
interesom Skarbu Państwa. My również prowadziliśmy dyskusje na ten temat, także
z udziałem ekspertów, m.in. prof. Aurelii Nowickiej. Popieramy wszelkie
inicjatywy zmierzające do uporządkowania stanu prawnego w omawianych sprawach.
To, co możemy zrobić, to przeprowadzać analizy prawne, i to właśnie robimy,
przekazując np. wojewodom czy starostom opinie na temat korzystnych dla SP
działań, czyli argumentację prawną, którą można wykorzystać do celów
procesowych. W taki pośredni sposób wpływamy na wypracowywanie orzecznictwa
uwzględniającego interesy SP. Kierowaliśmy też pisma do starostów i wojewodów,
oferując pomoc przy uporządkowywaniu ksiąg wieczystych wielu nieruchomości.
Podsuwaliśmy różne rozwiązania, które pozwalają na uregulowanie sytuacji prawnej
nieruchomości mogących być przedmiotem sporu, np. wpisanie jako właściciela
Skarbu Państwa lub samorządu na zasadzie zasiedzenia w sytuacjach, w których
jest to możliwe.
Wyroki polskich sądów pokazują jednak, że dotychczasowe działania nie
wystarczają. Kto w takim razie powinien „uszczelnić” polskie prawo w tym
zakresie?
– Jedynym uprawnionym do „uszczelnienia” polskiego prawa
jest ustawodawca.
Dziękuję za rozmowę.
