Ile na rolnictwo?

Jedno jest pewne: Unia Europejska będzie przeznaczać miliardy euro na Wspólną Politykę Rolną także w nowym wieloletnim budżecie wspólnoty (2014-2020). Nie wiadomo jednak konkretnie, jak duże będą to pieniądze i jaką część wydatków pochłoną dotacje na produkcję rolną, a jaką wydatki na rozwój obszarów wiejskich. Polska ma spore szanse, aby przeforsować swoje postulaty, ale pod warunkiem, że dobrze wykorzysta okres swojej prezydencji w UE (przypadający na drugie półrocze 2011 r.).

W Unii ściera się kilka koncepcji dotyczących przyszłości programów rolnych. Część państw (głównie Wielka Brytania) opowiada się za znacznym ograniczeniem dotowania rolnictwa i terenów wiejskich. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można by, ich zdaniem, przeznaczyć na inne, o wiele ważniejsze cele: walkę z ociepleniem klimatu, nowe inwestycje w oszczędną i odnawialną energię, wspieranie gospodarki innowacyjnej (wysokie technologie, informatyka itd.). Teoretycznie jest z czego ciąć, bo wydatki na rolnictwo i wieś to w budżecie unijnym około 40 proc. rocznych wydatków. Jednak zdecydowana większość państw członkowskich chce utrzymania w budżecie UE wydatków na wspieranie gospodarki rolnej. Co nie znaczy, że wszyscy mają na myśli to samo.
Część krajów opowiada się za tym, aby Unia Europejska wydawała mniej pieniędzy bezpośrednio na wspieranie produkcji żywności, a więcej na rozwój obszarów wiejskich. W drugim przypadku chodzi np. o rozwój infrastruktury technicznej na wsiach (sieć telekomunikacyjna, drogi, wodociągi, kanalizacja itp.), wspieranie przedsiębiorstw działających w otoczeniu rolnictwa lub w zupełnie innych branżach, np. w edukacyjnej, kulturalnej. Słowem – priorytetem miałoby być poprawianie warunków życia mieszkańców obszarów wiejskich. Takie przesunięcie akcentów WPR odpowiada zwłaszcza starym krajom członkowskim. – Te państwa przez wiele lat korzystały ze środków Wspólnej Polityki Rolnej na rozwijanie produkcji rolnej – tłumaczy minister rolnictwa Marek Sawicki, tymczasem nowe kraje członkowskie UE chcą utrzymania dużych nakładów bezpośrednio na wspieranie produkcji rolnej. To bowiem stwarza podstawy do budowania silnego ekonomicznie rolnictwa. – Na Zachodzie rolnicy dostają dopłaty bezpośrednie i inne dotacje od kilkudziesięciu lat, a nasi producenci raptem od kilku, więc dlatego mamy różne priorytety – tłumaczy ekonomista Karol Sobecki.
Stąd też Polska, Słowacja czy Węgry chcą utrzymania w ogólnych zarysach dotychczasowego modelu WPR. Jesteśmy także przeciwni temu, aby finansowanie polityki rolnej w większym stopniu niż teraz spoczęło na barkach budżetów krajowych, na które scedowana zostałaby część obowiązków (za które teraz odpowiada Komisja Europejska). Bogate Niemcy czy Francja łatwo by sobie z tym poradziły, a Polska jest na to za biedna. Choć z drugiej strony kryzys finansowy, który powodował drastyczny wzrost deficytów budżetowych w zamożnych państwach unijnych, wpływa na to, że są one niechętne w przejmowaniu nowych zobowiązań finansowych.
Polska, która przewodniczyć będzie pracom UE w drugim półroczu 2011 roku, ma szansę na przeforsowanie przynajmniej części swoich postulatów. Wiele będzie zależało od tego, jak poprowadzimy negocjacje na temat unijnego budżetu na lata 2014-2020. Rozmowy budżetowe na pewno nie zakończą się w przyszłym roku, ale być może część ważnych decyzji już zostanie podjęta.
– Europejskie rolnictwo nie będzie w stanie konkurować z rolnictwem światowym bez wsparcia finansowego UE – podkreśla minister Sawicki. Wynika to z kosztów produkcji, które w Europie są wyższe z powodu wyższych wymagań dotyczących bezpieczeństwa i jakości żywności.


Krzysztof Losz
drukuj