I na nich jest sposób
Dane Komendy Głównej Policji z roku 2005 są szokujące. Statystyki
mówią, że 15 procent wypadków na drogach zostało spowodowanych przez nietrzeźwych
kierowców.
Policjanci zatrzymali prawie 200 tysięcy prowadzących pojazdy pod wpływem
alkoholu. Większość z nich miała ponad 0,5 promila alkoholu we krwi. Być może
pijani
kierowcy czuli się bezkarni, ponieważ w ubiegłym roku tylko 1 procent z nich
trafiło za kratki. Reszta zmotoryzowanych nietrzeźwych otrzymała kary grzywny
albo wyroki więzienia w zawieszeniu.
Pozbawienie prawa jazdy czy nawet wyrok dwóch lat więzienia to widać żaden
miecz Damoklesa dla kamikadze na podwójnym gazie. Niestraszna im nawet groźba
dożywotniego pozbawienia uprawnień. Być może dopiero widmo utraty kochanego "autka",
wartego nierzadko kilkadziesiąt tysięcy złotych, wpłynie hamująco na nieodpowiedzialnych
kierowców.
Punktem zwrotnym był czerwcowy długi weekend 2006 roku. Wówczas w ciągu kilku
dni policja zatrzymała na polskich drogach ponad 3300 pijanych kierowców.
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zareagował zdecydowanie. Prokuratorom
i policji
dał do ręki nowe, ostre narzędzia, takie jak konfiskata samochodu, podanie
do publicznej wiadomości nazwisk, wysokie grzywny i bezwzględne kary więzienia.
Pionierskie rozwiązania
Sankcje, które w czerwcu minister sprawiedliwości nakazał stosować wobec pijanych
kierowców w całej Polsce, dużo wcześniej opracowali i wprowadzili w życie
na swoim terenie prawnicy z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. Zawarte
one zostały w zaleceniach, jakie szef tej prokuratury Sławomir Luks już 2
listopada 2005 r. przesłał podległym mu prokuratorom okręgowym w Białymstoku,
Łomży, Olsztynie oraz Suwałkach. Pismo było reakcją na wzrost przestępczości
przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, a w szczególności wzrost liczby wypadków
drogowych powodowanych przez kierowców w stanie nietrzeźwym. Jednocześnie
okazało się, że egzekwowanie grzywien nie przynosi efektu. Prokuratura zaproponowała
więc inne rozwiązanie: tymczasowe zajmowanie samochodu na poczet przewidywanej
kary grzywny.
Białostoccy prokuratorzy ostrzegają: jeśli kierowca będzie miał ponad promil
alkoholu we krwi albo po raz kolejny usiądzie pijany za kierownicą, to w przypadku
zatrzymania takiego pirata policja zabierze mu auto. I odholuje je na policyjny
parking. Jeśli w ciągu tygodnia podejrzany nie wpłaci pieniędzy (kilkutysięczna
kaucja) na poczet ewentualnej grzywny, to prokurator wyda postanowienie o zabezpieczeniu
majątkowym i auto będzie stać na parkingu aż do wyroku sądu. – A my będziemy
wnioskować o wysokie grzywny – zapewnia prokurator Janusz Kordulski, rzecznik
Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku.
Ale to nie jedyna kara, jaka spotka pijanych kierowców. – Nasi prokuratorzy
żądają też, jeśli kierowcy będą mieli powyżej 2 promili alkoholu we krwi lub
po raz kolejny usiądą po pijanemu za kierownicą, publikacji ich nazwisk i podania
wyroku do publicznej wiadomości – dodaje prokurator Kordulski.
Piraci nie mogą czuć się bezkarni
Od czasu stosowania przez podlaskich policjantów tych sankcji amatorzy jazdy
na dwóch gazach poczuli na plecach oddech organów ścigania. Bardzo wiele
ich kosztujący. – Do tej pory pijany kierowca miał zatrzymywane prawo jazdy.
Był karany przez sąd, ale nikt nie zabierał mu samochodu i zdarzały się przypadki,
że bez uprawnień nadal siadał za kierownicą. Teraz nie będzie miał narzędzia,
które mu służyło do popełnienia przestępstwa – mówi nadkomisarz Jacek Dobrzyński,
rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.
Zamiast kar w zawieszeniu prokuratorzy żądają dla pijanych kierowców bezwzględnego
więzienia i wysokich grzywien. Jeśli taka osoba spowoduje wypadek, prokuratura
ma nie tylko prawo, ale i obowiązek zatrzymać jej pojazd. To jednak nie zawsze
jest możliwe, bo czasem auto nie jest własnością kierowcy. – Przepisy prawa
nie pozwalają na zajęcie takiego samochodu. Jednak wcale nie oznacza to, że
nietrzeźwy sprawca może czuć się bezkarny. Po prostu prokuratorzy zlecają policji,
żeby zajmowała inne mienie podejrzanego – zaznacza prokurator Janusz Kordulski.
To działa
Odkąd prokuratorzy konfiskują auta (mniej więcej od początku tego roku), w
województwie podlaskim jest coraz mniej pijanych kierowców. Spada też liczba
powodowanych przez nich wypadków.
W roku 2004 w okręgu apelacji białostockiej zajęto ogółem 112 pojazdów, w roku
2005 dane te były już wyższe, bo zatrzymano 194 pojazdy. W bieżącym roku, po
specjalnych zaleceniach Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku, dane wyraźnie
skoczyły do góry. Już w pierwszym kwartale 2006 r. zajęto 75 pojazdów. Dla
porównania: w pierwszym kwartale 2005 roku były to 23 pojazdy.
Jak pokazują dane podlaskiej policji, sankcja w postaci konfiskaty pojazdu
okazuje się skuteczna. Oto bowiem w pierwszej połowie tego roku na terenie
województwa podlaskiego zatrzymano 3022 pijanych kierowców, tj. o 19 proc.
mniej niż w pierwszym półroczu 2005 r., kiedy to zatrzymano ich 3745. Ma to
również swoje przełożenie na liczbę wypadków spowodowanych przez kierowców
odurzonych alkoholem. W pierwszej połowie 2005 r., gdy jeszcze nie zabierano
pojazdów, spowodowali oni 61 wypadków, natomiast odkąd zaczęto stosować konfiskatę
samochodu, liczba tych wypadków w analogicznym okresie roku 2006 zmalała do
47.
Raport z podlaskich dróg
To prawda, że na podlaskich drogach jest coraz bezpieczniej. Przez 6 miesięcy
tego roku wydarzyło się mniej wypadków niż w tym samym okresie ubiegłego
roku. Nietrzeźwi kierowcy rzadziej siadają za kółkiem. Jednak do normalności
jeszcze daleko. Nadal najczęstsze przestępstwo popełniane przez kierowców
w całej Polsce to nadmierna prędkość. – Jest mniej wypadków, mniej kierowców
decyduje się na jazdę pod wpływem alkoholu. Jeśli mimo to już dochodzi do
wypadków, są bardziej tragiczne – mówi nadkomisarz Jacek Dobrzyński.
W porównaniu z pierwszym pół roczem ubiegłego roku w Podlaskiem było ponad
50 wypadków mniej. Znacznie mniej było też pijanych kierowców. Jednak liczba
ofiar i rannych prawie się nie zmieniła. Do najtragiczniejszych wypadków doszło
w Downarach, Nowej Łuce i Jeżewie. Zginęło w nich w sumie 12 osób. W dalszym
ciągu głównymi przyczynami wypadków są nadmierna prędkość, nieprawidłowe wyprzedzanie
i wymuszanie pierwszeństwa. – Niektórzy podlascy kierowcy jeżdżą wręcz bezmyślnie
i agresywnie. Na podlaskich drogach trwa swoisty wyścig szczurów. Niektórzy
wyobrażają sobie chyba, że jazda to gra komputerowa. Takim kierowcom, przeważnie
młodym, wydaje się, iż podróżują w wirtualnym świecie, i myślą, że po naciśnięciu
entera dostaną drugie życie – komentuje Jacek Dobrzyński.
Natomiast kierowcy twierdzą, że przyczyn wypadków należy szukać nie tylko w
ich zachowaniach, ale i w złym stanie dróg. Ale to już temat na kolejne artykuły.
Adam Białous
