Grecja znów sparaliżowana strajkami
Strajk generalny sparaliżował Grecję. Odwołano wszystkie loty do tego
kraju. Stanął transport publiczny, promy i statki nie wypływały z portów,
zamknięto wszystkie urzędy.
Grecy protestują przeciwko reformie emerytalnej i planom oszczędnościowym
zapowiedzianym przez socjalistyczny rząd. Cięcia emerytur i płac, wydłużenie lat
pracy oraz podniesienie wieku emerytalnego – to główne punkty tej reformy
stanowiącej odpowiedź rządu na propozycję 110 miliardów euro pakietu pomocowego
ze strony Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jest to już
szósty 24-godzinny strajk generalny, jaki paraliżuje Grecję od czasu
zapowiedzenia przez rząd premiera Jeorjosa Papandreu planów oszczędnościowych i
reformy emerytalnej. Tysiące osób zapowiedziało swój udział w marszu przed
siedzibą parlamentu, podczas debaty na temat cięć budżetowych. Według
proponowanych przez Radę Ministrów ustaleń, liczba przepracowanych lat
uprawniających do przejścia na emeryturę zostanie zwiększona z 38 do 40, z kolei
minimalny wiek emerytalny ma być podniesiony do 65. roku życia, ponadto
wszystkie emerytury zostaną zmniejszone średnio o 7 procent. – To jest straszne,
płacimy wszystkie nasze zobowiązania, płacimy nasze podatki i nie dostajemy nic
w zamian – mówi jedna z protestujących, zatrudniona w prywatnej firmie Vaso
Spoulou, która właśnie wypełniła wszystkie warunki konieczne do przejścia na
wcześniejszą emeryturę. Obawia się jednak, że nowe przepisy mogą jej
uniemożliwić taki krok lub w dużym stopniu obniżyć wysokość emerytury.
Wprowadzane cięcia są głównym warunkiem, który postawiły Grecji Unia Europejska
i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW), aby mogła ona otrzymać pakiet
stymulujący w formie pożyczek w wysokości 100 mld euro, który ma pomóc krajowi
wyjść z ogromnego zadłużenia. Greccy posłowie są zgodni, że wcześniejsze wstępne
głosowanie wskazuje na to, że reforma najprawdopodobniej zostanie zaakceptowana
przez parlament pomimo pewnych sporów w tej kwestii nawet wewnątrz partii
rządzącej. Z kolei analitycy podkreślają, że jest to ogromny sprawdzian
zdolności rządu do przeprowadzania głębokich strukturalnych reform. Pomimo
sprzeciwu dużej części społeczeństwa, w tym znacznego odsetka kobiet, które mogą
obecnie przechodzić na emeryturę już w wieku 55 lat, władze uznały, że reforma
taka jest konieczna. Premier Papandreu, przemawiając przed posłami, stwierdził,
że bez tej reformy krajowa ekonomia może się rozpaść. Szczególnym zagrożeniem
dla niej – według szefa rządu – są stale rosnące koszta płac.
Związki zawodowe uważają z kolei, że proponowane podniesienie wieku
emerytalnego, usunięcie dodatków do wypłat, zmniejszenie pensji oraz likwidacja
stanowisk będących szczególnym obciążeniem dla budżetu oznacza zlikwidowanie
zabezpieczenia socjalnego obywateli ze strony państwa. Związkowcy rozlepili w
całych Atenach plakaty z hasłem: "Bądźmy wszyscy razem, aby upadek systemu
zabezpieczeń socjalnych nie doszedł do skutku". Także część pracowników
parlamentu zapowiedziała strajk i udział w marszach. Nie wiadomo jednak, w jakim
stopniu wpłynie to na proces ustawodawczy i przebieg głosowań. Część pracowników
innych sektorów, którzy nie uczestniczyli w poprzednich marszach, może tym razem
protestować w centrum stolicy. W największej dotychczasowej demonstracji, która
odbyła się 5 maja br., wzięło udział ponad 50 tys. Greków. Doszło wówczas do
licznych aktów wandalizmu. W wyniku podpalenia banku zginęły trzy osoby.
Wczoraj swoją pracę zawiesiło ponad 2,5 mln osób. Strajki wpływają bardzo
negatywnie na turystykę w kraju, która stanowi jedno z głównych źródeł dochodu
tego śródziemnomorskiego państwa.
Łukasz Sianożęcki, Reuters
