Grecja infekuje polskie banki
Złe wyniki stress-testów europejskich banków stawiają pod znakiem
zapytania drugi pakiet pomocowy dla Grecji. Rośnie ryzyko, że poprzez sektor
bankowy kryzys eurostrefy przeniesie się do Polski, obciążając stratami polskich
podatników.
Od 15 do 20 banków nie przeszło pomyślnie stress-testów przeprowadzonych w 91
bankach z największych europejskich grup bankowych – wynika z nieoficjalnych
informacji. Dla porównania – przed rokiem takich banków było zaledwie siedem.
Informacja może wstrząsnąć rynkami, zwłaszcza że warunki pomyślnego przejścia
badania nie były wygórowane: minimalny współczynnik wypłacalności na poziomie
zaledwie 5 proc., a wśród uwzględnionych stresów brak opcji bankructwa Grecji.
Nic więc dziwnego, że oficjalne wyniki stress-testów zdecydowano się ogłosić
wczoraj wieczorem tuż przed weekendem, po zamknięciu sesji giełdowych, aby
zyskać czas na uspokojenie nastrojów.
Fatalna kondycja sektora bankowego stała się zapewne jedną z przyczyn nagłego
odwołania spotkania liderów eurogrupy, planowanego pierwotnie na wczoraj.
Przywódcy eurostrefy mieli tam omawiać warunki dalszej pomocy dla Grecji i formy
udziału w greckich stratach banków i inwestorów prywatnych. Spotkanie zostało
odwołane w czwartek wieczorem z inicjatywy kanclerz Niemiec Angeli Merkel i
przełożone na 21 lipca. Rządy eurostrefy liczyły, że udział sektora prywatnego w
finansowaniu II pakietu pomocowego sięgnie od 30 do 50 procent. Banki, głównie
niemieckie, francuskie, belgijskie, włoskie, holenderskie, brytyjskie i
hiszpańskie, musiałyby wyłożyć 15-20 mld euro. Inaczej niż w pierwszej fazie
kryzysu, gdy rządy wspomagały banki pieniędzmi podatników, tym razem Merkel i
Sarkozy sami naciskali lobby bankowe, by wzięło na siebie ciężar strat. Już w
sierpniu Grecja będzie potrzebowała 16 mld euro pomocy na obsługę długu.
Po najnowszych stress-testach okazało się jednak, że nowy plan pomocy Grecji
może nie wypalić. Bo jak to żądać od banków pieniędzy, gdy te znalazły się w
poważnych tarapatach? Żeby uchronić sektor przed łańcuszkiem zapaści, rządy,
chociaż same zadłużone, będą musiały znów go dokapitalizować z pieniędzy
podatników lub znacjonalizować instytucje bankowe i ich straty. Trzecie wyjście
– to ściągnąć pieniądze do centrali banku z jej spółek-córek działających w
Polsce i pozostałych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. – Najnowszy raport NBP
sprzed dwóch dni podaje, że zobowiązania polskich banków, będących spółkami
zależnymi banków zagranicznych, wynoszą ponad 105 mld złotych – zwraca uwagę
główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak. Tyle winne są polskie "córki"
zagranicznym "matkom" z tytułu pożyczek, emisji obligacji, lokat itp. Jest
niemal pewne, że ten kapitał będzie musiał przepłynąć wkrótce za granicę, co
radykalnie osłabi kondycję polskiego sektora bankowego. Nie wiadomo też, ile
znajduje się w portfelach polskich banków obligacji bankrutujących krajów
eurostrefy, które wkrótce okażą się bez wartości. Prezes Komisji Nadzoru
Finansowego Stanisław Kluza uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy KNF
zażądała od polskich banków raportowania na temat posiadanych przez nie
niebezpiecznych walorów (tradycyjnie obligacje państwowe uznawane były do
niedawna za najbezpieczniejszą inwestycję i banki chętnie je kupowały). Jesienią
kończy się kadencja obecnego szefa KNF. Nieoficjalnie mówi się, że na kolejną
Kluza nie ma szans. Trzeba się zatem liczyć z tym, że wysoki współczynnik
wypłacalności polskiego sektora bankowego, sięgający 12 proc., może w krótkim
czasie ostro spaść. Kolejne niebezpieczeństwo dla Polski wynika z niedawno
uchwalonej ustawy o przekształceniu oddziałów zagranicznych banków w banki
polskie. Istnieje ryzyko, że przez tego typu operacje kryzys eurostrefy
przeniesie się do polskiego sektora bankowego i na polskich podatników. Wszystko
zależy od tego, czy KNF przed wydaniem decyzji dostatecznie dokładnie
prześwietli finanse banku, sprawdzając, czy nie ma w nich śmieciowych aktywów.
Wczoraj Polbank, funkcjonujący w Polsce jako oddział greckiego Eurobanku, złożył
w KNF wniosek o przekształcenie w bank krajowy. Dzięki tej zmianie Polbank
przejdzie pod polski nadzór finansowy i będzie mógł korzystać z gwarancji, jakie
dają Bankowy Fundusz Gwarancyjny oraz Skarb Państwa.
Małgorzata Goss
