Generał Majewski o hańbie linczu na pilotach
Wskazywanie na pilotów Tu-154M czy też na gen. Andrzeja Błasika jako
winnych katastrofy smoleńskiej jeszcze przed zakończeniem prac zarówno komisji
badającej jej okoliczności, jak i wojskowej prokuratury jest niedopuszczalne i
haniebne – usłyszeliśmy w Dowództwie Sił Powietrznych. Tymczasem do grona
przesądzających o odpowiedzialności załogi dołączył wczoraj poseł Konstanty
Miodowicz (PO), były szef kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Wczoraj szafował
tezą, że "piloci odpowiadają w sposób bezpośredni za przebieg tragicznych
wydarzeń".
Dowódca Sił Powietrznych gen. broni pil. Lech Majewski oraz żołnierze Sił
Powietrznych uznają, że wysuwanie oskarżeń o świadome spowodowanie katastrofy
pod adresem załogi rządowego samolotu, który rozbił się 10 kwietnia br. pod
Smoleńskiem, oraz pod adresem dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika
jest haniebne – podkreślono w stanowisku przesłanym przez służby prasowe
Dowództwa Sił Powietrznych do "Naszego Dziennika". Pismo jest odpowiedzią na
nasze pytania dotyczące m.in. form wsparcia rodzin poległych lotników oraz
działań Dowództwa Sił Powietrznych w związku z oskarżeniami bezpodstawnie
rzucanymi na załogę Tu-154M oraz gen. Andrzeja Błasika.
– Historia lotnictwa pisana jest krwią lotników i jako osoby związane z
lotnictwem, które w swojej dotychczasowej karierze miały niestety styczność z
tragicznymi wypadkami, doskonale wiemy, że rzucanie pochopnych oskarżeń i
wyrażanie sądów przed zakończeniem prac komisji powołanej do zbadania przyczyn
katastrofy jest niedopuszczalne – zaznaczył ppłk Robert Kupracz, rzecznik DSP.
Stanowisko Dowództwa Sił Powietrznych zbiegło się w czasie z ostatnim medialnym
linczem na pilotach w wykonaniu Konstantego Miodowicza. Poseł PO w Radiu Zet na
pytanie Moniki Olejnik o to, kto powinien ponieść odpowiedzialność za
katastrofę, wskazał na załogę Tu-154M. – Trudno mi komentować fakty, które są
najzupełniej oczywiste. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że piloci
odpowiadają w sposób bezpośredni za przebieg tragicznych wydarzeń. Nie ulega
wątpliwości, że byli oni kiepsko przeszkoleni i ich psychika nie predestynowała
ich do odnalezienia się na tak trudnym odcinku, z którego wynikała ochrona
bezpieczeństwa lotu najważniejszych w państwie osób. I to jest fakt, i to jest
oczywistość – rozstrzygnął Miodowicz.
Wobec tego typu oskarżeń Dowództwo Sił Powietrznych może tylko apelować o
wstrzemięźliwość w osądach. Jak zauważył ppłk Kupracz w przesłanym piśmie, z
formułowaniem jakichkolwiek wniosków należy poczekać do czasu zakończenia prac
przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, "która określi
przyczyny – powtarzam – przyczyny katastrofy oraz, a może przede wszystkim do
zakończenia prac przez prokuraturę prowadzącą śledztwo". – Tylko ta instytucja
jest upoważniona do przedstawienia aktu oskarżenia! Dla nas, osób związanych z
lotnictwem, zabieranie głosu przed wynikami prac obu tych instytucji jest
haniebne i przede wszystkim uwłaczające pamięci tragicznie zmarłych. Osoby,
które się tego dopuszczają, są pozbawione zasad przyzwoitości i elementarnego
poczucia taktu – dodał rzecznik. Podpułkownik Kupracz zauważył również, że
Dowództwo Sił Powietrznych od chwili katastrofy zwraca uwagę na to, iż nie można
wyciągać pochopnych wniosków ze szczątków informacji, a czasami nawet z
dezinformacji, które trafiają do opinii publicznej.
Rzecznik oświadczył, że lotnicy w sposób dopuszczalny i taktowny starają się
bronić honoru poległych kolegów. Pozostają również w stałym kontakcie z
rodzinami zmarłych, wspierając je w trudnych chwilach. Wyrazem solidarności z
tragicznie zmarłymi kolegami było m.in. uroczyste wystawienie posterunków
honorowych, złożenie wieńców i zapalenie zniczy na ich grobach przed
uroczystością Wszystkich Świętych przez dowódcę i oficerów SP oraz ponowne
wystawienie wart honorowych przez żołnierzy 1. Bazy Lotniczej 1 listopada br. O
zmarłych lotnikach Sił Powietrznych pamiętano również przy okazji Święta
Niepodległości. Podpułkownik Kupracz przypomniał, iż na terenie Dowództwa Sił
Powietrznych już 1 czerwca br. został odsłonięty obelisk upamiętniający gen.
Błasika oraz wszystkich członków załogi Tu-154M, pod którym "zawsze płonie znicz
i są złożone wiązanki kwiatów". – Ton nagonki medialnej na śp. gen. Andrzeja
Błasika oraz członków załogi Tu-154M wystawia świadectwo przede wszystkim osobom
w niej uczestniczącym – uzupełnił rzecznik.
Rodziny nie zostają same
Z przekazanych nam informacji wynika też, że rodziny tragicznie zmarłych pilotów
mogą liczyć na wsparcie ze strony Sił Powietrznych. Wraz z Fundacją "Polskie
Orły" prowadzona jest np. zbiórka środków finansowych na rzecz osieroconych
dzieci tragicznie zmarłych w kwietniu lotników.
– Wsparcie finansowe pochodziło zarówno od żołnierzy i pracowników wojska, jak i
od osób spoza środowiska wojskowego. Ponieważ zbliża się okres świąteczny, apel
o wsparcie Fundacji zostanie powtórzony we wszystkich jednostkach Sił
Powietrznych – zapewnił ppłk Kupracz.
To nie jedyna forma wsparcia. – Środowisko lotnicze jest bardzo solidarne. Ze
względu na charakter naszej służby tworzymy jedną wielką rodzinę i każdy członek
tej rodziny wie doskonale, że w trudnych chwilach nie zostanie pozbawiony opieki
przyjaciół i kolegów. Dla nas najważniejsza nie jest pomoc
zinstytucjonalizowana, formalna, która jest rzeczą normalną, opartą na
obowiązujących przepisach, ale pomoc oparta na solidarności, koleżeństwie i
niejednokrotnie przyjaźni – zaznaczył rzecznik. Jak podkreślił, każda
poszkodowana rodzina mogła liczyć także na przewidziane prawem formy pomocy, czy
to ze strony MON, 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, czy też ZUS,
oraz na opiekę psychologiczną i lekarską. W Dowództwie Sił Powietrznych
wyznaczono także psychologa koordynatora, który jest odpowiedzialny za kontakt z
rodzinami i wspiera je także w rozwiązywaniu takich problemów, jak zmiana pracy,
załatwienie spraw mieszkaniowych, prawnych czy organizacja wypoczynku.
– Opieka psychologiczna prowadzona jest systematycznie, w miarę potrzeb – każdy
członek rodziny ofiar katastrofy wie, że może poprosić o taką pomoc przez całą
dobę – poinformował rzecznik. Jak zapewnił, żadna z rodzin poległych lotników
nie jest zapominana w Siłach Powietrznych i dotyczy to nie tylko ofiar
kwietniowej tragedii, ale i rodzin ofiar katastrofy samolotu CASA oraz innych
tragicznych wypadków lotniczych. – Problematyka pomocy rodzinom tragicznie
zmarłych żołnierzy jest traktowana w Siłach Powietrznych priorytetowo, dlatego
dowódcy jednostek wojskowych, którzy bezpośrednio opiekują się rodzinami,
otrzymali od dowódcy Sił Powietrznych gen. Lecha Majewskiego polecenie
meldowania w miesięcznych informacjach o wszystkich problemach rodzin i
udzielonej im formie pomocy – zapewnił ppłk Kupracz.
W Dowództwie Sił Powietrznych działa też specjalny zespół pod przewodnictwem
szefa Oddziału Wychowawczego DSP, którego zadaniem jest kontakt z rodzinami
poległych lotników i reagowanie na ich prośby i potrzeby.
Stałą formą kontaktów z rodzinami zmarłych pilotów jest zapraszanie ich przez
dowódcę SP na takie uroczystości, jak spotkanie wielkanocne czy Święto
Lotnictwa. Są one okazją do bezpośrednich rozmów z dowódcą SP i do przekazania w
nich problemów osobistych i rodzinnych. Najbliższe takie spotkanie, na które
zaproszenia skierowane są także do rodzin ofiar katastrofy lotniczej pod
Smoleńskiem, to spotkanie wigilijno-noworoczne. Odbędzie się ono 16 grudnia.
Marcin Austyn
