Drogie przeszczepy

Zapisy wprowadzające sztywne urzędowe ceny leków refundowanych budzą
wątpliwości. Chorzy po rzeszczepach obawiają się wzrostu cen preparatów
immunosupresyjnych zapobiegających odrzuceniu nowych narządów. Dotąd za
wszystkie te leki płacili kwoty ryczałtowe. W myśl ustawy tylko tańsze będą
refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jeśli natomiast pacjent zechce albo
będzie musiał przyjmować inny, droższy lek, dopłaci różnicę z własnej kieszeni.
Stowarzyszenia skupiające chorych po przeszczepach zaalarmowały Rzecznika Praw
Obywatelskich. Upusty będą zakazane, a żadnego leku refundowanego nie będzie
można sprzedać taniej, niż ustali to resort zdrowia z producentem. Obecnie
apteki stosują często promocje na leki finansowane przez NFZ; niektóre z nich
można kupić nawet za złotówkę. Projekt ustawy refundacyjnej wchodził w skład
rządowego pakietu ustaw zdrowotnych. Ustawa refundacyjna została uchwalona przez
Sejm 25 marca br. Jej przepisy wchodzą w życie od 1 stycznia 2012 roku.

Była minister zdrowia Ewa Kopacz, odnosząc się do zapisów ustawy, twierdziła,
że zamrożenie wydatków NFZ na leki jest konieczne, bo w ostatnich latach wydatki
te znacząco rosły. A im więcej wydajemy na leki, tym mniej możemy przeznaczyć na
leczenie w szpitalach czy przychodniach. – Dla nas nie liczy się firma, ale
pacjent. Jestem gotowa bić się do ostatniej kropli krwi o tę ustawę i o los
pacjentów – przekonywała była szefowa resortu zdrowia. Nowej ustawy obawiają się
chorzy. Ich zdaniem, wejście w życie zapisu w jego obecnym kształcie postawi w
bardzo trudnej sytuacji pacjentów i na nich przerzuci skutki nowych rozwiązań w
zakresie refundacji leków. Szczególnie dramatycznie skończy się to w przypadku
pacjentów po przeszczepach. W Polsce jest 12 tys. takich osób. Do tej pory
płacili symboliczne kwoty za oryginalne leki immunosupresyjne, które obniżają
odporność i zapobiegają odrzuceniu nowych narządów. Były także upusty oferowane
przez firmy farmaceutyczne, hurtownie i apteki. Nowe regulacje to zmieniają i w
konsekwencji powodują drastyczne podniesienie cen bądź konieczność zmiany tych
leków na tańsze, tzw. generyczne. Obecnie chorzy płacą 3,20 zł za opakowanie. –
Praktycznie wszystkie leki, które stosują osoby po przeszczepach, są w podobnej
cenie. Większość naszych pacjentów jest na niewielkich rentach, a to nie
uderzało zbytnio po kieszeni. Obawiamy się tego, co będzie po 1 stycznia. NFZ
już wykazał, że niektóre leki będą kosztowały nawet blisko 200 zł, a niektórzy
chorzy przyjmują nawet do czterech opakowań miesięcznie. Mamy cichą nadzieję, że
rzecznik zajmie się naszą sprawą – tłumaczy w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
Eugeniusz Rydel, członek zarządu Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie". –
Trzeba wyraźnie podkreślić, że osoby po przeszczepach mają w przytłaczającej
większości – co oczywiste – status osoby niepełnosprawnej. W związku z tym nie
ulega wątpliwości, że przyjęte w nowej ustawie rozwiązania naruszają treść art.
68 ust. 3 Konstytucji stanowiącego, że władze publiczne są obowiązane do
zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom w ciąży, osobom
niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku – dodaje.
Stowarzyszenie wysłało do Rzecznika Praw Obywatelskich list z prośbą o podjęcie
stosownej interwencji, której rezultatem byłaby albo nowelizacja ustawy, albo
skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie jej
niezgodności z Ustawą Zasadniczą. Chodzi tu o cztery artykuły ustawy: kolejno
art. 6 ust. 9 zw. z art. 50 ust. 1 pkt 1, z których wynika zakaz obniżania
odpłatności za leki refundowane w części pokrywanej przez pacjentów z własnych
środków, przekraczającej tzw. limit refundacji pokrywany przez NFZ; art. 8 w zw.
z art. 50 ust. 1 pkt 2 i 3, z których wynika zakaz obniżania cen i marż na leki
refundowane; art. 9 ust. 2 zakładający, że szpitale nie mają prawa kupować leków
droższych niż leki wyznaczające tzw. limit refundacji, oraz art. 49 ust. 3 w zw.
z art. 50 ust. 1 pkt 4 ustawy, który zakazuje stosowania wobec pacjentów m.in.
jakichkolwiek "upustów, rabatów, bonifikat, pakietów i uczestnictwa w programach
lojalnościowych, darowizn oraz innych niewymienionych z nazwy korzyści", co – w
ocenie Stowarzyszenia – uniemożliwia pacjentom bycie beneficjentami rynkowych
działań konkurentów w obrocie lekami w zakresie tej części ceny leku, którą
pacjenci pokrywają z własnej kieszeni. Podczas prac sejmowych nad projektem
ustawy wątpliwości co do zgodności z Konstytucją zgłaszała opozycja. Bolesław
Piecha, szef sejmowej Komisji Zdrowia, złożył wniosek do marszałka Sejmu o
skierowanie projektu do Komisji Ustawodawczej. Do dziś nie otrzymał żadnej
odpowiedzi z Kancelarii Sejmu. Piecha zapewnia, że Prawo i Sprawiedliwość
przygotowuje wniosek o skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. – Zależy
nam na tym, by Trybunał zbadał tę ustawę. Rodzi ona zbyt wiele wątpliwości –
zapowiada.

Generyki za oryginały
Wątpliwości i lekarzy, i pacjentów budzi również to, czy zmiana leków na tańsze
zamienniki okaże się dla chorych korzystna. – Fachowcy, którzy prowadzą opiekę
nad nami, boją się przejścia na generyki, dlatego że one do końca nie są
sprawdzone. Obawiają się, że po ich zastosowaniu nastąpią odrzuty organów
przeszczepionych – mówi Rydel.
Profesor Wojciech Rowiński, krajowy konsultant ds. transplantologii z podkreśla,
że stosowanie generyków jest nieuchronne, są one tańsze i mają tę samą
substancję czynną. Ich stosowanie wymaga jednak częstszego monitorowania i
częstych wizyt ambulatoryjnych. Z uwagi na to, że zmiana leku wymaga
kilkukrotnego oznaczenia jego stężenia we krwi. – Chodzi o sprawdzenie, czy
dawka leku x jest kompatybilna z dawką leku y, czy osiąga on to samo stężenie we
krwi, i czy pacjent nie ma po tym leku dodatkowych objawów ubocznych. Nie mogę
przyjąć "na wiarę", że preparat generyczny jest równoważny z tym, jaki stosuję
od lat. Od lat my, lekarze, stosujemy mnóstwo leków generycznych. Problem w tym,
że chcemy mieć wybór, czas i pewność, że pacjentom wyłącznie pomagamy. A ustawa
nas tego pozbawia. Nie chciałabym uzależniać swoich decyzji terapeutycznych
tylko od cen leków – relacjonuje lekarz opiekujący się prawie setką osób po
przeszczepach. Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że pacjenci po przeszczepach nie
mają się czego obawiać. – Dzięki zapisom ustawy refundacyjnej i negocjacjom z
producentami leków przewidujemy, że leki oryginalne immunosupresyjne oraz
preparaty generyczne będą od przyszłego roku tańsze niż obecnie, a dla pacjentów
będą dostępne za opłatą ryczałtową – informuje Piotr Olechno, rzecznik prasowy
resortu. – Ale ustawa zacznie obowiązywać od przyszłego roku. Niepewność minie,
kiedy zobaczymy oficjalne obwieszczenie prezesa NFZ. To, co mówi resort, to na
razie tylko pobożne życzenia – komentuje Piecha.
– Dlaczego więc dotąd nie zostałam poinformowana, czym mogłabym zastąpić np.
Prograf albo Advagraf, leki standardowo stosowane po przeszczepie? Nie wiem, jak
taki generyk może się nazywać – mówi lekarz. Dopytywany o te kwestie Narodowy
Fundusz Zdrowia ucina: zasady refundacji leków ustala resort zdrowia, a Fundusz
jedynie za tę refundację płaci.

Anna Ambroziak
 

drukuj