Dramat córki

Mam 18 lat. Niedawno dowiedziałam się, że moja matka zabiła jedno dziecko po ślubie. Miało być trzecie, ale mamie wydawało się, że to za dużo. Babcia powiedziała mi kiedyś, że mama jeszcze przed ślubem z moim tatą była w ciąży. To dziecko także zabiła – moją starszą siostrę czy brata. Jeśli zabiła ich, jaką mam pewność, że nie chciała tego zrobić ze mną? Nie mogę jej tego wybaczyć, zwłaszcza że odkąd pamiętam, zawsze brakowało mi jej ciepła, uczucia. Wciąż mi się wydaje, że matka nie kocha mnie ani brata, ani nawet swojego męża. Tata kiedyś powiedział mi, że decyzja o aborcji była tylko i wyłącznie jej decyzją, on dowiedział się, kiedy było po wszystkim. Kiedy chciałam z mamą o tym porozmawiać, usłyszałam: nie twoja sprawa… Innym razem w swoim pokoju położyłam figurkę nienarodzonego dziecka. Kiedy mama ją zobaczyła, zrobiła mi straszną awanturę i ze złością wrzuciła ją do kosza…

Często się zastanawiałam, czemu matka mnie przeklina i na mnie krzyczy, bije brata. Teraz wiem, że to przez syndrom poaborcyjny. Najgorsze jest to, że przez jej decyzje cierpi cała nasza rodzina. Jest mi źle z tym żyć. Chciałabym to wszystko wyrzucić z siebie, ale jest tego dużo i bardzo boli. Rano się budzę i chce mi się płakać. Czasami, jak jestem sama, to padam na podłogę, wyję i tłukę pięściami o podłogę, płaczę. Co zrobić, żeby zapomnieć? Żeby poczuć się jak w normalnej rodzinie? Wcale nie cieszę się z tego, że żyję. Jestem dorosła, potłuczona, połamana… Jak mam wejść w związek małżeński, jak mam kochać i być kochana, skoro tak naprawdę nie wiem, co to znaczy?

Jadwiga z Krakowa

Wysłuchała i spisała Małgorzata Pabis

drukuj