„Domy terroru” w Moskwie
Przypadający 30 października Dzień Pamięci Ofiar Represji
Politycznych Rosjanie rozpoczęli już w sobotę akcją "Przywracanie imion", w
ramach której odczytywano imiona i nazwiska ofiar stalinowskich zbrodni. Według
szacunków zmarłego w 2008 r. pisarza Aleksandra Sołżenicyna, liczba ofiar
stalinizmu wyniosła w ZSRS około 60 mln osób.
Przedstawiciele polskiej ambasady złożyli wczoraj kwiaty i zapalili znicze także
przed krzyżem sołowieckim umieszczonym przed czterema laty na dawnym poligonie
NKWD w Butowie pod Moskwą. Poligon był głównym miejscem kaźni ofiar wielkich
stalinowskich czystek prowadzonych od sierpnia 1937 do października 1938 roku.
Przez kilka miesięcy z polecenia Józefa Stalina rozstrzelano tam 20 tys. 760
osób, w tym Polaków.
Obecnie Dzień Pamięci Ofiar Represji Politycznych był obchodzony po raz
dwudziesty. O jego rosnącym znaczeniu świadczy chociażby fakt, iż już od piątku
tysiące osób odwiedzały codziennie miejsca, takie jak plac Łubiański w Moskwie,
by oddać hołd ofiarom komunizmu. Tego dnia kwiaty przed znajdującym się tuż obok
gmachu FSB – spadkobierczyni KGB i NKWD – kamieniem sołowieckim złożył m.in. mer
Moskwy Siergiej Sobianin. W sobotę zaś przedstawiciele stowarzyszenia Memoriał
od godz. 10.00 czasu moskiewskiego (godz. 8.00 czasu polskiego) rozpoczęli w tym
miejscu odczytywanie imion i nazwisk ofiar stalinowskich zbrodni. Przez
dwanaście godzin historycy Memoriału, obrońcy praw człowieka, demokratyczni
politycy, bliscy pomordowanych i zwykli mieszkańcy Moskwy po kolei odczytywali
imiona, nazwiska, wiek, zawód i datę egzekucji kolejnych ofiar. Wielu, jak
zauważa PAP, dodawało też od siebie informacje o swoich krewnych. Akcję
zatytułowaną "Przywracanie imion" przeprowadzono w tym roku już po raz piąty.
Przywracanie imion to przywracanie pamięci o pomordowanych; to negowanie
dyktatury; to nasza powinność i krok w kierunku naszej wolności, ku uwolnieniu
się od ciężaru przeszłości; to nasz sposób walki o ludzką godność – twierdzą
działacze Memoriału, którzy przypominają, że totalitarne państwo nie tylko
mordowało ludzi, lecz także starało się wykreślić ich imiona z historii i
zniszczyć wszelką pamięć o nich.
W tym roku z inicjatywy stowarzyszenia Memoriał i architekta Jarosława
Kowalczuka na placu Łubiańskim Rosjanie mogli także oglądać niecodzienną uliczną
wystawę zatytułowaną "Trzy moskiewskie domy" poświęconą represjonowanym
mieszkańcom. Na domach przy ulicach przylegających do placu zawisły tablice
informujące, ilu mieszkańców każdego z nich zostało aresztowanych, a następnie
rozstrzelanych w latach rozpętanego przez Stalina terroru. Memoriał rozdawał też
książki i broszury opisujące stalinowskie zbrodnie, a w pobliskim Muzeum
Politechnicznym przez cały dzień wyświetlano filmy dokumentalne poświęcone ich
ofiarom.
Marta Ziarnik
