Dobra Nowina według Benedykta XVI
Tajemnica Boga polega na tym, że działa On bez rozgłosu, w wielkiej
historii ludzkości stopniowo buduje Swoją historię i nie przestaje pukać do
drzwi naszych serc, czekając, aż je otworzymy. Takie przesłanie wypływa z
najnowszej książki Benedykta XVI – drugiej części "Jezusa z Nazaretu" – która
dzisiaj trafia także do polskich księgarń.
Obejmuje ona etap od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania i staje się cennym
przewodnikiem dla nas wszystkich na rozpoczęty właśnie Wielki Post. Ojciec
Święty w przedmowie przypomniał, że jego pragnieniem i celem napisania "Jezusa z
Nazaretu" było ukazanie postaci i orędzia naszego Zbawiciela tak, aby "dopomóc
wszystkim tym czytelnikom, którzy pragną spotkać Jezusa i Mu uwierzyć". Drugi
tom książki ukazuje się cztery lata po pierwszym, który obejmował etap od chrztu
w Jordanie do Przemienienia. Ojciec Święty szuka w nim odpowiedzi na kluczowe
dla naszej wiary pytania: Dlaczego Jezus umarł na krzyżu? Kto jest
odpowiedzialny za Jego śmierć? Co to jest prawda? Co oznacza Zmartwychwstanie?
Chociaż "Jezus z Nazaretu" to lektura wymagająca sporego wysiłku intelektualnego
i duchowego, to jak na formę traktatu teologicznego o tajemnicach życia Jezusa
jest bardzo przystępna. Niewątpliwie służy temu duszpasterski język, którym
książka Benedykta XVI jest napisana. Dzięki temu staje się ona równocześnie
świadectwem osobistej wiary Ojca Świętego, będąc owocem – jak sam pisze – jego
"długiej wewnętrznej drogi". Zwraca zresztą na to uwagę polski tłumacz
papieskiej książki o. Wiesław Szymona OP.
Książka, która w polskim wydaniu przygotowanym przez kieleckie wydawnictwo
"Jedność" liczy 327 stron, ma 9 rozdziałów poświęconych wydarzeniom od wjazdu
Jezusa do Jerozolimy, takich jak: Ostatnia Wieczerza, Modlitwa w Ogrójcu, Proces
Jezusa, Ukrzyżowanie, aż po Zmartwychwstanie. W "Przedmowie" Ojciec Święty
podkreśla, że w swej książce pragnął ukazać rzeczywistego Jezusa – postać i
orędzie. W zakończeniu natomiast ("Perspektywach") Benedykt XVI pyta, co z
oczekiwania powtórnego przyjścia Pana wynika dla egzystencji chrześcijańskiej, i
podkreśla, że zasadniczą postawą jest tu czuwanie. Oznacza ono "przede wszystkim
otwarcie na dobro, prawdę i Boga wśród niezrozumiałego często świata i w centrum
władzy zła".
Poszczególne teksty papieskie przybliżają czytelnikowi zasadnicze fragmenty
życia i orędzia Jezusa, które odczytujemy z Ewangelii. Zatrzymując się nad
tekstami biblijnymi, Papież stawia wiele pytań, zwraca uwagę na trudności w
egzegezie określonych fragmentów Pisma Świętego, snuje też refleksje
duszpasterskie na nasze "dziś".
– Osobiście proponuję jednak zwrócić uwagę na ten fragment książki, w którym
zostaje omówiona Ostatnia Wieczerza. Być może to jest najbardziej wyjątkowa i
twórcza część w obydwu tomach "Jezusa z Nazaretu". Za mało zwraca się uwagę w
egzegezie i teologii na znaczenie tego wydarzenia w spojrzeniu na Jezusa i Jego
misję – podkreśla ks. prof. Janusz Królikowski, wykładowca na Papieskim
Uniwersytecie Świętego Krzyża w Rzymie oraz profesor w seminarium duchownym w
Tarnowie. Jak wskazuje, oryginalność dzieła Benedykta XVI oznacza właściwie
jedno: – Jezusa z Nazaretu można zrozumieć tylko w świetle tajemnicy Boga. Albo
uzna się, że Jezus z Nazaretu jest Synem Bożym i rozumie się Go, albo nie uznaje
się Go za Syna Bożego i wtedy nie rozumie się, kim On jest.
Jednym z ważnych tematów, do którego niejednokrotnie wraca Ojciec Święty, jest
kwestia prawdy. Przy okazji rozważania poświęconego procesowi Jezusa przed
Piłatem Benedykt XVI wskazuje na konflikt, jaki może zachodzić pomiędzy prawdą a
pragmatyzmem. "Cóż to jest Prawda? To sceptycznie brzmiące pytanie pragmatyka
jest pytaniem bardzo poważnym, pytaniem, w którym w rzeczywistości chodzi o los
ludzkości", podkreśla Papież. I dalej zwraca uwagę, że także dzisiaj w
dyskusjach politycznych, a podobnie też w dyskusjach nad kształtowaniem prawa,
jest ono najczęściej odczuwane jako niewygodne. "Jednak bez prawdy człowiek żyje
jakby obok siebie i w ostatecznym rozrachunku pozostawia pole silniejszym",
podkreśla.
"Jezus z Nazaretu" to swoista Dobra Nowina według Benedykta XVI. Jej drugi tom
został już przetłumaczony na 18 języków i ukazuje się w łącznym nakładzie 2 mln
egzemplarzy. Dzisiaj w Warszawie zostanie zaprezentowane także polskie wydanie
papieskiej książki, która może się stać naszym przewodnikiem na wielkopostnych
drogach. Warto jednak podkreślić, że to jeszcze nie koniec cyklu. W
dotychczasowych dwóch częściach "Jezusa z Nazaretu" brakuje historii dzieciństwa
naszego Pana. To – jak obiecał sam Ojciec Święty – będzie tematem kolejnej
książki.
Sławomir Jagodziński
************************
Chrystus jest zawsze blisko nas
Z ks. bp. Ignacym Decem, ordynariuszem świdnickim, rozmawia Sławomir
Jagodziński
Dlaczego dla naszej wiary, jej trwałości i życia jej zasadami niezbędne jest
to "spotkanie Jezusa", o którym pisze Ojciec Święty w swojej nowej książce?
– Ojciec Święty celowo pisze w książce "Jezus z Nazaretu" o potrzebie osobistego
spotkania naszego Pana. Zatem nie chodzi tu jedynie o zebranie o Jezusie
informacji, o zapoznanie się z Jego nauką. Naukę Jezusa zna także szatan, ale
nie chce mieć z nią nic wspólnego – zna ją po to, żeby z nią walczyć. Spotkać
Jezusa w rozumieniu Ojca Świętego Benedykta XVI znaczy usłyszeć Jego Słowo,
które jest prawdą, przyjąć je jako prawdę, doświadczyć Jego miłości, przekonać
się, że Jego Słowo i Jego miłość są dla mnie, dla mojego szczęścia. Spotkać
Jezusa znaczy uwierzyć i zaufać Mu, znaczy powiedzieć za św. Piotrem: "Ty jesteś
Mesjasz, Syn Boga żywego" (Mt 16, 16). Owocem takiego spotkania jest wiara w
Jezusa i zawierzenie Mu. Nie może być dojrzałej wiary bez osobowego spotkania,
spotkania, które jest międzyosobową więzią; więzią, w której człowiek zawierza
się Jezusowi, pokłada w Nim nadzieję i odpowiada na Jego miłość swoją miłością.
Prawdziwe spotkanie jest możliwe tylko między osobami. Zachodzi w nim
międzyosobowa wymiana darów. Bez spotkania Jezusa nie jest możliwa wiara w
Niego, zaufanie i miłość do Niego.
Rozważając 17. rozdział Ewangelii św. Jana – modlitwę arcykapłańską, Ojciec
Święty zatrzymuje się na temacie życia wiecznego. I podkreśla coś ważnego:
błędem jest rozumienie życia wiecznego jako tego, które następuje dopiero po
śmierci. Życie wieczne – jest samym życiem, życiem prawdziwym, które jest
możliwe także w czasie. Czy to nie jest wezwanie dla nas wszystkich, abyśmy
poprzez dobroć, uczciwość, wierność Bogu już teraz zaczęli tym życiem wiecznym
żyć na co dzień?
– Ojciec Święty swoim autorytetem promuje pogląd wyrażany przez wielu świętych,
że właśnie już na ziemi zaczyna się życie wieczne. Niektórzy teologowie,
kaznodzieje mówią, że niebo i piekło mają swój "przedsionek" na ziemi. Jeśli np.
ludzie odwracają się od Boga, gardzą Jego Prawem, jeśli się nawzajem okłamują,
zabijają, wówczas tworzą już tu, na ziemi, "przedsionek" piekła. Jeśli natomiast
uwielbiają Boga, oddają Mu cześć, zachowują Jego Prawo, jeśli sobie nawzajem
przebaczają i stają się bezinteresownym darem nawzajem dla siebie, wówczas już
tu, na ziemi, zaczyna się niebo.
W teologii liturgii mówi się, że Eucharystia jest zadatkiem życia wiecznego.
Przyjmujący godnie Eucharystię noszą już w sobie zadatek życia wiecznego. Stąd
też można za Ojcem Świętym mówić, że życie wieczne rzeczywiście ma swój początek
na ziemi. Jest tylko może taka różnica między etapem ziemskim i niebieskim życia
wiecznego, że życie wieczne w etapie ziemskim wyraża się w obcowaniu z Bogiem
przez wiarę i miłość, a z ludźmi przez prawdę, dobro, piękno i miłość, zaś w
etapie pozaziemskim życie wieczne będzie się wyrażać w bezpośrednim obcowaniu z
Bogiem i rzeszą zbawionych. Będzie oglądaniem Boga twarzą w twarz.
Bardzo znaczący jest fragment papieskiego rozważania dotyczący słów Jezusa:
"Uświęć ich w prawdzie". Ojciec Święty podkreśla, że uczniowie Jezusa są
uświęcani przez prawdę. "Prawda stanowi kąpiel, która ich oczyszcza: prawda jest
szatą i namaszczeniem, których potrzebują". Czy można zatem powiedzieć, że
chrześcijanin, który przestaje ufać prawdzie, przestaje jej szukać, zdradza
swoje chrześcijaństwo?
– Okazuje się, że nie tylko Papież Jan Paweł II w swoim nauczaniu tak wielką
wagę przywiązywał do prawdy, uważając, że jest u podstaw wszystkich innych
wartości (dobra, piękna, świętości), że jest także ważna dla wolności. Następca
Jana Pawła II, Ojciec Święty Benedykt XVI, idzie tą samą drogą. Odwołując się do
tekstów objawionych, uwydatnia wartość i znaczenie prawdy w procesie uświęcania,
czyli na drodze zdobywania świętości. Chrystus modlił się o uświęcenie uczniów w
prawdzie. Uświęcanie bowiem możliwe jest tylko w prawdzie. Stąd też
chrześcijanie, którzy zdradzają prawdę, którzy prawdy nie szukają i nią nie
żyją, są tylko chrześcijanami z deklaracji, formalnie, a nie są nimi
rzeczywiście, realnie.
Do tematu prawdy Ojciec Święty wraca też przy refleksji dotyczącej procesu
Jezusa przed Piłatem. I wskazuje na konflikt, jaki pojawia się pomiędzy
pragmatyzmem a prawdą. Nieuznawanie prawdy prowadzi do panowania pragmatyzmu, "w
konsekwencji władza silnych staje się wtedy bogiem tego świata". Jak w tym
świetle należy ocenić stan naszych współczesnych "demokracji"?
– Patrząc na dzisiejszy świat, na ustroje społeczne, widać gołym okiem, jak mało
mają one wspólnego z demokracją (chociaż o niej mówią), ponieważ w wielu tzw.
demokracjach nieprzestrzegane są, a niekiedy i deptane podstawowe wartości,
właśnie takie jak: prawda, sprawiedliwość, solidarność, miłość, uczciwość, dobro
wspólne itp. Stąd też trzeba dziś często przypominać zdanie Ojca Świętego Jana
Pawła II zamieszczone w encyklice "Centesimus annus": "Historia uczy, że
demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany
totalitaryzm" (CA, nr 46).
Jaka to np. demokracja w naszym parlamencie, gdzie często w głosowaniach
obowiązuje tzw. dyscyplina partyjna i posłowie czy senatorowie zmuszani są do
głosowania wbrew swojemu sumieniu. Świadczy to o tym, że niektóre partie swoje
partyjne, pragmatyczne, doraźne interesy przedkładają nad dobro człowieka,
społeczności czy całego narodu. Prawda i dobro rodzą w sumieniu zobowiązanie,
powinność do takiego, a nie innego działania. Kto nie kieruje się prawdą, jej
wymogiem, nie powinien ubiegać się o mandat parlamentarzysty, gdyż nie nadaje
się do służby publicznej.
Papieska książka trafia do naszych rąk u progu Wielkiego Postu. Ojciec Święty
w ostatnim rozdziale pisze: "Chrystus przebywający u Ojca nie jest daleko od
nas; to raczej my jesteśmy daleko od Niego; jednak droga łącząca nas z Nim jest
zawsze otwarta". Czy to nie stanowi wezwania do nawrócenia?
– Dobrze, że książka Ojca Świętego "Jezus z Nazaretu" cz. II trafia do naszych
rąk na progu Wielkiego Postu. Dla wielu może być to ogromna pomoc w odnowieniu
życia religijnego i moralnego, w dobrym przygotowaniu się do przeżycia Świąt
Wielkanocnych, wejścia na drogę nawrócenia. Dziękujemy Ojcu Świętemu za
przypomnienie nam, że Chrystus jest zawsze blisko nas, ale my bywamy od Niego
oddaleni. Jest jednak ciągle wielka szansa, by się do Niego przybliżyć. Jak
podkreśla Papież, droga do Chrystusa prowadzi przez ludzkie serce. Jeśli to
serce otworzy się dla Niego, jeśli zamieszka w nim wiara i miłość względem
Chrystusa, Boże Królestwo umacnia się na ziemi. Pierwszorzędnym miejscem jego
urzeczywistniania się jest zawsze ludzkie serce. Dlatego trzeba do niego ciągle
wprowadzać Jezusa.
Dziękuję za rozmowę.
