Czy słucham głosu Jezusa?

„Moje owce słuchają Mego głosu” – mówi dziś Chrystus – Dobry Pasterz. To bardzo ważne słowa.

Aby je dobrze zrozumieć, trzeba uświadomić sobie znaczenie słowa „słuchać”. Słuchać – to nie to samo, co słyszeć. Słyszeć – to odbierać dźwięk. Można jednak coś słyszeć, ale wcale tego nie słuchać. Słyszymy wiele różnych dźwięków, odgłosów, tonów. Do niektórych przyzwyczajamy się tak bardzo, że w ogóle ich nie zauważamy.

Natomiast słowo „słuchać” mówi nam, że zauważamy treść danego dźwięku i zgadzamy się, by wniknął do naszej duszy. Jeśli słuchamy muzyki – poddajemy się jej magii; pozwalamy, by wywoływała wzruszenia i emocje. Jeśli słuchamy czyichś słów – otwieramy się na ich treść. Nawet jeśli nie do końca akceptujemy ich treść, to na pewno nie przechodzimy obok nich obojętnie. One powodują jakieś wewnętrzne poruszenie. Czasem mogą wywołać naszą niezgodę lub wewnętrzną walkę – ale zawsze wywołują jakiś efekt.

Chrystus precyzuje, że owce, które słuchają Jego głosu, idą za Nim. To oznacza posłuszeństwo Jego słowom. Owszem, czasem okazanie posłuszeństwa głosowi Zbawiciela dokonuje się po wewnętrznej walce, ale ten, kto należy do Chrystusa, nigdy Jego słowa nie odrzuca. Przypominają się tu słowa, które Bóg w Starym Testamencie wypowiedział ustami proroka Izajasza: „Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55,10-11).

Jeśli więc chcę należeć do Chrystusa (albo wręcz deklaruję, że do niego należę), mam słuchać Jego słów i przyjmować je. Nie wybiórczo, nie od czasu do czasu – ale konsekwentnie i zawsze. Słowo Jezusa – to Przykazania. To Ewangelia, którą głosił. To także głos Kościoła, któremu sam Jezus powierzył głoszenie Ewangelii i który stoi na jej straży. Warto o tym pamiętać dziś, kiedy próbuje się oderwać Chrystusa od Kościoła. To jednak jest niemożliwe. Mimo że czasem dochodzi do głosu w Kościele ludzka słabość, jednak dzięki działaniu Ducha Świętego, Kościół będzie trwał i realizował swą misję. Nie można oderwać Chrystusa od Jego Kościoła, nie można spłycić orędzia Jezusa tylko do słów pocieszenia. Ewangelia – to także konkretne wymagania, którym mamy być wierni, by rzeczywiście należeć do Chrystusa – Dobrego Pasterza.

Ks. Andrzej Adamski
drukuj