Czas pamięci o narodowych bohaterach

Gdy odwiedzamy groby bliskich, pamiętajmy o miejscach spoczynku tych,
którzy ofiarą swojej pracy i walki, a niejednokrotnie również życia sprawili, że
zachowaliśmy polskość i naszą wiarę. Ich życie, pełne poświęcenia dla rodaków i
Ojczyzny, jest dla nas drogowskazem, który wyznacza drogę postępowania i
rozwoju.

Wielcy Polacy swoim życiem dawali przykład współczesnym, a nam, żyjącym wiele
pokoleń po nich, wytyczne, jak postępować, aby przyczyniać się do dobra
wspólnego naszej Ojczyzny. Tak tworzy się ciągłość dziejów narodowych, bez
których nie ma racjonalnego patrzenia w przyszłość.

Testament pokoleń
Jak wielkie znaczenie ma tożsamość narodowa, pokazały wydarzenia związane z
odzyskaniem niepodległości po I wojnie światowej. Polacy, choć żyli w trzech
państwach, nie tylko nie stracili tożsamości, ale wręcz wzmocnili poczucie więzi
narodowej, mimo granic dzielących trzy zaborcze potęgi. Było to możliwe dzięki
Kościołowi, który po upadku Pierwszej Rzeczypospolitej przejął rolę wiodącej
instytucji społecznej na ziemiach polskich, a także dzięki działaczom społecznym
i wielkim twórcom narodowej kultury.
Cud odrodzonej w 1918 r. Polski, która choć ledwo powstała, musiała od razu
stoczyć śmiertelny bój o przetrwanie, nie byłby możliwy bez poczucia wspólnoty
narodowej łączącego Polaków. Wymownym znakiem walki o niepodległość stała się
obrona Lwowa przez młodych Polaków nazwanych później Orlętami Lwowskimi.
Niepodległa Polska uczciła ich ofiarę pomnikiem narodowej pamięci w postaci
cmentarza Obrońców Lwowa. Z tegoż cmentarza zabrano ciało nieznanego żołnierza,
które następnie zostało złożone w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie 2
listopada 1925 roku. W uroczystości wzięły udział najwyższe władze państwowe,
korpus dyplomatyczny, ale przede wszystkim niezliczone rzesze Polaków. W to
miejsce przychodzimy, aby uczcić wszystkich bohaterów, których miejsc spoczynku
nie znamy, albo symbolicznie oddać hołd tym, których groby są rozsiane po całym
świecie.
Z kolei narzucone nam po II wojnie światowej państwo komunistyczne w myśl jego
twórców miało na zawsze zerwać z przeszłością polskiej tradycji narodowej, czcią
dla minionych pokoleń, a przede wszystkim – chciało podeptać chrześcijańską
tożsamość Polaków. W tym celu jego twórcy konsekwentnie niszczyli naszą elitę
narodową, czego symbolem były: niemiecka eksterminacja Narodu Polskiego z
łapankami, masowymi egzekucjami i obozami koncentracyjnymi; sowiecka zbrodnia
katyńska i powojenna rozprawa z Państwem Podziemnym i jego siłą zbrojną, czyli
Armią Krajową; budowa "nowego" społeczeństwa, czyli wywrócenie do góry nogami
struktury społecznej i promowanie na szczyty władzy ludzi z nizin społecznych,
których jedynym atutem była bezwarunkowa wierność stalinowskiemu reżimowi.
Kluczowym elementem tego szatańskiego planu było prześladowanie Kościoła
katolickiego ze względu na jego znaczenie dla życia wspólnotowego – społecznego
i kulturalnego Polaków.

Przeciw niepamięci
Każdy świadomy zagrożenia unicestwienia polskiej tożsamości musiał podjąć w
swoim zakresie działania obronne. Gdy niemożliwa stała się walka zbrojna,
pozostała batalia o tożsamość i pamięć narodową, bezlitośnie niszczoną i
przekształcaną na komunistyczną modłę przez zarządców PRL wyznaczonych przez
Moskwę. W takich okolicznościach powstał w 1974 r. Krąg Pamięci Narodowej
założony z inicjatywy ks. prałata Wacława Karłowicza, ks. bp. Władysława
Miziołka i braci Melaków: Stefana, Andrzeja, Arkadiusza i Sławomira. Celem
działania kręgu było upowszechnienie wiedzy o zakłamywanej przez komunistów
polskiej historii, promowanie postawy niepodległościowej i kształtowanie dumy
narodowej, płynącej ze świadomej więzi z przeszłymi pokoleniami.
Gdy dzisiaj nie każdy może pozwolić sobie na odwiedzenie lwowskiej nekropolii,
by oddać hołd bohaterskim Orlętom, trzeba wiedzieć, że jeden z obrońców Lwowa,
Jan Godlewski, spoczął na cmentarzu parafialnym w warszawskim Powsinie. Jego
nazwisko odnalazłem w księdze poległych w obronie Lwowa, wydanej w 1928 r., w
10-lecie walk. Zacytuję notę biograficzną z tej księgi: "Janek Godlewski,
mieszkaniec Powsinowa obok Wilanowa, uczeń Gimnazjum im. Władysława IV na
Pradze, ochotnik walk o polski Lwów, zginął 11.11.1918". Dotknięty symboliką
losu i daty śmierci 18-letniego Polaka, rozpocząłem poszukiwania i odnalazłem
jego imienny grób. Był w fatalnym stanie. Postanowiłem zadbać o godny nagrobek,
identyczny z tymi, które znajdują się na cmentarzu Orląt Lwowskich. Podjąłem
kwestę na cmentarzu, kontynuowaną przez kilka lat. Ze zgromadzonych środków
postawiłem na powsińskim cmentarzu upragniony nagrobek. Od 2009 r. można przy
nim złożyć kwiaty, zapalić znicz i zmówić modlitwę dziękczynną za ofiarę młodego
życia oddanego w obronie Ojczyzny. Za pozostałe z kwesty pieniądze wykonałem
tablice upamiętniające powsinian, którzy oddali życie w obronie wiary i
wolności. Zostały one umieszczone na murze powsińskiej nekropolii.
Krąg Pamięci Narodowej prowadził swoją działalność w różnorakich formach.
Przygotowywał niezależne wykłady, prelekcje, konferencje, wystawy, organizował
uroczystości w rocznicę ważnych dla polskiej niepodległości wydarzeń,
upamiętniał wybitne postacie i zdarzenia z naszych dziejów. Korzystał w swojej
działalności z doświadczenia i świadectwa żyjących świadków i uczestników
wydarzeń związanych z walką o wolność. Współpracę z kręgiem podejmowali
znamienici, zasłużeni w walce o wolność Polacy, którzy byli prześladowani przez
władze komunistyczne: Kazimierz Leski, sławny kurier państwa podziemnego, księża
kapelani Polski Podziemnej – Antoni Czajkowski "Badur" i Wacław Karłowicz
"Andrzej Bobola", ks. bp Zbigniew Kraszewski, kawalerowie Orderu Virtuti
Militari – gen. Stanisław Skalski, pilot Dywizjonu 303 z czasów bitwy o Anglię,
o. gen. Adam Studziński, kapelan II Korpusu w czasie bitwy o Monte Cassino,
duszpasterz legionistów, żołnierzy AK i harcerzy, gen. Michał Gutowski i
partyzant z Gór Świętokrzyskich, gen. Antoni Heda "Szary". Współpraca z tymi
osobami uzmysłowiła nam, jak ważne jest upamiętnienie w trwałej formie zmagań o
niepodległość. Stąd wziął się pomysł na budowę pomników i fundowanie tablic
pamiątkowych, utrwalających ważne wydarzenia z kart walki Polaków o wolność,
które z mocy panującej władzy miały być zapomniane.
W PRL kluczowym wątkiem walki o pamięć narodową była sprawa katyńska, bo jak
żadna inna ujawniała, że u zarania państwa komunistycznego na ziemiach polskich
stał sowiecki zamiar ujarzmienia i zniszczenia polskości, do której prowadził
mord na polskich oficerach stanowiących elitę przedwojennej Polski. Tymczasem
oficjalna propaganda przedstawiała ZSRS jako wyzwoliciela polskiego Narodu.
Ujawnienie i konsekwentne głoszenie prawdy o Katyniu rujnowało mit założycielski
PRL, odsłaniając zbrodniczy charakter narzuconej władzy i faktyczne cele reżimu
komunistycznego. W tych warunkach, z inicjatywy osób działających w Kręgu
Pamięci Narodowej, powołany został Komitet Katyński, w którym znaleźli się
również bliscy pomordowanych. Jednoznacznym sygnałem świadczącym o przełamaniu
sowieckiego, narzuconego światu kłamstwa katyńskiego, miał stać się w
zamierzeniu twórców komitetu pierwszy pomnik katyński, który wykrzyczałby prawdę
o straszliwej zbrodni. Jako miejsce konspiracyjnej budowy tego pomnika wybrano
tzw. Dolinkę Katyńską na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, gdzie
Polacy symbolicznie czcili ofiary katyńskiego ludobójstwa. 31 lipca 1981 r.
grupa śmiałków ustawiła kilkutonowy monument z dominującym granitowym krzyżem i
wpisaną weń datą "1940", uzupełnionym o tablice z nazwami obozów internowania
polskich oficerów. Jak celny był to cios wymierzony zbrodniczej propagandzie,
świadczyła błyskawiczna reakcja władzy: pierwszej nocy, z 31 lipca na 1 sierpnia
1981 r., "nieznani sprawcy" zrabowali pomnik. Jednak wobec upublicznienia akcji
budowy przez jej uczestników kłamstwo katyńskie zostało trwale zanegowane. Po
ośmiu latach uwięzienia pomnika i kolejnych sześciu walki o jego odbudowę w 1995
r. powrócił na swoje miejsce na Powązkach, gdzie władze komunistyczne postawiły
pomnik, który był kłamliwą odpowiedzią na nasz akt walki o pamięć Narodu, z
napisem "Oficerom polskim, pomordowanym w ziemi katyńskiej przez hitlerowców w
1941 roku". Powyższy napis był wielokrotnie zaklejany i zamazywany przez
odwiedzających to miejsce Polaków, do czasu, kiedy został wstydliwie usunięty.

Ogrom nieosądzonej zbrodni katyńskiej stał się na nowo czytelny za sprawą
narodowej tragedii pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku. Do grona Polaków,
których pamiętamy i oddajemy im cześć, dołączyli uczestnicy narodowej delegacji
z prezydentem RP na czele na uroczystości 70. rocznicy sowieckiej zbrodni.
Staraniem Kręgu Pamięci Narodowej i Komitetu Katyńskiego powstało kilkadziesiąt
pomników i tablic na ulicach Warszawy i Polski, ale również za granicą, w
świątyniach. Przy tych pomnikach i tablicach, podobnie jak przy polskich grobach
na całym świecie, płoną w tych dniach znicze i składane są wiązanki kwiatów. To
nie tylko znak pamięci, ale również zwycięstwa prawdy nad kłamstwem.

Andrzej Melak
przewodniczący Kręgu Pamięci Narodowej i Komitetu Narodowego
 

drukuj