Budowniczy Kościoła

Santo subito


Z ks. dr. Andrzejem Chmurą, wykładowcą etyki w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Krośnie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Wszyscy chcieli mieć Jana Pawła II dla siebie. Jedni chcieli Go widzieć konserwatystą, inni liberałem, jeszcze inni człowiekiem na wskroś nowoczesnym bądź tradycjonalistą. Papież nie dał się jednak zawłaszczyć, pozostał sobą, a mimo różnic poglądów kochali Go wszyscy…

– Wielkość człowieczeństwa i bogactwo osobowości Jana Pawła II zrodziły się z głębokiej wiary w Boga. Na każdego człowieka patrzył On przez pryzmat wiary i możliwość zbliżenia go do Stwórcy, którego miłował i któremu gorliwie służył. Akceptował odmienność, inne spojrzenia na świat i życie. Był życzliwym, zatroskanym, cierpliwym ojcem i tym ojcostwem się dzielił. Podobnie jak Chrystus był świadom, że wszystkich nie można przekonać: „Kto może, niech pojmuje” – resztę pozostawiał łasce Bożej. Świadom niezmienności nauki ewangelicznej potrafił ją jednak tak przekazywać, że dla wielu stawała się bliższa.


Owocem posługi Papieża są m.in. nowe ruchy, wspólnoty i stowarzyszenia w Kościele. Jak postrzegał je Sługa Boży, dlaczego były dla Niego tak ważne?


– Ogromnie istotnym i odważnym krokiem, który podjął Ojciec Święty Jan Paweł II, była inicjatywa nowej ewangelizacji w Kościele. Dlatego dostrzegał On konieczność powstawania nowych ruchów w Kościele, które obdarzone charyzmatami Bożymi miały dynamizować swoich członków, a przez nich być zaczynem cywilizacji miłości w świecie. Uczył, że celem powstających ruchów jest pogłębianie więzi z Bogiem, która pozwala pełniej zrozumieć siebie, drugiego człowieka, otaczający nas świat i jego problemy. Był świadom, że dobrze uformowani katolicy świeccy zrzeszeni w ruchach i stowarzyszeniach wprowadzają do wspólnoty Kościoła radykalizm życia Ewangelią oraz uniwersalizm w apostolstwie i ewangelizacji, a ponadto animują życie społeczne. Ruchy takie mogą być też odpowiedzią na zachodzące procesy związane z nowymi przejawami sekularyzacji, a także promowaniem wolontariatu. Jednak sprostanie nowym wyzwaniom zakłada postawę solidarności i współpracy pomiędzy ich członkami, jak również szerszej współpracy między ruchami w ramach parafii, diecezji czy kraju. Takiej postawy współczesnych katolików pragnął Papież.


W czym, zdaniem Księdza Doktora, streścić by można przesłanie wielkiego Polaka?


– Dla mnie najistotniejszą sprawą jest obecność Kościoła w świecie współczesnym. Papież przez swoje nauczanie i działalność apostolską pogłębiał rozumienie Kościoła zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego II. Kościół musi zdać sobie sprawę z tego, że jest zawsze i wszędzie Kościołem misyjnym, a owa misyjność wypływa z jego natury. Zatem Kościół ma nieustannie głosić orędzie Chrystusa tym, którzy Go nie znają, ale także i tym o ugruntowanej tradycji chrześcijańskiej, którzy jakże często skłaniają się ku pogaństwu. Wielokrotnie Jan Paweł II mówił, że dzisiejszy Kościół z Chrystusową nauką o miłości, prawdzie, sprawiedliwości, miłosierdziu, przebaczeniu jest bardziej potrzebny światu niż kiedykolwiek w historii. Świat, w którym panuje nienawiść, chęć odwetu i zemsty, bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje prawdziwej miłości, choć tak naprawdę nie chce jej przyjąć. Z jednej strony walczy o prawa człowieka, godność osoby ludzkiej, a z drugiej daje przyzwolenie na niszczenie życia ludzkiego w każdej postaci, także przez zabijanie dzieci poczętych. Ponadto w sposób niedostateczny przeciwdziała biedzie i ubóstwu. W misji, jaką otrzymał od Chrystusa, Kościół musi być niestrudzony, pokorny i mężny, tak jak Chrystus i Jego apostołowie. Nawet gdy napotyka sprzeciwy, gdy bywa oskarżany na różne sposoby – np. o prozelityzm lub próby klerykalizacji życia społecznego – nie może się zniechęcać. Przede wszystkim jednak nie może zaprzestać głoszenia Ewangelii. Kościół, który dziś ma za zadanie bardziej zdecydowanie i gorliwie głosić światu Dobrą Nowinę, potrzebuje Eucharystii i Różańca. Kościół, człowiek, rodzina rodzą się z Eucharystii i to Eucharystia buduje Kościół, a rozważając na różańcu tajemnice z życia Jezusa i Maryi, wchodzimy z Nimi w osobową więź i jednoczymy się ze sobą nawzajem. Dzisiaj tak bardzo przecież tej jedności i zgody potrzebujemy.


Bóg zapłać za rozmowę.
drukuj