Biskup kontra biskup, czyli bajka o tym, jak Papież szkodzi Kościołowi

„Arcybiskup Stanisław Gądecki złożył rezygnację z funkcji
metropolity poznańskiego – dowiedziała się 'Gazeta’. To protest
przeciwko cofnięciu przez Watykan zakazów nałożonych w 2002 r. na abp.
Juliusza Paetza” – napisała wczoraj „Gazeta Wyborcza”. Była to
informacja nieprawdziwa, co potwierdziło wczoraj oficjalne oświadczenie
Kurii Metropolitalnej w Poznaniu, w którym czytamy: „W nawiązaniu do
informacji opublikowanych przez 'Gazetę Wyborczą’

18 lipca 2010 roku
oświadczam, że Arcybiskup Stanisław Gądecki nie złożył rezygnacji z
funkcji metropolity poznańskiego. Żadne pismo w tej sprawie nie zostało
przekazane Stolicy Apostolskiej”. To, że „Gazeta Wyborcza” pisze
nieprawdę, dziwić nie powinno. Można jednak postawić pytanie: dlaczego
publikuje nieprawdziwe informacje właśnie w tym kontekście i w tym
czasie?
Pomijając z pewnością niebędący dziełem przypadku fakt, że
wczorajsza publikacja ukazała się w dniu rozpoczęcia obrad Konferencji
Episkopatu Polski, warto zwrócić uwagę na kilka innych kwestii. Otóż nie
sposób nie zauważyć, iż „Gazeta Wyborcza” postanowiła jeszcze raz
przekonać czytelników o jednoznacznej winie ks. abp. Paetza, skoro nie
potwierdziła jej ani Stolica Apostolska, ani żaden sąd w Polsce. Zadbała
jednocześnie o to, by wskazać na rzekomy konflikt między biskupami,
czego dowodem ma być fakt, że – jak stwierdzono w publikacji – „abp
Gądecki nie zgadza się z uchyleniem kary nałożonej na abp. Paetza”. Co
więcej, stwierdzenie takie sugeruje, iż metropolita poznański nie zgadza
się z decyzją Stolicy Apostolskiej.
Trzeba przyznać, że plan
pomyślany został całkiem nieźle: jeśli ktoś zacznie bronić jednego
biskupa – znaczy zwraca się przeciw drugiemu. Jednocześnie ten plan
wydaje się mieć jeszcze trzecią część, którą odkrywa zamieszczony
wczoraj w „Gazecie Wyborczej” komentarz Katarzyny Wiśniewskiej do całej
sprawy.
„Abp Stanisław Gądecki nie chce firmować swym nazwiskiem
diecezji, w której biskup oskarżany o molestowanie kleryków odzyskałby
uprawnienia. To krok godny podziwu. Ale jednocześnie wyraz bezradności
metropolity zdanego na watykańskich urzędników w kwestiach, w których –
gdyby nie scentralizowana machina – on także powinien mieć coś do
powiedzenia. (…) Dziś Benedykt XVI przeprasza za deprawację w
szeregach duchowieństwa, a zarazem pozwala, by szaty Kościoła brudzono
nadal” – pisze publicystka „Gazety Wyborczej”. Czyli winny wszystkiemu i
tak okazuje się Ojciec Święty, przeciwko któremu tym razem miał
wystąpić sam wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski! To
dopiero jest temat! Zwłaszcza przed wyborami, gdy trzeba jakoś odwrócić
uwagę od tego, co najistotniejsze teraz dla Polski: kompromitacja
rządzących w sprawie wyjaśniania katastrofy pod Katyniem czy ich
zaniedbania, które nie pozostały bez wpływu na spotęgowanie tragicznych
skutków powodzi. Trudno nie podejrzewać, że paszkwil „Gazety Wyborczej”
ma spełnić również funkcję pewnego rodzaju straszaka na niektórych
biskupów, którzy odważyli się na wypowiedzi zupełnie niepasujące do
narzucanych ostatnio trendów michnikowszczyzny. Nadto idealnie wpisuje
się w nagonkę światowych mediów na Ojca Świętego, która trwa od kilku
miesięcy.

Sebastian Karczewski

drukuj