Antykoncepcja zawsze jest złem

Z ks. dr. Piotrem Kieniewiczem MIC, moralistą z Katolickiego Uniwersytetu
Lubelskiego, rozmawia Małgorzata Bochenek

Media powielają nieprawdziwe informacje, jakoby Ojciec Święty uznał zasadność
stosowania w niektórych przypadkach prezerwatyw…

– Wypowiedź Papieża w żaden sposób nie odnosi się do antykoncepcji. Przykład, w
którym pada kwestia użycia prezerwatywy, odnosi się do osoby żyjącej wyjątkowo
niemoralnie, męskiej prostytutki świadczącej usługi w układach homoseksualnych.
Mężczyzna ów zaczyna zdawać sobie sprawę z faktu, iż może zarazić swoich
klientów wirusem HIV, i postanawia stosować prezerwatywy. Ojciec Święty mówi o
budzącym się w tym człowieku zmyśle moralnym, co może oznaczać wejście w proces
nawrócenia. Benedykt XVI nie pochwala użycia prezerwatywy, ale budzący się zmysł
moralny człowieka. Nauka Kościoła w kwestii użycia prezerwatyw w odniesieniu do
antykoncepcji pozostaje niezmienna.Na marginesie papieskiej wypowiedzi trzeba
pamiętać o tym, że Kościół od bardzo dawna uczy o tzw. prawie stopniowości. W
procesie nawrócenia dopuszcza się zgodę na pewne rodzaje zła w sytuacji, kiedy
człowiek jeszcze nie umie całkowicie zerwać z grzechem, ale stara się i widać
jego postęp duchowy. Jednak bardzo często prawo stopniowości jest interpretowane
zupełnie odwrotnie, jako stopniowość prawa, i wówczas dochodzi do relatywizacji
dobra i zła w zależności od okoliczności.

Zdaje się, że niektóre środowiska czekają na wypowiedzi Kościoła dotyczące
kwestii związanych ze sferą seksualności, a później wyławiając określone słowa,
formułują z nich nieprawdziwe stwierdzenia i podają je jako stanowisko
Kościoła…

– Antykoncepcja zawsze jest zła, a stosowanie prezerwatyw zawsze narusza
integralność aktu małżeńskiego. Jednak w tej papieskiej wypowiedzi kwestia
antykoncepcji nie została w ogóle podjęta. Takie jej przedstawienie to próba
manipulacji ze strony dziennikarzy czy też osób, które ten wątek podjęły. Według
mnie, mamy do czynienia z próbą świadomego wypaczenia sensu papieskiej
wypowiedzi.Ja to nazywam syndromem alkoholika w barze. Człowiek, który jest
uzależniony od alkoholu, usiłuje namówić wszystkich, zwłaszcza tych, którzy są
abstynentami, by się z nim napili, szuka jakby potwierdzenia, że z nim samym
wszystko jest w porządku. W odniesieniu do nauczania moralnego Kościoła usiłuje
się udowodnić za wszelką cenę, że i Kościół w pewnych okolicznościach jest w
stanie zgodzić się na wszystko. Tekst wyrwany z kontekstu zostaje wypaczony i
zmanipulowany. Jesteśmy tego świadkami i w tym przypadku.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj