(fot.EPA)

Afryka czeka na wolontariuszy

Z prof. Robertem Walleyem, założycielem i dyrektorem organizacji MaterCare International, rozmawia Mariusz Bober

Jedna na 31 kobiet spodziewających się dziecka w krajach Afryki Subsaharyjskiej umiera z powodu braku opieki okołoporodowej. Wypomina Pan ONZ i części zachodnich organizacji, że zamiast pomocy oferują Afrykankom… aborcję. Tylko na tyle stać ONZ i dofinansowywane przez nią instytucje?
– Niestety tak. Nawet według danych Światowej Organizacji Zdrowia (z 2012 r.) śmierci aż 91 proc. tych kobiet można byłoby zapobiec, gdyby zapewniono im podstawową opiekę medyczną. Dlatego nasza organizacja stara się nieść pomoc tym kobietom i zachęca rządy różnych krajów i ONZ, aby skupiły się na wsparciu biednych afrykańskich krajów w tworzeniu i rozbudowie ośrodków zdrowia świadczących pomoc medyczną przynajmniej na podstawowym poziomie. Jednak ONZ i organizacje proaborcyjne zamiast tego przeznaczają miliardy USD na programy „zdrowia reprodukcyjnego”, które sprowadzają się głównie do wykonywania aborcji. Tłumaczę tym ludziom, że to bez sensu! Przecież najczęściej wraz z tymi matkami, przy porodzie lub przed nim, umierają także dzieci…

Zapewne wiele dobrego można byłoby zrobić dla kobiet, gdyby fundusze przeznaczane na aborcję i antykoncepcję wykorzystać na budowę i wyposażenie przychodni zdrowia?
– Bardzo dużo! Wystarczy spojrzeć nawet na szpitale w Polsce oraz poziom śmiertelności okołoporodowej. W krajach rozwiniętych umiera zaledwie jedna kobieta spodziewająca się dziecka na 4300 przypadków! To pokazuje, jak bardzo poprawia sytuację matek dostęp nawet do podstawowej opieki medycznej. W krajach afrykańskich potrzeba niemal wszystkiego: placówek świadczących podstawową opiekę zdrowotną, wyszkolonego personelu, choćby położnych, sprzętu medycznego, dzięki któremu można wykonać przynajmniej najprostsze badania, najważniejszych lekarstw oraz transportu medycznego i większej liczby specjalistycznych klinik, do których można byłoby szybko przewieźć kobiety dotknięte poważniejszymi chorobami, których nie da się leczyć w małych przychodniach. Częściowa realizacja tylko jednego naszego projektu w kenijskiej diecezji Isiolo – budowa sieci ambulatoriów podlegających centralnemu szpitalowi w tym mieście – kosztowała dotąd ponad 5 mln USD. Gdybyśmy mieli większe środki, moglibyśmy pomóc znacznie większej liczbie kobiet dzięki zapewnieniu im podstawowej opieki medycznej. To jej, a nie aborcji, potrzebują kobiety w Afryce i innych biednych krajach!

Jak wytłumaczyć fakt, że część zachodnich organizacji pozarządowych zdaje się nie dostrzegać realnych potrzeb mieszkańców Afryki?
– To wyraz panującej ideologii tzw. zdrowia reprodukcyjnego, ale myślę, że jest to również nowa forma kolonizacji krajów afrykańskich. Zachód wykorzystuje ich trudną sytuację, wymuszając nawet zmiany przepisów. Naciskają na władze tych krajów, domagając się m.in. legalizacji antykoncepcji i aborcji, uzależniając od tego przyznanie pomocy humanitarnej.

Jak władze państw afrykańskich reagują na takie naciski? Nie domagają się raczej zwiększenia wsparcia w postaci dostaw lekarstw i sprzętu medycznego czy też pomocy w budowie szpitali?
– Owszem, domagają się i zabiegają o wsparcie z innych źródeł. Gdy niedawno otwieraliśmy w Kenii nasz nowy szpital mający zaledwie 30 łóżek, w uroczystości jego otwarcia udział wziął prezydent tego kraju… Szpital ma być jednak częścią większego projektu – budowy sieci ambulatoriów pozostających pod nadzorem szpitala. W 2005 r. miejscowy biskup, nieżyjący już wikariusz apostolski ks. Luigi Locati, zwrócił się do mnie z prośbą o pomoc w zapewnieniu mieszkańcom przynajmniej podstawowej opieki medycznej. Gdy przedstawiliśmy nasz projekt, miejscowi księża powiedzieli mi, że jest błędny. Zdziwiony spytałem, dlaczego. Takich placówek powinno być trzy razy więcej – odpowiedzieli… To pokazuje, jak wielka jest skala potrzeb w tym kraju.

Czy to znaczy, że władze Kenii w ogóle nie dbają o zapewnienie opieki zdrowotnej obywatelom?
– Starają się coś robić, ale potrzeby są ogromne. Tam nie ma infrastruktury drogowej, elektrycznej, telekomunikacyjnej, nie ma wody, wykwalifikowanych pracowników itd. Są to również bardzo biedne kraje. Władze kenijskiego miasta Isiolo, w którym otworzyliśmy nasz szpital, przekazały jednak pod jego budowę 7 akrów ziemi [blisko 3 hektary red.].

Jak wielu ludziom będzie pomagał nowy szpital?
– Dokładnie przekonamy się o tym za trzy miesiące, bo dopiero wówczas będzie mógł przyjąć pierwszych pacjentów. Obecnie musimy jeszcze załatwić kilka spraw organizacyjnych. Szpital będzie miał 30 łóżek, ale zdajemy sobie sprawę, że chętnych do skorzystania z jego usług będzie o wiele więcej.

Będzie potrzebował też wolontariuszy? Apeluje Pan o ich zgłaszanie się, także z Polski…
– Tak, zachęcamy wszystkie osoby mające doświadczenie w niesieniu pomocy okołoporodowej do wyjazdu i wsparcia naszej misji w krajach afrykańskich. Obecnie zależy nam zwłaszcza na rozwoju projektu w kenijskiej diecezji Isiolo. Naszym celem jest też edukacja. Mamy nadzieję, że z czasem uda nam się pomóc w zdobyciu kwalifikacji tamtejszym mieszkańcom, i że to oni z czasem przejmą odpowiedzialność za opiekę medyczną na swojej ziemi, a my będziemy mogli iść dalej i pomagać mieszkańcom innych krajów, którzy sami nie mogą sobie jeszcze poradzić. Według mnie, na tym właśnie polega świadczenie miłosierdzia – na niesieniu konkretnej pomocy tym, którzy jej najbardziej potrzebują, których zdrowie i życie jest zagrożone.

Odpowiadając na problemy z dostępem do opieki zdrowotnej, zwłaszcza kobiet z biednych krajów, MaterCare ogłosiła nową Kartę Praw Matek. Ma ona szansę poprawić ich los?
– Taką mam nadzieję, choć się nie łudzę, że ONZ czy organizacje proaborcyjne ją przyjmą. One propagują aborcję i antykoncepcję jako sposób na „rozwiązanie” problemów tych biednych krajów. My chcemy nieść im rzeczywistą pomoc, której najbardziej potrzebują, poprzez zapewnienie im przynajmniej podstawowej opieki medycznej, która ratuje zdrowie i życie. W ten sposób staramy się zadbać o godność tych matek i kobiet. To dwie zupełnie różne wizje.

Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia z arch. prof. Bogdana Chazana


Rozmówca jest konsultorem Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia, członkiem Królewskiego Kolegium Lekarzy i Chirurgów Kanady oraz Królewskiego Kolegium Położników i Ginekologów Anglii.


Wsparcie na projekty pomocy matkom w Afryce realizowane przez organizację MaterCare można wpłacać gotówką lub na konto: 34 1240 6292 1111 0000 5015 2964 Fundacja MaterCare Polska, ul. Bruzdowa 109c, 02-991 Warszawa

drukuj