fot. PAP/Piotr Polak

Minął rok od wprowadzenia systemu kaucyjnego. Samorządy i konsumenci wskazują na problemy

Mija rok od wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego. W ramach programu do napojów w butelkach plastikowych do 3 litrów i metalowych puszkach do 1 litra doliczana jest kaucja w wysokości 50 groszy, którą można odzyskać po oddaniu opakowania.

O tym, czy dane opakowanie jest objęte kaucją, informuje znak kaucyjny nadrukowany na etykiecie. Aby odzyskać kaucję nie trzeba mieć paragonu, ale opakowanie nie może być zgniecione.

System kaucyjny od początku budził emocje, ale wraz z jego funkcjonowaniem pojawiają się kolejne pytania o koszty i organizację całego mechanizmu.

Pojawiają się m.in. problemy z butelkomatami i logistyką. Dodatkowo samorządy zostały pozbawione środków, które wcześniej otrzymywały w wyniku przetwórstwa butelek. Uwagi do systemu ma poseł PiS Krzysztof Ciecióra.

– Uważam, że ten system jest źle skonstruowany, a jednocześnie wprowadzony chyba jednak 20–30 lat za późno. Z tego względu, że przez ten czas jakość usług odbioru odpadów komunalnych przez gminy znacząco się podniosła. A jednocześnie ja już nie mam siły ani czasu chodzić od jednego butelkomatu do drugiego z nadzieją, że akurat ten będzie działać – mówi.

Koalicja rządząca przyznaje, że system kaucyjny wymaga usprawnień, a resort klimatu zapowiada kolejne zmiany. Rozważane jest m.in. włączenie do systemu jednorazowych opakowań szklanych, w tym tzw. małpek.

RIRM

drukuj