fot. pixabay

Prezes Zarządu Śląskiej Izby Rolniczej: Pomoc dla rolników nie może polegać tylko na dopłatach, bo one działają po fakcie. Potrzebne są europejskie rozwiązania systemowe

Mamy dwa zjawiska. Z jednej strony mamy klęski miejscowe, duży spadek plonów i zbiorów, a z drugiej strony mamy relatywnie niskie ceny, które są dyktowane na rynku europejskim i na rynkach światowych. Od kilku lat mamy ceny, które kompletnie nie pokrywają kosztów produkcji i ta sytuacja się pogarsza. Dlatego rozwiązania nie mogą polegać tylko na dopłatach, bo one działają po fakcie. Potrzebne są europejskie rozwiązania systemowe – mówił Roman Włodarz, Prezes Zarządu Śląskiej Izby Rolniczej, w wywiadzie dla Telewizji Trwam.

Minister rolnictwa, Stefan Krajewski, zwrócił się o wpisanie do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów projektu rozporządzenia dotyczącego nadzwyczajnego wsparcia finansowego dla rolników dotkniętych rosnącymi cenami nawozów i oleju napędowego w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie. Wsparcie ma wynosić do 500 zł na hektar upraw (maksymalnie do 300 ha) oraz dodatkowe wsparcie w wysokości 0,52 zł do litra oleju napędowego zakupionego od 1 marca do 31 sierpnia 2026 roku.

– Propozycje są oczekiwane od dawna, ponieważ Krajowa Rada Izby Rolniczej już 15 kwietnia br., wystąpiła z pismem do ministra rolnictwa o uruchomienie wsparcia między innymi na nawozy. Proszę pamiętać, że gwałtowny wzrost cen nawozów w tym roku zbiegł się w czasie z rozpoczęciem przez rolników prac wiosennych. Dlatego wtedy właśnie wystąpiliśmy o uruchomienie tego programu wsparcia. Jak widać, minęły cztery miesiące i w tej chwili jest dopiero zapowiedź tego wsparcia przez Ministerstwo Rolnictwa – wskazał Roman Włodarz.

Prezes Zarządu Śląskiej Izby Rolniczej podkreślił, że w czasie tych czterech miesięcy najpierw minister Stefan Krajewski poszukiwał możliwości pozyskania środków z rezerwy Komisji Europejskiej, później ta rezerwa została uruchomiona, rolnicy dostali 62 miliony euro, do tego można było jeszcze dodać 62 miliony euro z budżetu i dopiero teraz to się finalizuje.

– W ostatnich tygodniach odbywały się dyskusje, w których braliśmy udział. Postulowaliśmy między innymi o wydłużenie okresu, który będzie brany pod uwagę przy dopłatach, to znaczy od jesieni 2025 i do jesieni 2026. Natomiast ostatnia propozycja pana ministra, jeżeli chodzi o te terminy, to było dodanie 1,5 miesiąca do poprzedniej daty – do 30 czerwca, więc dzisiaj faktury będą mogły być przedstawione do 15 kwietnia. My to oceniamy pozytywnie. Oczywiście z punktu widzenia rolnika będzie to za późno, natomiast cieszymy się z każdej złotówki, która potencjalnie może wpłynąć na produkcję – zaznaczył rozmówca Telewizji Trwam.

Roman Włodarz dodał, że 500 zł to jest górna granica wsparcia na hektar i ona praktycznie nie będzie osiągalna, dlatego że ten okres zakupu nawozów jest krótki, bo od 1 marca do 15 sierpnia bieżącego roku. Natomiast rolnicy, którzy zakupili nawozy jesienią, będą pominięci, jeżeli chodzi o te dopłaty – wskazał i zwrócił uwagę także, jak ważna jest dopłata do paliwa.

– Trwały dyskusje, czy dodatkowe wsparcie w wysokości 0,52 zł do litra oleju napędowego będzie możliwe dopiero od nowego roku, czy też za okres rozliczeniowy półroczny, który się skończył 30 czerwca br. Minister zadeklarował, że rolnicy otrzymają pieniądze za ten okres, który właśnie się zakończył, więc rolnicy składają wnioski do końca sierpnia i według zapowiedzi pieniądze mają być wypłacone jeszcze w tym roku. To nas cieszy. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że to nie jest pomoc wystarczająca. My jako Izby Rolnicze już od roku wnosimy do ministra rolnictwa o większą pomoc, polegającą między innymi na dopłatach do zbóż, ponieważ sytuacja dochodowa w tej chwili jest bardzo zła i to już drugi rok z rzędu. Na dodatek w tym roku mamy średnio przeciętne zbiory i jeszcze nie wiemy, co będzie z kukurydzą. Oczywiście plony są znacznie niższe niż w zeszłym rekordowym roku, a to jeszcze pogłębia złą sytuację ekonomiczną – tłumaczył Prezes Zarządu Śląskiej Izby Rolniczej.

Roman Włodarz podkreślił, że w skali wszystkich użytków rolnych w Polsce ta potencjalna kwota 186 milionów euro – czyli 62 miliony euro plus dwa razy 62 miliony euro z budżetu – jest niewielka, bo mamy 10 milionów hektarów samych gruntów ornych, a użytków rolnych mamy około 14 milionów hektarów.

– W związku z tym, trzeba mieć świadomość, że po pierwsze nie wszyscy dostaną tą pomoc i ci, co nie będą mieć faktur nie dostaną, a po drugie nie będzie to z pewnością tak, jak każdy liczy: 500 zł. Proszę pamiętać, że ważne będą szczegóły, które ukażą się po zapowiadanym rozporządzeniu, dlatego że tam będzie pokazany sposób rozliczania, co będzie uwzględniane i tak dalej – mówił.

Roman Włodarz wskazał, że remedium na złą sytuację w rolnictwie musiałoby się wiązać ze zmianą wspólnej polityki rolnej, gdyż problemy ma cała Unia Europejska i jest to związane między innymi z polityką handlową na świecie.

– Unia Europejska jest w tej chwili miejscem, do którego z całego świata praktycznie pchają się towary pochodzenia rolniczego i to nie tylko chodzi o zboże ukraińskie, ale o wszystkie kraje od wschodu do zachodu, od południa na północ. Kraje, które mają nadwyżki produkcji żywności, próbują je upchnąć w Europie, ponieważ Europa jest uznawana jako obszar bogaty gospodarczo i ceny w ujęciu światowym są relatywnie atrakcyjne, ale niestety koszty produkcji w Unii Europejskiej są bardzo wysokie i kompletnie niekonkurencyjne. Dlatego mamy dwa zjawiska. Z jednej strony mamy klęski miejscowe, duży spadek plonów i zbiorów, a z drugiej strony mamy relatywnie niskie ceny, które są dyktowane na rynku europejskim i na rynkach światowych. Od kilku lat mamy ceny, które kompletnie nie pokrywają kosztów produkcji i ta sytuacja się pogarsza. W związku z tym, że stale drożeje paliwo i energia, obserwujemy także duży wzrost cen nawozów. Dlatego rozwiązania nie mogą polegać tylko na dopłatach, bo one działają po fakcie. Potrzebne są europejskie rozwiązania systemowe – zakończył Prezes Zarządu Śląskiej Izby Rolniczej.

radiomaryja.pl

drukuj