fot. PAP/Marcin Obara

Tusk igra z bezpieczeństwem Polski. Rząd chce przekazać Ukrainie kolejne rakiety do systemu Patriot

Opozycja apeluje do rządu, by nie przekazywał Ukrainie kolejnych pocisków do systemu obronnego Patriot. Mamy ich niewiele, a to towar deficytowy. System Patriot chroni obecnie rafinerię Orlenu w Płocku.

Po wypowiedzi wiceszefa Agencji Uzbrojenia, generała brygady Michała Marciniaka, na temat ochrony dużych miast pojawiły się pytania o ochronę polskiej przestrzeni powietrznej.

– Nie mamy rozstawionych wokół nich systemów – mówił gen. bryg. Michał Marciniak.

 – Czyli żadne duże miasto nie jest chronione w tej chwili antyrakietowo w Polsce? – dopytywał dziennikarz.

 – Nie – odpowiedział gen. bryg. Michał Marciniak.

Do sprawy odniósł się w Płocku minister obrony narodowej z PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz. Chroniona jest przede wszystkim infrastruktura krytyczna.

– Ochrona takiej przestrzeni, jaką jest rafineria w Płocku, ochrona całej aglomeracji, ochrona ludności, ochrona infrastruktury krytycznej, ochrona wojsk własnych. To wszystko ma swoją kaskadę działania – przekonywał wicepremier i szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Nieba nad rafinerią chroni system Patriot. Został tu przemieszczony z innej lokalizacji w ostatnich dniach. Szef MON wskazał, że system obrony przeciwrakietowej jest pod Lublinem, a holenderskie systemy Patriot chronią Rzeszowa i lotniska w Jasionce. Realizowany jest program Prawa i Sprawiedliwości – program Wisła, Narew i Pilica. Do tego program antydronowy SAN. To wszystko wymaga jednak czasu.

– Część zadań będzie wdrażana w życie w dwudziestym szóstym, później w dwudziestym siódmym, ale niektóre będą w systemy przychodzić w kolejnych latach – oznajmił szef MON.

Żaden kraj nie jest także w stanie – zwłaszcza w czasie pokoju – chronić swojej przestrzeni powietrznej nad całym terytorium. To, co wydarzyło się ostatniej nocy na Ukrainie, pokazuje, że nawet w czasie wojny systemy obrony przeciwrakietowej nie zawsze są w stanie ochronić każdy region. Rosja przeprowadziła atak na Kijów. Na miasto spadły m.in. rakiety balistyczne. Ukraina apeluje do Zachodu o przekazanie pocisków do systemu Patriot. W ubiegłym tygodniu wiceminister obrony narodowej, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, poinformowała, że decyzja może zapaść w ciągu najbliższych dni.

– Po tym, jak wleciała ostatnio, po  raz pierwszy w historii, uzbrojona rosyjska rakieta na teren państwa NATO, czyli do nas, premier Kosiniak mówił jasno, mimo tej całej politycznej jatki, która była wcześniej, czy słusznie przekazywaliśmy pociski, dzisiaj jest skłonny do tego, żeby przekazać kolejne, bo woli, żeby taka rakieta była zestrzelona nad terenem Ukrainy – stwierdziła wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Po tej wypowiedzi rządzący nabrali wody w usta. Wskazali jedynie, że decyzja jeszcze nie zapadła. Opozycja zaapelowała do rządu o zdrowy rozsądek.

– Fakt oddania pocisków do baterii Patriot Ukrainie bez żadnych warunków jest rozbrajaniem polskiej armii – zauważył kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, dr hab. Przemysław Czarnek.

Pociski do systemu Patriot to uzbrojenie deficytowe.

– Myśmy swoją robotę dobrze zrobili, nie mamy się czego wstydzić, ale dzisiaj już żadnych nowych pocisków na Ukrainę nie powinniśmy przekazywać – zwrócił uwagę były premier, poseł Mateusz Morawiecki.

Redaktor Wojciech Kozioł z portalu Defence24 dodał, iż w wojnie z Iranem Stany Zjednoczone zużywały nawet około dwustu takich rakiet dziennie, a roczna produkcja wynosi zaledwie sześćset pięćdziesiąt sztuk.

– Zużycie tego typu amunicji jest po prostu gigantyczne i cały świat, a przynajmniej ten świat, który korzysta z tych systemów, funkcjonuje tak naprawdę na wielkim deficycie – podsumował red. Wojciech Kozioł.

Polska posiada około dwustu pocisków do systemu Patriot. Dotychczas rząd przekazał Ukrainie pięć takich rakiet.

TV Trwam News

drukuj