Węgrzy mają nowego prezydenta
Węgry mają nowego prezydenta. Został nim wskazany przez rządzącą partię Tisa – András Baka. Kadencja jego poprzednika została skrócona na podstawie kontrowersyjnej zmiany konstytucji.
Nazwisko kandydata na prezydenta rządząca partia Tisa ujawniła kilka dni przed głosowaniem. W między czasie propozycję objęcia urzędu odrzuciła znana szachistka Judit Polgar. Urząd objął były przewodniczący sądu najwyższego Andras Baka. To krytyk rządów Wiktora Orbana.
Głosowanie nad wyborem zbojkotowała opozycyjna partia Fidesz, która straciła władzę po ostatnich wyborach.
– Co obiecała partia Tisa? Obiecała, że Węgry nie będą miały prezydenta jednopartyjnego, ale prezydenta republiki rządzącej z szerokim poparciem – powiedział Bence Rétvári, członek Zgromadzenia Narodowego Węgier.
Wybór nowego prezydenta poprzedziło skrócenie kadencji jego poprzednika. Tamas Sulyok pomimo nacisków ze strony premiera Petera Magyara nie zrezygnował. Dlatego rządząca większość przegłosowała kontrowersyjną poprawkę skracającą jego kadencję. Było to złamanie podstawowych zasad demokracji – zwraca uwagę dr Michał Skwarzyński.
– Tym się różnimy właśnie od tyranii, że zawsze są bezpieczniki, zawsze są mechanizmy, że poprzednicy, którzy teraz są w opozycji, mają objęte funkcje kadencyjne. Magyar tę zasadę, która jest solą demokracji, łamie – zaznacza prawnik.
Nowy prezydent krytykował i skarżył za granicą rząd Viktora Orbana za skrócenie jego kadencji w sądzie najwyższym. Teraz akceptuje ten sam mechanizm w odniesieniu do wyboru na głowę państwa.
– Po ostatnich latach większość społeczeństwa odczuwa obecnie wyzwolenie i nadzieję, podczas gdy inni czują rozczarowanie i niepewność. Te uczucia są obecne we współczesnych Węgrzech. W demokratycznym społeczeństwie nie jest to anomalia, lecz stan naturalny – stwierdził András Baka, prezydent Węgier.
Premier Peter Magyar zapowiadał przywracanie praworządności, tymczasem ją łamie z cichym przyzwoleniem Brukseli. Skrócenie kadencji poprzedniego prezydenta budzi poważne zastrzeżenia prawne i etyczne. Węgry zmierzają w kierunku poważnego kryzysu ustrojowego – wskazuje dr Paweł Wróblewski.
– Problem polega na tym, że przywracanie praworządności wymaga stosowania zasad praworządności. Aktualny kryzys wskazuje na to, że mamy do czynienia właśnie ze złamaniem podstawowych, demokratycznych zasad państwa prawa – zwrócił uwagę dr Paweł Wróblewski z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Wydarzenia na Węgrzech pokazują co mogłoby się stać w Polsce, gdyby prezydentem został Rafał Trzaskowski – wskazuje prof. Mieczysław Ryba.
– To jest ten scenariusz, być może określony bardziej w Brukseli, a realizowany w poszczególnych krajach, ale bardziej skutecznie niż u nas robi Donald Tusk (…). Myślę, że tu chodzi o to, żeby nigdy Viktor Orban albo jego formacja nie wrócili do władzy – przyznał politolog.
Nowy węgierski rząd z dużą determinacją usuwa osoby związane z poprzednią władzą i w kontrowersyjny sposób przejmuje kolejne instytucje państwowe.
TV Trwam News



