Wiceszef MSWiA: Szacunkowo w Polsce przebywa około 1,8-1,9 mln obywateli Ukrainy
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Maciej Duszczyk, powiedział, że trwa ponowna weryfikacja liczby obywateli Ukrainy przebywających w Polsce. Jak dodał, najbardziej realny szacunek to między 1,8 a 1,9 mln. Ich aktywność zawodowa wynosi około 95 procent.
„Widzimy pewne rozbieżności, na przykład jeśli chodzi o rejestry, a liczbę dzieci w szkołach czy między osobami, które pracują, ale mają różne statusy pobytowe. Pewnie do marca przyszłego roku będziemy dokładnie wiedzieć, ile tych osób jest, natomiast dzisiaj najbardziej realny szacunek to między 1,8 a 1,9 mln” – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Maciej Duszczyk, w Radiu TOK FM.
W przypadku wskaźnika aktywności zawodowej wśród tej grupy, wiceszef MSWiA wskazał, że liczba ta przekracza 65 proc. w przypadku samych uchodźców wojennych, natomiast wliczając osoby, które przyjechały do Polski przed 2022 rokiem, wskaźnik ten wynosi ponad 80 procent. Z kolei dodając liczbę pracujących studentów liczba ta wynosi około 95 procent.
„To najwyższa aktywność zawodowa we wszystkich państwach Unii Europejskiej” – dodał Maciej Duszczyk.
Na początku sierpnia podczas konwencji programowej PiS zapowiedziano, że w przypadku wygrania przez partię wyborów jedną z pierwszych decyzji rządu byłaby „deportacja Ukraińców, mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce”.
„Będą mieli okazję walczyć o swoją ojczyznę, żeby horror tej wojny się szybko zakończył i Polska w tym zdecydowanie, kategorycznie i bezkompromisowo pomoże” – powiedział wiceprezes PiS, europoseł Tobiasz Bocheński.
Wiceszef MSWiA wskazał, że obecnie poziom deportacji jest wyższy niż za poprzednich rządów PiS. Z kolei ze względu na wysoki wskaźnik aktywności zawodowej Ukraińców w wieku poborowym grupa osób, która miałaby być deportowana „byłaby bardzo niewielka”. Maciej Duszczyk dodał, że w tej grupie są również osoby ranne, które w żaden sposób nie zasiliłyby armii ze względu na swój stan zdrowia.
„Z obydwu stron ten pomysł jest nieracjonalny i niewykonalny” – ocenił wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.
PAP



