fot. PAP/Leszek Szymański

Sytuacja po pożarze w podwarszawskich Ząbkach

W podwarszawskich Ząbkach ogromny pożar strawił kompleks budynków. Ponad pół tysiąca osób straciło dach nad głową.

W czwartek około godziny 19.00 w ogniu stanęło poddasze kamienicy przy ulicy Powstańców w Ząbkach. Żywioł zaczął rozprzestrzeniać się w zawrotnym tempie.

Jak wskazał oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Wołominie, mł. kpt. Jan Sobków, w kulminacyjnym momencie na miejscu było 46 strażackich pojazdów gaśniczych.

– Dziewięć drabin i podnośników i 19 innych pojazdów. To daje nam przeszło 80 samochodów i około 300 strażaków, którzy tutaj pracowali – z Warszawy, z powiatu wołomińskiego, ale też z ościennych powiatów – mówił oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Wołominie.

Łącznie pracowało również ponad 200 funkcjonariuszy policji. Pożar po wielu godzinach walki został opanowany. Jeszcze w piątek po południu trwało dogaszanie niewielkich, ukrytych zarzewi.

– Nie wiem, czy tam w ogóle jest coś do uratowania – mówiła jedna z pogorzelców.

Około pół tysiąca osób zostało z niczym. Spłonął dach oraz lokale mieszkalne na czwartej i piątej kondygnacji. Łącznie to ponad 200 mieszkań. W trakcie akcji wodą zalane zostały pomieszczenia na niższych piętrach.

Jak poinformowały służby, nie ma ofiar śmiertelnych. Nikt nie trafił również do szpitala. W południe specjalne spotkanie zwołał premier Donald Tusk.

– Pan premier zadecydował o uruchomieniu specjalnych środków i zapewniamy, że każdemu, kto został poszkodowany w tej sprawie, w tym pożarze, będzie mu udzielona pomoc. Nikt nie zostanie zostawiony bez pomocy – obiecywał rzecznik rządu, Adam Szłapka.

Pogorzelcy mogą liczyć na zapomogę do ośmiu tys. złotych, o czym poinformował wojewoda mazowiecki. By ją otrzymać, należy złożyć odpowiedni wniosek.

– Jest gorąca linia między Urzędem Wojewódzkim, Ministerstwem a gminą po to, żeby wszystkie niezbędne środki trafiły do gminy – oznajmił szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Jan Grabiec.

Poszkodowani mogą również ubiegać się o tymczasowe lokale zastępcze. Wszystkie niezbędne informacje – jak wskazała burmistrz Ząbek, Małgorzata Zyśk, znajdują się na [Facebooku] oraz [stronie internetowej miasta].

– Krok po kroku w punktach jest opisane, z czym mogą się poszkodowani mieszkańcy zwracać i w jakie miejsce. Generalnie większość tej pomocy jest udzielana najbliżej miejsca zdarzenia, czyli w Szkole Podstawowej nr 3 – poinformowała burmistrz.

Tam również udzielana jest pomoc psychologiczna. Przyczyny zdarzenia badają śledczy m.in. z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Sprawie przyglądają się również inne służby, w tym ABW – poinformował minister spraw wewnętrznych i administracji, Tomasz Siemoniak.

– Jeżeli eksperci, oficerowie stwierdzą, że jest prawdopodobieństwo, że nie było tutaj naturalnej przyczyny, (naturalnej w sensie zwarcia, błędu ludzkiego), to wtedy jest rola dla służb specjalnych i policji – powiedział szef MSWiA.

Rządzący apelują, by do czasu wyjaśnienia unikać spekulacji. Niepokoi jednak fakt, że pożar w Ząbkach miał miejsce po serii innych pożarów – w stołecznym metrze, na stacji transformatorowej na Grochowie oraz w podwarszawskim Legionowie. Nie można więc wykluczać, że to elementy wojny hybrydowej Kremla – wskazał ekspert ds. bezpieczeństwa, Jerzy Kowalski.

– Jesteśmy pod silną presją służb rosyjskich, a wydaje się, że nasze służby sobie kompletnie nie radzą z zabezpieczeniem bezpieczeństwa Polaków. Nie można więc sugerować, że to były przypadki. Moim zdaniem należy wszystko traktować jako próby ingerencji obcych służb w bezpieczeństwo Polaków – ocenił ekspert.

W zeszłym roku spłonęła hala przy ul. Marywilskiej w Warszawie. W toku śledztwa uzyskano materiał dowodowy, który pozwolił ustalić, że pożar był wynikiem podpalenia dokonanego przez członków zorganizowanej grupy przestępczej działającej na zlecenie wywiadu Federacji Rosyjskiej – tej samej, która odpowiedzialna była również m.in. za podpalenie sklepu IKEA w Wilnie.

TV Trwam News

drukuj