fot. pixabay

Podlaskie: proces byłych funkcjonariuszy KAS ws. przemytu papierosów z Białorusi

Kolejny oskarżony b. funkcjonariusz KAS z przejścia granicznego w Bobrownikach (Podlaskie) przyznał się przed białostockim sądem do udziału w przemycie papierosów. Składając wyjaśnienia zastrzegł, że nie był nieformalnym liderem grupy, a wszyscy równo współpracowali i otrzymywali pieniądze.

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku odbyła się w poniedziałek kolejna rozprawa w procesie dziewięciu osób, w tym byłych funkcjonariuszy KAS oskarżonych o przyjmowanie łapówek za umożliwianie przemytu papierosów na ogromną skalę.

Proces toczy się w normalnym trybie (trwa postępowanie dowodowe), bo wcześniej nie doszło do dobrowolnego poddania się karze, ponieważ udało się ją uzgodnić z prokuraturą tylko wobec jednej z oskarżonych osób. W tej sytuacji sąd zdecydował, że nie będzie wyłączał tego wątku i w kwietniu rozpoczął się proces.

Akt oskarżenia obejmuje dziewięć osób, w tym ośmiu byłych funkcjonariuszy służby celno-skarbowej. Śledztwo w tej sprawie prowadziła podlaska delegatura Prokuratury Krajowej.

W ocenie śledczych zorganizowana grupa przestępcza, zajmująca się przemytem na ogromną skalę papierosów pochodzących z Białorusi, działała od jesieni 2018 r. do wiosny 2020 r. w województwach podlaskim i mazowieckim, w tym m.in. w Białymstoku, Łapach, Bobrownikach i Siedlcach.

Papierosy przemycała do Polski m.in. przez drogowe przejście graniczne w Bobrownikach; następnie nielegalnie wprowadzała je do obrotu. Według ustaleń śledztwa grupa wprowadziła do obrotu łącznie co najmniej blisko 27 mln paczek papierosów różnych marek.

Uszczuplenia podatkowe (akcyza, cło, podatek VAT) zostały oszacowane na 626,2 mln zł.

Osiem osób z grupy objętej tym aktem oskarżenia to byli (zostali zwolnieni ze służby) funkcjonariusze KAS z oddziału celnego w Bobrownikach. W ich przypadku chodzi o przestępstwa o charakterze korupcyjnym. Prokuratura zarzuca im, że wielokrotnie nie dopełniali obowiązków służbowych, w tym obowiązku przeciwdziałania przemytowi, i współpracowali z członkami grupy przestępczej, umożliwiając przejazd pojazdów z przemytem przez granicę.

W zarzutach jest mowa o łapówkach sięgających łącznie równowartości blisko 4,9 mln zł (w większości były to kwoty w euro). Kwoty, których przyjęcie prokuratura zarzuciła poszczególnym osobom, wahały się od 10 tys. zł do ponad 924 tys. zł, zależnie od skali udziału w przestępstwach i liczby transportów.

Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia i wysokie grzywny.

Były funkcjonariusz KAS, który składał wyjaśnienia do zarzutów, przyznał się zastrzegając, iż prokuratura błędnie przypisuje mu nieformalne liderowanie grupie oskarżonych celników.

Wszyscy byliśmy na równi, wszyscy równo współpracowaliśmy i równo otrzymywaliśmy pieniądze – powiedział.

Dodał też, że kwota, którą miał w formie łapówek dostać (przypisana mu w zarzutach) jest „zawyżona, nierealna i absurdalna”. Przyznał się do kwoty 65 tys. euro.

– Ja nic nie wiedziałem o tym, że przez przejście przejeżdżają tiry z papierosami od innych ludzi, o tym dowiedziałem się z zarzutu – powiedział.

Zapewniał, że w takiej skali działań przemytniczych nie uczestniczył i nie dostawał za to pieniędzy.

W śledztwie początkowo nie przyznawał się i odmawiał składania wyjaśnień. Ale już podczas posiedzenia w sprawie aresztu w lutym 2023 roku chciał dobrowolnie poddać się karze.

 – To nie jest grupa przestępcza, to banda nieudaczników – mówił wtedy, co w poniedziałek odczytywał sąd.

Ostatecznie przyznał się z zastrzeżeniem, że nie do wszystkiego.

Opisał w tych wyjaśnieniach jak znalazł się w grupie, która ostatecznie trafiła na ławę oskarżonych; wymieniał nazwiska, mówił jak grupa komunikowała się ze sobą na specjalnym, szyfrowanym czacie.

Jak opisał, wszystko zaczęło się od rozmowy ze znajomym, również byłym funkcjonariuszem, który wcześniej odszedł ze służby. Wtedy miała paść propozycja związana z przepuszczaniem – za łapówki – przemytu papierosów z Białorusi do Polski.

Śledztwo podlaskiej delegatury PK, które dotyczyło nie tylko przemytu przez przejście drogowe w Bobrownikach, ale też kolejowe w Terespolu (lubelskie), obejmowało łącznie kilkadziesiąt osób.

Drugi akt oskarżenia, obejmujący ponad 30 osób, w lutym został skierowany do Sądu Okręgowego w Siedlcach.

Kilkuletnie postępowanie w tej sprawie prowadzone było we współpracy z Podlaskim Oddziałem SG oraz Biurem Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów. Zatrzymań dokonywały też KAS i CBŚP.

Prokuratura informowała wcześniej, że wśród podejrzanych są też obywatele Białorusi, a grupa nie tylko przemycała papierosy, ale też np. zakładane były firmy, na których dane wysyłane były te przemyty. W ramach podziału zadań w grupie wyznaczona była osoba do kontaktów ze skorumpowanymi funkcjonariuszami KAS, której zadaniem było m.in. wypłacanie im pieniędzy.

PAP

drukuj