fot. Mikołaj Bujak/KPRP

Prezydent K. Nawrocki: Powstanie Warszawskie było dramatem konieczności, nie przejawem impulsywnego romantyzmu

Powstanie Warszawskie było dramatem konieczności, nie przejawem impulsywnego romantyzmu. Te słowa prezydenta – wypowiedziane w piątek – potwierdzają świadectwa samych powstańców. Sobotnie obchody Karol Nawrocki rozpoczął na Woli od upamiętnienia cywilnych ofiar niemieckiego okrucieństwa.

Miejsce uświęcone krwią niewinnych cywilów. W pierwszych dniach Powstania Warszawskiego Niemcy wydali wyrok śmierci na mieszkańców Woli. Miejsce, w którym kwiaty złożył prezydent Karol Nawrocki, jest szczególnie bliskie panu Wojciechowi. Mimo upływu lat, w jego rodzinie przetrwała opowieść o prapradziadku pochowanym na cmentarzu wolskim.

– Zginął tutaj na Wolskiej 119, tutaj tego adresu już nie ma, po drugiej stronie ulicy – mówił pan Wojciech.

Rzeź Woli była niemieckim ludobójstwem. W jej trakcie oprawcy wymordowali ponad 50 tys. cywilów.

– Tylko dlatego, że byli Polakami i tylko dlatego, że w sierpniu roku 1944 mieszkali w Warszawie – zauważył prezydent Karol Nawrocki.

 Każda klatka, każda brama, każdy chodnik, jest skropiony niewinną krwią – mówił prezydent Karol Nawrocki i przypomniał, że nikt spośród tych, co wydawali wtedy rozkazy, nie poniósł odpowiedzialności.

– Świat nie będzie, drodzy Państwo, lepszy, świat nie będzie dobry, jeśli dyktatorów, morderców i zwyrodnialców nie będzie rozliczał z tego, co zrobili – zaakcentował Prezydent RP.

W dniu 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego na Wolę postanowili przyjechać państwo Teresa i Wojciech Wilkans z Australii.

– Przyjechaliśmy z południowej Australii, z Adelajdy. Przecież takie święta mówią o tym, po co nasi przodkowie walczyli – powiedzieli Teresa i Wojciech Wilkans.

Reporter TV Trwam porozmawiał z Leonardem Kapiszewskim ps. Ryś, powstańcem, który walczył na Pradze.

– To był zryw konieczności, już nie wytrzymywaliśmy tego okrutnego działania Niemców na terenie Warszawy  – wskazał Leonard Kapiszewski ps. Ryś.

Warszawiacy mieli dość łapanek, wywózek, egzekucji. W przededniu 82. rocznicy wybuchu powstania, na Placu Krasińskich, o dramacie konieczności mówił prezydent Karol Nawrocki. Prezydent RP wskazywał, iż powstanie nie było przejawem impulsywnego romantyzmu, ale wyborem, w którym pod uwagę, obok chęci przeżycia, bierze się godność, człowieczeństwo, wierność wartościom.

– Zawsze na przestrzeni wieków tacy, którzy gotowi są oddać swoje życie za wartości, za godność, człowieczeństwo, za suwerenność i niepodległość, zawsze, we wszystkich wiekach nazywa się bohaterami – mówił prezydent Karol Nawrocki.

Prezydent powtórzył za Herbertem, że sens walki nie powinien być mierzony szansami na zwycięstwo, ale wartościami, w imię których podejmuje się walkę. Pragnienie wolności i niepodległości prezydent uznał za cechę nierozerwalnie związaną z polskością.

– To decydowało o heroizmie Powstania Warszawskiego, to decydowało o tym, że ludzie wykształceni w II RP i rozmiłowani w Polsce byli gotowi bić się pomimo wszelkich kalkulacji – zwrócił uwagę Prezydent RP.

Janusz Maksymowicz ps. Janusz przez cały sierpień walczył na Starym Mieście, później kanałami dostał się na Śródmieście Północne. Przeprawę przez kanały pamięta doskonale.

– Myśmy mieli przewodnika, taki sznurek i były hasła umówione – opowiedział Janusz Maksymowicz ps. Janusz.

Powstańcy cały czas stawali twarzą w twarz ze śmiercią. Niemcy odkryli, że wykorzystują kanały.

– Oni jak się zorientowali, że taki jest duży ruch kanałami, to oni włazy otwierali, mieli wiązki granatów i nasłuchiwali – powiedział Janusz Maksymowicz ps. Janusz.

Czesław Lewandowski ps. Bystry w konspiracji był od wiosny 1942 roku. Mówił, że już wtedy wszystko było podporządkowane powstaniu. Zaraz po jego wybuchu musiał dostać się na Żoliborz.

– Świadomość, że wreszcie się wyzwolimy, była wszystkim – zaakcentował Czesław Lewandowski ps. Bystry.

Piotr Boroń, historyk, tłumaczył, że powstanie miało wpłynąć na to, co wydarzy się po wojnie.

– Ukryty cel polityczny Powstania Warszawskiego polegał na tym, że Polacy przejmą władzę w swojej stolicy i przywitają Armię Czerwoną – podsumował Piotr Boroń.

Przywitają Armię Czerwoną jako ci, którzy zarządzają już tym terenem. Z tego powodu Stalin świadomie działał przeciwko powstaniu, blokował pomoc dla powstańców. Powstanie przetrwało 63 dni. Sami powstańcy ginęli, wierząc w wolną Polskę.

TV Trwam News

drukuj