fot. PAP/Leszek Szymański

J. Kaczyński: Rozłam, którego dokonał M. Morawiecki, nastąpił w najbardziej nieodpowiednim momencie

Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, oświadczył, że do końca podejmował próby, by porozumieć się z b. premierem Mateuszem Morawieckim. Według niego rozłam w PiS, którego – jak napisał – dokonał Morawiecki, nastąpił w najbardziej nieodpowiednim momencie z punktu widzenia Polski.

Mateusz Morawiecki ogłosił, że powstanie nowy klub parlamentarny złożony z parlamentarzystów, którzy związani są z jego stowarzyszeniem „Rozwój Plus”, a którzy uważają, że zostali wypchnięci z PiS. Dodał, że klub postanowiło założyć „40 posłów i senator” i że będzie to forum do działania stowarzyszenia „Rozwój Plus”.

Prezes PiS ocenił na X, że „stało się to, co było do przewidzenia”.

„Do końca podejmowałem próby porozumienia, niestety Mateusz Morawiecki ewidentnie miał w głowie swój własny plan polityczny, realizowany na bazie rozłamu PiS” – napisał.

Według niego, rozłam w PiS, którego – jak stwierdził – dokonał Morawiecki, „nastąpił w najbardziej nieodpowiednim momencie z punktu widzenia Polski i służy tym, którzy szkodzą naszej Ojczyźnie”.

„Jako Prawo i Sprawiedliwość nie zatrzymujemy się: mamy strategię, mamy program i patrzymy w przyszłość. Fatalny rząd Tuska musi zostać odsunięty od władzy. Tylko zjednoczony obóz patriotyczny ma szansę na realny sukces. Patriotą trzeba być w czynach, a nie w słowach” – dodał prezes PiS.

Szef klubu parlamentarnego PiS, Mariusz Błaszczak, napisał z kolei na X, że „liczą się intencje” oraz że Morawiecki wraz ze swoimi współpracownikami „od dłuższego czasu parli do rozłamu”.

„Kwestionowali naszą prekampanię, wzniecali konflikty, budowali struktury. Doprowadzić do rozłamu – taki był ich plan” – uważa Błaszczak.

Jego zdaniem w stowarzyszeniu „Rozwój plus” jest „spora grupa posłów, którzy są po prostu oszukiwani”. Obiecano im – jak napisał – „złote góry, a nie wiedzą, że zmierzają wprost na górę lodową i po prostu do Sejmu w następnej kadencji już nie wejdą”.

„Jedyne, co dzisiaj osiągnął Mateusz Morawiecki, to wywołanie wielkiego zadowolenia u Donalda Tuska” – dodał szef klubu PiS.

We wtorek Komitet Polityczny PiS zatwierdził listę 44 osób, które nie złożyły w terminie wymaganego oświadczenia, że nie należą do stowarzyszeń o charakterze politycznym – w praktyce do stowarzyszenia „Rozwój plus” – albo złożyły je na niewłaściwym formularzu. Sprawa została skierowana do rzecznika dyscypliny partyjnej w PiS, Karola Karskiego. Ma on każdym przypadkiem zajmować się indywidualnie, by zakończyć procedurę statutową.

Rzecznik PiS, Rafał Bochenek, powiedział dziennikarzom, że formalnie decyzja ws. wykluczenia z PiS parlamentarzystów, którzy dołączyli do stowarzyszenia Morawieckiego, nie zapadła i że postępowanie się toczy przed rzecznikiem dyscyplinarnym partii, bo tego wymagają wewnętrzne regulacje PiS. Według Bochenka, jeśli posłowie związani z Morawieckim chcą założyć nowy klub, muszą wystąpić z klubu PiS.

Mateusz Morawiecki powiedział na wcześniejszej konferencji prasowej, że „w ostatnim czasie byliśmy świadkami bardzo dziwnych partyjnych gierek” w PiS, które „są zupełnie niepotrzebne”, a „prawdziwi rozłamowcy” chcą doprowadzić do tego, by zajmować się „życiem partyjnym, samymi sobą”. Mówił też, że w sprawie polityków związanych z jego stowarzyszeniem „trwają jakieś procedury partyjne” w PiS, ale ich to „nie interesuje”. Sam Morawiecki i jego współpracownicy uważają, że już w ubiegłym tygodniu zapadła decyzja o ich wykluczeniu z PiS, a świadczą o tym piątkowe słowa prezesa PiS.

Jarosław Kaczyński powiedział wówczas m.in., że każdy wiedział z czym wiąże się niezłożenie oświadczenia i że „koło trzydziestu kilku posłów zrezygnowało z członkostwa w PiS”. Szef PiS stwierdził, że jest „można powiedzieć, w jakimś sensie po wszystkim” i nawiązując do zapowiedzianego wówczas posiedzenia Komitetu Politycznego dodał, że musi być jeszcze dokonana pewna formalność. Politycy związani z Morawieckim podkreślają, że nie zrezygnowali z członkostwa w PiS, bo oświadczenie nie dotyczyło przynależności do partii.

PAP

drukuj