fot. Katarzyna Cegielska

Mamy moralny obowiązek pamiętać

Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II oraz Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu obchodziły w piątek drugi Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Przypada on dziś, 11 lipca, w dniu 83. rocznicy krwawej niedzieli na Wołyniu.

Mszy św. za ofiary ludobójstwa przewodniczył o. Zdzisław Klafka, rektor Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, który w homilii, nawiązując do Słowa Bożego, mówił, że jesteśmy zaproszeni do wytrwałej walki ze złem, a dzień pamięci ofiar zbrodni wołyńskiej nam o tym przypomina.

– Ze złem nie wolno wchodzić w pakty, z diabłem nie ma dialogu. Musimy pamiętać, że dla każdego z nas, dla każdego człowieka zbliża się dzień przyjścia Syna człowieczego, ale będzie to dzień ostatecznego zwycięstwa nad złem i śmiercią, dlatego warto dobrze i pięknie żyć, warto słuchać Jezusa (…). W kontekście tego dnia jesteśmy moralnie zobowiązani pamiętać o tych, którzy tam we wschodniej Polsce zostali okrutnie, bestialsko zamordowani. To byli niewinni ludzie. Ale też musimy pamiętać, co doprowadziło do okrucieństwa niektórych nacjonalistów ukraińskich – mówił ojciec Zdzisław Klafka.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary na Kresach Wschodnich. Następnie, odmawiając Koronkę do Bożego Miłosierdzia przeszli ze świątyni do Parku Pamięci Narodowej, gdzie złożyli hołd sprawiedliwym Ukraińcom. Tym, którzy ratowali Polaków, narażając życie lub je tracąc w czasie rzezi wołyńskiej. Uczestnicy wspomnieli tragiczne wydarzenia z Kresów Wschodnich i upamiętnili kilku Ukraińców, którzy stracili życie, ratując swoich sąsiadów, a których nazwiska zapisane są na tablicach w Parku Pamięci Narodowej odsłoniętych w sierpniu 2020 roku.

W Wolicy, wsi z przewagą ludności polskiej nad ukraińską, położonej w gminie Mosty Wielkie, ukraińscy sąsiedzi pomagali Polakom, przyjmowali w okresie zagrożenia – od jesieni 1943 r. do wiosny 1944 r. – na noclegi do domów starszych i dzieci, młodym pozwalali spać w stodołach i stajniach. W nocy z 2 na 3 kwietnia 1944 r. w czasie napadu UPA na Polaków mieszkających we wiosce zginęło ok. 20 osób. Dwie polskie rodziny uratowały się w zagrodzie Stepana Marmasza. W 1944 Marmasz został uprowadzony przez UPA i zamordowany za udzielanie pomocy Polakom.

W miejscowości Krzywe w gminie Zatwarnica w 1943 roku Ukraińcy Anna i Hryhorij Miśkowie za ukrywanie Polaków zostali zamordowani przez UPA. W Zapuście Lwowskim w gminie Narajów Miasto mieszkał Hryhorij Kuka. W swoim domu ukrywał Marię Prucnal, która w kwietniu straciła męża i dwoje dzieci. Pięcioro uratowanych dzieci wywiozła do Brzeżan. Latem wróciła do Zapustu po maszynę do szycia i wtedy Kuka jej pomógł, jak również innym polskim sąsiadom będącym w potrzebie. Został przez UPA zamordowany.  Te i inne osoby zostały upamiętnione w Parku Pamięci Narodowej „Zachowali się jak trzeba” w Toruniu. Instytut Pamięci Narodowej podaje, że Ukraińcy uratowali łącznie ponad 2,5 tysiąca Polaków. Za tę pomoc zginęło 384 Ukraińców. Na tablicach umieszczono ponad 300 nazwisk duchownych i osób świeckich, które narażały swoje życie, by pomóc Polakom.

Zbrodnia Wołyńska stanowiła zorganizowaną czystkę etniczną o charakterze ludobójstwa, przeprowadzoną w latach 1943–1945 przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) i jej zbrojne ramię – Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Ofiarami padli polscy mieszkańcy Wołynia, Galicji Wschodniej oraz części Lubelszczyzny i Polesia. Celem „akcji antypolskiej” – jak określano ją w dokumentach OUN-UPA – była fizyczna likwidacja ludności polskiej i usunięcie jej obecności z terenów uznawanych za etnicznie ukraińskie. Kulminacyjnym momentem masakr był 11 lipca 1943 r., tzw. „krwawa niedziela”, kiedy oddziały UPA, często przy wsparciu lokalnej ludności, zaatakowały jednocześnie blisko 100 polskich miejscowości w powiatach kowelskim, włodzimierskim, horochowskim i łuckim. Do szczególnie brutalnych zbrodni doszło w świątyniach w Porycku, Kisielinie i Chrynowie. Tego dnia mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków, głównie kobiet, dzieci i osób starszych. Ofiary były torturowane, palone żywcem, wrzucane do studni, gwałcone.

 

Katarzyna Cegielska

drukuj