fot. PAP/Marcin Obara

M. Przydacz o rozbudowie rurociągów paliwowych: NATO już nie tylko politycznie rozszerzyło się na Europę Środkową, ale doganiamy również z infrastrukturą

To jest sygnał, że NATO już nie tylko politycznie rozszerzyło się na Europę Środkową, już nie tylko wojskowo, bo to prezydent Duda i rząd Prawa i Sprawiedliwości zapewnił obecność wojsk natowskich w tej części Europy, a teraz nawet doganiamy z infrastrukturą. Więc krok po kroku po prostu realizujemy swoje zadania – mówił Marcin Przydacz, szef Prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam odnosząc się do zapewnienia NATO o rozbudowie rurociągów paliwowych.

 Zakończył się szczyt NATO w Ankarze [czytaj więcej]. 

W zakresie naszych priorytetów myślę, że można być zadowolonym. Te trzy rzeczy, na których nam zależało, zostały zdecydowane, choć – trzeba powiedzieć wprost – nie był to przełomowy szczyt. To nie jest tak, że ten szczyt wyznaczył jakieś daleko idące zmiany w NATO, ale odbył się, mimo różnego rodzaju ryzyka, bo przecież było nawet ryzyko, że prezydent Trump się tam nie pojawi – ocenił Marcin Przydacz.

Gość TV Trwam wymienił trzy priorytety, które – jego zdaniem – udało się zrealizować.

Punkt pierwszy i najważniejszy, Rosja jest nazwana bezpośrednim zagrożeniem dla sojuszu, a z tego wynika polityka obrony i odstraszania. Czyli zbroimy się po to, żeby odstraszać Rosję, żeby nigdy nie była gotowa zaatakować. Po drugie, wszystkie państwa, które niewystarczająco dużo łożą na bezpieczeństwo, na budżet militarny, zostały pogonione do pracy i same zobowiązały się, że nadrobią, że będą wydawać więcej, czyli nie ma już „jazdy na gapę”, bo do tej pory Polska wydawała bardzo dużo, a niektórzy inni próbowali się migać. I tutaj prezydent Trump mocno na to naciskał. Nam też zależało, żeby napięcia pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi nie wybrzmiewały i nie wybrzmiały. Tutaj była zgoda, jeśli chodzi o relacje amerykańsko-europejskie. Punkt trzeci, dla nas najważniejszy, czyli decyzja sojuszników NATO o rozbudowie rurociągów paliwowych, które NATO budowało jeszcze za czasów zimnej wojny. Wtedy one dochodziły tylko do zachodnich Niemiec.  Nam chodziło o to, aby zdecydować o rozbudowie tych awaryjnych rurociągów do portu CPK, do naszego portu, tak aby w razie potrzeby samoloty mogły startować z polskich lotnisk wojskowych. I ta decyzja zapadła – wskazał Marcin Przydacz.

Na pytanie, ile może potrwać realizacja trzeciego punktu, szef Prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej odpowiedział, że nie będą to tygodnie ani miesiące, ponieważ jest to ogromny koszt.

To jest prawdopodobnie co najmniej kilkadziesiąt miliardów,  więc myślę, że to jest perspektywa raczej kilku lat, ale mimo wszystko to jest sygnał, że NATO już nie tylko politycznie rozszerzyło się na Europę Środkową, już nie tylko wojskowo, bo to prezydent Duda i rząd Prawa i Sprawiedliwości zapewnił obecność wojsk natowskich w tej części Europy, a teraz nawet doganiamy z infrastrukturą. Więc krok po kroku po prostu realizujemy swoje zadania – wyjaśnił.

W trakcie natowskiego szczytu odbyło się także spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim [więcej]. Nie udało się rozwiązać kwestii spornych. Polityka historyczna nadal jest punktem napięć i dopóki nie zostanie rozwiązana – jak podkreślił prezydent Polski – Ukraina nie przystąpi do UE.

To była twarda rozmowa, z naszej strony bardzo merytoryczna. Prezydent jest doktorem historii, więc ma tutaj pełnię wiedzy. Mam wrażenie, że po drugiej stronie tej wiedzy albo nie ma, albo się nie chce, żeby ona była. Strona ukraińska często przedstawia różnego rodzaju swoje opinie niepoparte do końca historycznymi badaniami, raczej swoje wyobrażania tego, co było – stwierdził Marcin Przydacz.

Prezydent powiedział, dla nas ta sprawa nie jest nienegocjowana, my nie będziemy negocjować pamięci naszych ofiar. Nie będziemy negocjować tego, że UPA to są zbrodniarze. To są fakty historyczne, nie ma o czym rozmawiać. Natomiast musicie mieć świadomość, drodzy sąsiedzi z Ukrainy, że jeżeli będziecie gloryfikować zbrodniarzy, to będzie polska reakcja i będzie twarda. Na razie jest symboliczna, za chwilkę może być zupełnie inna. To jest wasza decyzja, czy chcecie kontynuować, czy nie. I druga rzecz, jeśli chcecie być częścią kiedyś Europy czy struktur euroatlantyckich, to w Europie nie gloryfikuje się kolaborantów III Rzeszy – relacjonował  szef Prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

radiomaryja.pl

drukuj