Polscy naukowcy domagają się zwiększenia wydatków na naukę
Pracownicy naukowi chcą, aby rząd – tak jak obiecał – w końcu zaczął podnosić wydatki na naukę. Dziś wynagrodzenia naukowców i doktorantów są bardzo niskie. Część tych osób jest zmuszona zrezygnować z kariery naukowej.
Przed Sejmem protestowali naukowcy, doktoranci i studenci. Rząd Donalda Tuska nie wywiązuje się z obietnicy wyborczej z 2023 r. – skarżyli się młodzi naukowcy. W umowie koalicyjnej zapisano zwiększenie nakładów na badania i rozwój, ale tak się nie dzieje.
Naukowcy domagają się zwiększenia nakładów na naukę do trzech proc. PKB w ciągu czterech lat. Dziś to nieco ponad jeden proc. PKB – mówiła dr inż. Agnieszka Dziergowska z Politechniki Łódzkiej.
– Młodzi naukowcy zarabiają kilkanaście złotych powyżej najniższej krajowej. Naukowcy muszą dorabiać. Nie zawsze mogą, bo żeby dorabiać, trzeba mieć pozwolenie rektora – podkreślała dr inż. Agnieszka Dziergowska.
Naukowcy chcą powiązania wynagrodzeń w sektorze nauki ze średnią pensją w gospodarce i podniesienia stypendiów doktoranckich przynajmniej do poziomu płacy minimalnej. Dziś doktoranci często rezygnują ze swojej wymarzonej kariery naukowej – podkreśliła Anna Niechaj, doktorantka z Politechniki Rzeszowskiej.
– Stypendia doktoranckie przed oceną okresową wciąż są poniżej najniższej krajowej. Tracimy całe pokolenia naukowców, którzy mogliby budować potencjał kraju w dziedzinach strategicznych – zwróciła uwagę Anna Niechaj.
O złej sytuacji mówią sami studenci, wskazując na wzrost progu dochodowego uprawniającego studentów do stypendium socjalnego.
– Dwójka rodziców na minimalnej powoduje, że dziecko jest już zbyt bogate, żeby dostać stypendium socjalne – mówił Stanisław Sieniawski, student.
Studenci mówią o braku miejsc w akademikach, które często wymagają remontów. Problem to drogie studenckie obiady. Przykładem jest Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie, zgodnie z obietnicami władz Uniwersytetu, miała powstać studencka stołówka z tanimi obiadami. Finalnie prywatny najemca otworzył tam lokal gastronomiczny.
– Cała ta stołówka wygląda raczej jak food hall w jakiejś galerii handlowej, a nie jak stołówka uniwersytecka – zwrócił uwagę jeden ze studentów, Stanisław.
Protestujący swoje postulaty spisali w petycji, którą podpisało ponad 23 tys. osób. Przekazano ją wiceministrom nauki Karolinie Zioło-Pużuk i Markowi Gzikowi, którzy wyszli do protestujących. Politycy spotkali się z zimnym przyjęciem.
– Popieramy postulat trzech proc. [PKB – radiomaryja.pl] na naukę. To jest tak samo nasz postulat, jak i wasz postulat – mówiła wiceminister nauki.
Minister nauki, Marcin Kulasek, obiecuje, że w ciągu pięciu lat nakłady wzrosną, ale do dwóch proc. PKB.
– Będziemy zwiększać nakłady na badania i rozwój, będziemy dalej walczyć o zwiększenie udziału polskiej nauki w europejskich programach – zapewnił szef resortu.
Prawo i Sprawiedliwość złożyło w środę własny projekt ustawy o zwiększeniu wydatków na naukę do trzech proc. PKB w ciągu ośmiu lat. Trzeba zacząć działać – zaznaczył poseł Marcin Warchoł z PiS.
– Trzeba bezwzględnie powiązać wynagrodzenia w szkolnictwie wyższym z dochodami w sektorze przedsiębiorstw państwowych. Tego się również domagamy – mówił parlamentarzysta.
Dr Jerzy Żurko, socjolog, zauważył, że rząd będzie zwlekał z realizacją postulatów ludzi nauki.
– Budżet tego nie udźwignie, dlatego że te trzy proc. nakładów na naukę w Polsce jest porównywalne z tym, co my wydajemy na obronność – wskazał ekspert.
Przypomnijmy, że Trzecia Droga, czyli koalicja PSL-u i Polski 2050 obiecywała Polakom akademiki za złotówkę. Postulat został wycofany po wyborach. Koalicja Obywatelska mówiła o 600 zł dopłaty do wynajmu mieszkania dla osób uczących się. Do dziś to tylko obietnica. Lewica mówiła o tanich mieszkaniach studenckich i stypendium wynoszącym tysiąc złotych dla każdego studenta z rodziny o niższych dochodach.
TV Trwam News




