Opozycja żąda dymisji szefa MSWiA po fałszywym alarmie w domu rodzinnym prezydenta Karola Nawrockiego
Prokuratura zbada fałszywy alarm w domu rodziny prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Z Kancelarii Prezydenta RP płyną głosy krytyki wobec rządzących za olbrzymi problem z systemem zgłaszania i reagowania. Opozycja z kolei domaga się dymisji ministra Marcina Kierwińskiego.
W sobotę wieczorem po fałszywym alarmie służby siłowo weszły w Gdańsku do mieszkania mamy prezydenta Karola Nawrockiego. Kto zawiadomił straż, policję i pogotowie? Tego służby nie wiedzą, a minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński, zapowiedział, że ustalenie sprawców będzie trudnym zadaniem.
– Ze względu na rozwój technik komputerowych, technik teleinformatycznych to nie są proste sprawy, tak jak to się przedstawia. To są sprawy, które często zajmują bardzo, bardzo dużo czasu – mówił Marcin Kierwiński.
Według dotychczasowych ustaleń zgłoszenie o rzekomym pożarze w mieszkaniu mamy prezydenta i zagrożeniu życia wpłynęło 23 maja przez numer alarmowy 112. Służby, już po wtargnięciu do mieszkania, nie stwierdziły ani pożaru, ani obecności lokatorów. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosz Grodecki, w mocnych słowach skomentował akcję służb.
– Mamy kolosalny problem w kraju z systemem zgłoszenia i systemem reagowania. Zatem jest to dla nas sytuacja bulwersująca i także kompromitująca dla rządu – stwierdził Bartosz Grodecki.
Z kolei politycy Prawa i Sprawiedliwości ruszyli z interwencjami poselskimi do siedzib Komendy Głównej Policji oraz resortu spraw wewnętrznych. Poseł Piotr Uściński zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie podobnych fałszywych zgłoszeń było wiele. Służby wtargnęły m.in. na posesje prezesa Jarosława Kaczyńskiego czy do siedziby TV Republiki. Władza zareagowała na poważnie dopiero, gdy w grę weszło bezpieczeństwo głowy państwa.
– Nie można z drzwiami i z futryną wywalać drzwi do mieszkania prezydenta. To po prostu w demokratycznym kraju nie powinno mieć nigdy miejsca – podkreślił Piotr Uściński, poseł PiS.
Kontrola polityków PiS wykazała, że powiadamiający wysyłają fałszywe SMS-y na specjalne numery dla osób głuchoniemych. To daje większą szansę na anonimowość takim przestępcom. Jednak kierownictwo resortu spraw wewnętrznych ma nadal nie nieć sposobu na ich wyłapywanie. Opozycja domaga się dymisji Marcina Kierwińskiego z funkcji ministra spraw wewnętrznych.
– Bronimy tego, żeby w Polsce panował ład i porządek, a za tego rządu niestety tego nie ma – powiedział Michał Nieznański z Konfederacji.
Kancelaria Prezydenta RP wskazała, że funkcjonariusze doskonale wiedzieli, w czyim mieszkaniu prowadzą interwencje, a pomimo to nie było ono objęte ochroną i monitoringiem służb. Minister Marcin Kierwiński tłumaczył dlaczego.
– To mieszkanie nie było ani zgłaszane przez prezydenta, ani przez jego urzędników do tego, aby było mieszkanie, w którym na stałe przebywa prezydent. Nie podlega jako takie ochronie SOP-u – oznajmił minister spraw wewnętrznych i administracji.
Wejście służb do mieszkania prezydenta oznacza, iż po prostu państwo nie jest w stanie zabezpieczyć się przed prowokacjami.
– To nie jest żaden problem, żeby tę sprawę ustalić. Wejście siłowe pokazuje, do jakiego stopnia już ta służba źle zdefiniowała zagrożenie i źle je oceniła, a następnie podjęła absurdalne działania, które ma takie, a nie inne konsekwencje – zaznaczył dr Roman Marzec, ekspert ds. bezpieczeństwa, były funkcjonariusz służb.
W ostatnich dniach ofiarami fałszywych alarmów były także Radio Maryja, Fundacja „Lux Veritatis” oraz AKSiM.
TV Trwam News



