Amerykanie zapewniają, że w Polsce mamy do czynienia nie z redukcją, ale z opóźnioną rotacją stacjonujących wojsk USA
Stany Zjednoczone nie zmniejszą liczby swoich żołnierzy w Polsce – zapewniają Amerykanie. Szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, przekonuje, że nasz kraj będzie partnerem dla USA przy opracowywaniu planu rozmieszczania amerykańskich wojsk w Europie. Opozycja ostrzega, że jak dotąd rząd szkodzi relacjom z naszym największym sojusznikiem.
W ostatnich latach w Polsce stacjonowało od 6 do 10 tys. amerykańskich żołnierzy. Jak się okazało, USA wstrzymały rotację 4 tys. swoich żołnierzy do naszego kraju. Do sprawy odniósł się wiceprezydent USA, J. D. Vance. To nie kara dla Polski, ale jedynie opóźnienie rotacji – wyjaśnił.
– Nie zmniejszyliśmy liczebności wojsk w Polsce o 4 tys. żołnierzy. Opóźniliśmy rozmieszczenie wojsk, które miały trafić do Polski – przekonywał J. D. Vance.
Pentagon informuje, że w Europie dojdzie do zmniejszenia całkowitej liczby amerykańskich Brygadowych Zespołów Bojowych – z czterech do trzech. Szef NATO, Mark Rutte, zauważył, że to normalny proces, który nie wpłynie na bezpieczeństwo państw Sojuszu.
– USA muszą bardziej skoncentrować się np. na Azji. Europa wydaje tak dużo na obronność, aby położyć kres nadmiernemu poleganiu na jednym sojuszniku w kwestii obrony całego terytorium NATO – podkreślił Mark Rutte.
W Polsce gościł zastępca przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA, gen. Christopher Mahoney. Spotkał się z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Polski polityk został zapewniony, że Amerykanie widzą w Polsce modelowego sojusznika i chcą stacjonować w naszym kraju.
– [Polska – red.] jest niezwykle ważnym partnerem, jeżeli nie najważniejszym partnerem Stanów Zjednoczonych w Europie. Będziemy wspólnie pracować nad analizą i nad planami rozmieszczenia sił amerykańskich w Europie – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.
Także premier Donald Tusk nie widzi zagrożenia dla polskiego bezpieczeństwa.
– Z radością przyjąłem deklarację z Waszyngtonu, że jeśli chodzi o Polskę, będzie traktowana tak, jak na to zasługuje – oznajmił Donald Tusk.
Szef MON-u przekonuje opinię publiczną, że premier, ministrowie i prezydent mówią jednym głosem w sprawie obecności żołnierzy USA. Rząd szkodzi relacjom z Amerykanami – powiedział kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek.
– Premier rządu polskiego, Donald Tusk, w ciągu ostatnich tylko kilkunastu dni podważył sojusz ze Stanami Zjednoczonymi w „Financial Times”. Bogu niech będą dzięki, że jest pan prezydent Karol Nawrocki, który utrzymuje bardzo dobre relacje z Białym Domem – podkreślił Przemysław Czarnek.
Były wiceminister obrony narodowej, Wojciech Skurkiewicz, nie wykluczył, że wstrzymanie rotacji żołnierzy do Polski przedłuży się w czasie.
– Ta część tej brygadowej grupy bojowej czy brygady pancernej, która miała przyjechać do Polski – być może są plany użycia jej na innym teatrze, np. w Iranie – wskazał Wojciech Skurkiewicz.
Polityk przypomniał, że to rząd PiS zagwarantował stałą obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce w liczbie 6 tysięcy. Obecny rząd powinien zadbać, aby liczba stałe przebywających żołnierzy w Polsce wzrosła. Bez obecności Amerykanów nasz kraj będzie poważnie zagrożony – mówił politolog Andrzej Skiba.
– Każdy żołnierz amerykański na polskiej ziemi to ostrzeżenie dla Rosji. To ostrzeżenie: nie wchodźcie tutaj, przemyślcie dobrze swoje zachowania, bo nie jesteśmy tutaj sami, bo Polska może liczyć na Amerykanów – wyjaśnił Andrzej Skiba.
Polska od lat korzysta także z amerykańskiego sprzętu wojskowego. Nasze wojska użytkują czołgi Abrams czy helikoptery Apache.
TV Trwam News




