fot. PAP/Darek Delmanowicz

Opóźnienia rotacji amerykańskich wojsk w Polsce

Nie redukcja, ale standardowe opóźnienie rotacji. Tak sytuację wokół amerykańskiej obecności w Polsce ocenia wiceprezydent J.D. Vance. We wtorek doszło też do rozmowy telefonicznej szefa resortu obrony, Władysława Kosiniaka-Kamysza, z amerykańskim sekretarzem wojny. Niedługo po niej Pentagon wydał ważne oświadczenie.

W oficjalnym stanowisku Pentagon poinformował, że zmniejsza całkowitą liczbę Brygadowych Zespołów Bojowych rozmieszczonych w Europie z czterech do trzech. To powrót do 2021 roku i jak czytamy w oświadczeniu amerykańskiego Departamentu Wojny, to realizacja agendy „America First”.

– Powoduje to tymczasowe opóźnienie rozmieszczenia sił USA w Polsce, która jest modelowym sojusznikiem USA. […] Polska wykazała zarówno zdolność, jak i determinację do obrony siebie. Inni sojusznicy NATO powinni pójść w jej ślady –  napisał Sean Parnell, rzecznik Pentagonu.

Zanim Pentagon oficjalnie wypowiedział się o obecności amerykańskiej w Polsce, doszło do rozmowy telefonicznej wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z Petem Hegsethem, sekretarzem wojny Stanów Zjednoczonych.

 – Sekretarz Wojny USA potwierdził, że nie zmienia się zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę i bezpieczeństwo Polski. Trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła – oznajmił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak relacjonował polski wicepremier, Pentagon przygotowuje plan rozmieszczenia swoich wojsk w całej Europie. Nowa strategia ma przerzucić większą odpowiedzialność na Europę, ale – jak przekazał wiceprezydent J.D. Vance – celem jest promowanie europejskiej niepodległości, a nie ukaranie Polski.

 – Nie zmniejszyliśmy liczebności wojsk w Polsce o 4000 żołnierzy. Opóźniliśmy rozmieszczenie wojsk, które miały trafić do Polski. To nie jest redukcja, to tylko standardowe opóźnienie rotacji, które czasami zdarza się w takich sytuacjach – mówił wiceprezydent USA.

 Wcześniej zapewnienie od prezydenta Donalda Trumpa o utrzymaniu amerykańskiej obecności w Polsce miał otrzymać prezydent Karol Nawrocki. Pałac Prezydencki wskazał, iż z opóźnionej rotacji wojsk USA też trzeba wyciągać wnioski. Minister Zbigniew Bogucki zaalarmował, że premier i jego ministrowie muszą zacząć gryźć się w język, by nie zaszkodzić polskiemu bezpieczeństwu.

 – Jest podniecanie jakiś pożarów, a później próba dzielnego ich gaszenia i poszukiwanie prezydenta, który ma gasić też pożary; to jest niepoważne – akcentował Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP.

Dzisiaj z wizytą do Polski miał przybyć gen. Dan Cain, jeden z najważniejszych doradców w Białym Domu. Odwołał jednak przyjazd, zastąpi go gen. Christopher Mahoney, zastępca przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA. Z przedstawicielem amerykańskiej administracji spotka się wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

TV Trwam News

drukuj