fot. twitter.com/USAmbPoland

Co dalej z amerykańskimi żołnierzami w Polsce?

Wiceszefowie Ministerstwa Obrony Narodowej udają się do Stanów Zjednoczonych. Rząd zamierza wyjaśnić decyzję Pentagonu o wstrzymaniu przyjazdu czterech tys. żołnierzy do Polski.

Minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, spotka się z przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA, gen. Danem Caine’m. Rozmowa, która odbędzie się w środę, ma dotyczyć decyzji Pentagonu, który wstrzymał rotacyjne przemieszczenie czterech tysięcy żołnierzy do Polski.

– Rozumiemy, że dochodzi do reorganizacji pobytu wojsk amerykańskich w Europie. Ale ta reorganizacja nie może się odbywać kosztem największego sojusznika Stanów Zjednoczonych w Europie – zaznaczył szef MON.

Z kolei wiceministrowie obrony lecą do USA. Mają zabiegać o wzmocnienie wschodniej flanki.

– Jadę do Stanów Zjednoczonych z wiadomością od premiera Tuska i od ministra obrony, Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polska jest gotowa na zwiększenie obecności amerykańskiej w Polsce – poinformował wiceszef MON, Cezary Tomczyk.

Premier Donald Tusk apeluje do administracji w USA.

– Nie jest polską rolą recenzować nowe strategie, inny typ dyplomacji, ale naszą rolą jest przypominać: „Macie tutaj przyjaciela. Macie tutaj wyłącznie przyjaciół nad Wisłą. Macie najbardziej lojalnego sojusznika. Warto o tym pamiętać, bo lepszego sojusznika Ameryka nigdzie nie znajdzie” – podkreślił szef rządu.

Jednak jeszcze końcem kwietnia, na łamach „Financial Times”, Donald Tusk podważał lojalność Stanów Zjednoczonych wobec Europy. To nie pomaga sprawie – wskazał szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta, Marcin Przydacz.

– Podważanie gwarancji, brak wiary w relacje polsko-europejsko-amerykańskie, krytyka Amerykanów nie uciekły uwadze urzędników i polityków z Pentagonu. Dlatego też apelujemy o dojrzałość pana premiera w kontekście bezpieczeństwa państwa polskiego – zwrócił uwagę Marcin Przydacz.

Prof. Tadeusz Marczak, politolog, zwrócił także uwagę na moment podjętej przez Pentagon decyzji.

– Zamieszanie wokół rotacji wojsk amerykańskich zbiegło się czasowo z podpisaniem przez dwóch członków polskiego rządu programu pożyczkowego SAFE. A ten program ma na celu pominięcie Stanów Zjednoczonych – podkreślił ekspert.

Minister Marcin Przydacz, odnosząc się do decyzji Pentagonu, wskazał na dotychczasowe deklaracje prezydenta USA, Donalda Trumpa.

Oczywiście słyszymy te głosy, które płyną z Pentagonu, ale nie są to głosy na poziomie politycznym. Pan prezydent Karol Nawrocki nie tak dawno rozmawiał z prezydentem Trumpem i ustalenia z tamtej rozmowy absolutnie pozostają w mocy – mówił Marcin Przydacz.

Donald Trump zapewniał prezydenta Karola Nawrockiego, że liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce nie zmniejszy się.

Mamy świetne stosunki z Polską. Mam świetne relacje z prezydentem. Pamiętacie, że poparłem go, a on wygrał. Wygrał, mimo że miał spore straty. To świetny wojownik, wspaniały facet. Bardzo go lubię, więc to jest możliwe – odpowiedział amerykański przywódca, pytany o możliwe przesunięcie wojsk USA z Niemiec do Polski.

Zarówno MON, jak i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego przewidują, że wstrzymanie rotacji czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski wiąże się z wycofaniem z Niemiec ponad pięciu tysięcy żołnierzy USA. Być może ze względów logistycznych to oni przyjadą do Polski. Ale póki co to jedynie przewidywania, a nie fakty.

– Myślę, że ośrodki decyzyjne są o tym informowane. Może w tym samym okresie nie ma takiej bezpośredniej informacji dla mediów, też dla społeczeństwa, ale to nie obniża [rangi – radiomaryja.pl] naszego sojuszu i partnerstwa – stwierdził prof. Marek Walancik z Akademii WSB.

Obecnie w Polsce stacjonuje ok. dziesięciu tys. żołnierzy USA.

TV Trwam News

drukuj