fot. PAP/Rafał Guz

Pos. K. Ciecióra: Złożone przez polityków PSL osobiste zobowiązania polityczne przed konkretnymi środowiskami w Polsce zostały poświęcone dla uratowania P. Hennig-Kloski, która zablokowała obietnice polityków tej partii

Nie widzę tam żadnej potrzeby walki o elektorat i obsługę podstawowych potrzeb środowisk rolniczych. We wtorek Urszula Pasławska oskarżyła nas, posłów Prawa i Sprawiedliwości, że blokujemy zmiany w ustawie dotyczącej myśliwych w Polsce. To jest bardzo ciekawa sytuacja, ponieważ to właśnie Paulina Hennig-Kloska zablokowała ustawę i Urszula Pasławska musiała wycofać się z podkulonym ogonem. Co ciekawe, ona dostała nawet jakieś odznaczenie od myśliwych, ponieważ obiecała im przeforsowanie tej ustawy. Uzyskała nasze wsparcie i Konfederacji, po czym dowiedzieliśmy się, że zwala na nas odpowiedzialność za nieprocedowanie tej ustawy. Osobiste zobowiązania polityczne przed konkretnymi środowiskami w Polsce, złożone przez polityków PSL-u, zostały poświęcone dla uratowania Pauliny Hennig-Kloski, która zablokowała obietnice polityków tej partii – mówił Krzysztof Ciecióra, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister rolnictwa, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

Opozycja walczy o odwołanie ze stanowiska minister klimatu i środowiska, Pauliny Hennig-Kloski. Niestety prawdopodobnie zostanie ona obroniona, ale być może Polskie Stronnictwo Ludowe sprawi, iż Mikołaj Dorożała straci stanowisko. Zdaniem Prawa i Sprawiedliwości ewentualne roszady personalne nie przyniosą poprawy, a wręcz doprowadzą do jeszcze bardziej radykalnego kursu w polityce środowiskowej.

Nie będę zadowolony z tego rozwiązania. Nie mam wątpliwości, że w miejsce Mikołaja Dorożały przyjdzie ktoś jeszcze bardziej radykalny, ktoś znacznie gorszy z punktu widzenia ochrony polskich lasów, współpracy z rolnikami i pszczelarzy, ktoś, kto wywodzi się z podobnych środowisk, ale taki, który będzie chciał jeszcze gorliwiej wykonywać cele, które ekoterroryści postawili przed tym rządem – oznajmił Krzysztof Ciecióra.

Nie sposób zauważyć, że obecne Ministerstwo Klimatu i Środowiska działa pod wpływem nacisku lobbystów i ekoterrorystów. Grupy te blokują strategiczne inwestycje oraz próbują narzucać własną wizję rozwoju kraju. W efekcie pojawiają się poważne wątpliwości, czy resort rzeczywiście realizuje interesy całego społeczeństwa.

To jest mieszanina różnego rodzaju lobby, ogromnych koncernów i ekoterrorystów, czyli ludzi, którzy przywiązywali się do drzew w różnych miejscach Polski i blokowali strategiczne inwestycje w naszym kraju. Oni dzisiaj wprost przyznają się, że powykupywali sobie działki w różnych strategicznych miejscach, w których teraz chcą budować parki narodowe. Z jednej strony są to osoby bardzo szkodliwe dla naszej gospodarki, ale z drugiej strony są to także zwykli cwaniacy. Niestety Ministerstwo Klimatu i Środowiska obsługuje dzisiaj interesy lobbystów i innych cwaniaków – wskazał poseł PiS.

Opozycja próbuje przekonać Polskie Stronnictwo Ludowe do poparcia odwołania minister klimatu i środowiska, Pauliny Hennig-Kloski, jednak dotychczas nie przynoszą one efektu. Mimo przedstawiania konkretnych argumentów, decyzja PSL wydaje się od początku przesądzona na korzyść utrzymania jej na stanowisku. Zdaniem polityków opozycji cała ta debata ma charakter pozorny i odwraca uwagę od realnych problemów.

Cały czas ich do tego przekonujemy. Staramy się przedstawiać jasne argumenty, ale nie widzę tam zrozumienia. Polskie Stronnictwo Narodowe markowało debatę o tym, czy poprą Paulinę Hennig-Kloskę. Niemniej jednak od samego początku widziałem, że zmierza to w kierunku absolutnego poparcia i oddania tego bez wystrzału. Widzieliśmy także rozgrywkę między dwoma partiami, które powstały z rozłamu środowiska Szymona Hołowni. One nie walczyły o żadne idee wyższe i ważniejsze sprawy, tylko o to, kto będzie w stanie zachować twarz przed swoją grupą koleżanek i kolegów w Sejmie. Osią sporu tego środowiska było to, czy Paulina Hennig-Kloska przyjdzie do nich na kawę. Tu nie chodziło o dramatyczną sytuację polskich leśników, pszczelarzy – stwierdził były wiceminister rolnictwa.

Coraz częściej pojawia się pytanie, czy Polskie Stronnictwo Ludowe nie ryzykuje utraty własnego elektoratu, broniąc minister klimatu i środowiska, Pauliny Hennig-Kloski. Opozycja zauważa jednak, iż działania PSL stoją w sprzeczności z interesami środowisk rolniczych i łowieckich, którym wcześniej składano konkretne obietnice. W ich ocenie partia rezygnuje z realizacji własnych zobowiązań, by utrzymać polityczny układ, co może kosztować ją utratę wiarygodności wśród wyborców.

Nie widzę tam żadnej potrzeby walki o elektorat i obsługę podstawowych potrzeb środowisk rolniczych. We wtorek Urszula Pasławska oskarżyła nas, posłów Prawa i Sprawiedliwości, że blokujemy zmiany w ustawie dotyczącej myśliwych w Polsce. To jest bardzo ciekawa sytuacja, ponieważ to właśnie Paulina Hennig-Kloska zablokowała ustawę i Urszula Pasławska musiała wycofać się z podkulonym ogonem. Co ciekawe, ona dostała nawet jakieś odznaczenie od myśliwych, ponieważ obiecała im przeforsowanie tej ustawy. Uzyskała nasze wsparcie i Konfederacji, po czym dowiedzieliśmy się, że zwala na nas odpowiedzialność za nieprocedowanie tej ustawy. Osobiste zobowiązania polityczne przed konkretnymi środowiskami w Polsce, złożone przez polityków PSL-u, zostały poświęcone dla uratowania Pauliny Hennig-Kloski, która zablokowała obietnice polityków tej partii akcentował polityk.

radiomaryja.pl

drukuj