fot. pixabay.com

Pos. K. Ciecióra: Rozporządzenie MKiŚ uderza w prawdziwych pszczelarzy i skazuje nas na produkty miodopodobne z dużych sklepów

Perfidne w polityce Ministerstwa Klimatu i Środowiska jest to, że ich rozporządzenie uderza w prawdziwych pszczelarzy. Ci ludzie chcą nas skazać na produkty miodopodobne z dużych sklepów. Często znaleźć w nich można nie miód, a płynny, zabarwiony cukier. Proszę o uważność i zakup bezpośrednio od pszczelarzy – powiedział poseł Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości, b. wiceminister rolnictwa, na antenie Radia Maryja w czwartkowej audycji „Aktualności dnia”.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wciąż próbuje forsować szkodliwą politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Tym razem resort planuje wypchnąć pszczoły miodne z miast, lasów i terenów chronionych. Strategia dotycząca zapylaczy to element rozporządzenia Wspólnoty, które ma na celu rzekomą odbudowę zdegradowanych ekosystemów. Dla Brukseli pszczoła miodna to przeszkoda do ich odbudowy.

– W 2024 r. Parlament Europejski przyjął dokument o przywracaniu zasobów naturalnych w przyrodzie. Zakłada on wiele ideologicznych działań, które wywracają do góry nogami logiczne pojmowanie funkcjonowania przyrody czy relacji przyrody z gospodarką. Według tego dokumentu 10 proc. polskich użytków rolnych ma być zalane. (…) Dokument opublikowany przez MKiŚ jest bardzo niebezpieczny. (…) Wiele środowisk pszczelarskich mówi, że dokument ten będzie zaburzał funkcjonowanie pszczelarstwa w Polsce – wskazał poseł Krzysztof Ciecióra.

To kolejny cios w polski przemysł pszczelarski. Branża musi mierzyć się m.in. z napływem miodu z Ukrainy, Chin, Australii czy państw Mercosuru. Były wiceminister rolnictwa zwrócił uwagę, że „szczególnie w ostatnich kilku latach mamy do czynienia z ogromnym naporem produktów miodopodobnych, bo nie nazwałbym ich miodami”.

– To produkty sprowadzane przez polskich przedsiębiorców, handlarzy. Niektórzy z nich też uważają się za pszczelarzy. Mamy problem w Polsce, bo nie ma jasnej definicji, czym jest miód. Nie ma jasnych kryteriów dla służb, które mogłyby to później kwalifikować jako miód albo płynny cukier. Często to, co jest w sklepach, to płynny, zabarwiony cukier. Proszę o uważność i zakup bezpośrednio od pszczelarzy – powiedział polityk.

– Większość miodów w sklepach, szczególnie w supermarketach, to są produkty miodopodobne. (…) Gwarancją kupowania prawdziwego miodu jest kupowanie bezpośrednio od pszczelarza. Perfidne w polityce ministerstwa klimatu jest to, że ich rozporządzenie uderza w prawdziwych pszczelarzy. Ci ludzie chcą nas skazać na produkty miodopodobne z dużych sklepów. To największe zagrożenie – dodał.

Poseł Krzysztof Ciecióra zaznaczył, że import miodu „może mieć katastrofalne skutki, ponieważ konsumujemy w Polsce 26 tys. ton miodu rocznie. Produkujemy natomiast około 20-25 tys. ton”.

– Ci prawdziwi producenci są w stanie pokryć nasze potrzeby. Nie jest tak, że potrzebujemy coś z zewnątrz. Po prostu nie należy przeszkadzać pszczelarzom. Natomiast nowe umowy handlowe dopuszczają do sytuacji, w której z kraju Mercosuru może do Europy wjeżdżać 35 tys. ton miodu, z Ukrainy wjeżdża już około 40 tys. ton. Nie wiemy, ile wjeżdża z Chin. Wiemy, że produkty miodopodobne wjeżdżają z wielu innych kierunków. Jesteśmy zalewani. (…) Ten rynek jest delikatny, łatwo go zaburzyć i łatwo go zlikwidować. Nie możemy się na to godzić – wskazał gość Radia Maryja.

Audycję z udziałem posła Krzysztofa Ciecióry można znaleźć [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj