Spór o pszczoły. Czy nowe regulacje zaszkodzą pszczelarstwu?
Resort klimatu chce realizować ideologiczną politykę klimatyczną Unii Europejskiej i planuje wypchnąć pszczoły miodne z miast, lasów i terenów chronionych. Według pszczelarzy to absurd i ryzyko pozbycia się najefektywniejszych zapylaczy z ekosystemu.
Rząd pracuje nad projektem Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych, którego uchwalenia wymaga Unia Europejska. Wstępny plan zakłada m.in. ograniczanie pasiek na terenach chronionych, zmniejszenie ich liczby, a nawet likwidację w miastach. Celem jest wsparcie dzikich owadów zapylających. To absurdalny pomysł – mówi mistrz pszczelarski Henryk Działło.
– Jest to śmieszne – ograniczanie ilości pszczół tam, gdzie ta pszczoła powinna być, powinno jej być w parkach jak najwięcej – dodaje.
Ideologia sprawiła, że pszczoła miodna, której praca jest pożyteczna dla środowiska stała się zagrożeniem – alarmuje poseł PiS Paweł Sałek.
– Na poziomie kierownictwa resortu klimatu doszło do tego, że – jeśli mówimy o strategii dotyczącej owadów zapylających – pszczoła miodna tam się nie pojawia. Są nawet takie tendencje, by pszczołę miodną w ogóle wypierać – zauważa pos. Paweł Sałek.
Strategia dotycząca zapylaczy to element rozporządzenia UE, które ma na celu odbudowę zdegradowanych ekosystemów. Dla Brukseli pszczoła miodna to przeszkoda do ich odbudowy. Polska musi przyjąć krajowy dokument do września 2026 roku. Minister klimatu i środowiska bagatelizuje krytykę opozycji i ekspertów.
– Rząd nie ma planów likwidacji pszczelich pasiek – to kolejny fake news prawicy. […] Liczebność populacji dzikich pszczół i trzmieli drastycznie spada. Będziemy je chronić, oczywiście nie przez niszczenie pasiek – czytamy we wpisie zamieszczonym na portalu X.
Rząd nie ma planów likwidacji pszczelich pasiek – to kolejny fake news prawicy. Kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska nie przyjęło nawet projektu Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych, o którym rozpisuje się prawica. Taki dokument nie widnieje na stronach… pic.twitter.com/b1X3c0zaOx
— Paulina Hennig-Kloska (@hennigkloska) April 19, 2026
Tymczasem już rok temu resort klimatu próbował zakazać stawiania uli na terenach rezerwatów. W nowoutworzonym rezerwacie Naturalne Lasy Bliżyńskie wyrzucono bartników działających tam od dekad. Według pszczelarzy dzikie zapylacze nie zastąpią pracy pszczół miodnych.
– Pszczoła jako rodzina pszczela wiosną wylatuje z ula i jest jej około 4-5 tysięcy. Natomiast dzikie, czyli samotnice dopiero się rodzą, czyli te wczesne pożytki tak naprawdę są zapylane w większości przez pszczołę miodną – dodaje Henryk Działło.
Realizacja ideologicznych planów resortu środowiska może doprowadzić do likwidacji pszczelarstwa w Polsce. Branża już teraz jest na granicy opłacalności z powodu wysokich kosztów produkcji, nieuczciwej konkurencji i zalewaniu rynku przez podrabiany miód.
– Mamy miód z trzech lat niesprzedany i nie mamy go gdzie sprzedać, a mamy miód dobry, pełnowartościowy. Markety oferują miody w niskiej cenie, ale ten produkt na pewno nie ma kontaktu z pszczołami – zauważa pszczelarz Jerzy Pietras.
Polska jest, jak na razie, jednym z największych producentów miodu w UE. To wkrótce może się zmienić za sprawą kolejnych podpisywanych umów handlowych przez Brukselę – wskazuje b. wiceminister rolnictwa Krzysztof Ciecióra.
– Mamy całą masę rynków, które uzyskały dostęp do naszego rynku, a Polska, która jest dużym producentem miodu, wprowadza właśnie przepisy, które mają ograniczyć tą produkcję. Więc tutaj przekręt czuć na kilometr – dodaje.
Najpoważniejszym zagrożeniem jest umowa z krajami Mercosuru. Rocznie na europejskie stoły ma trafiać 45 tys. ton miodu. Tymczasem Polska produkuje rocznie ok. 25 tys. ton. Minister rolnictwa Stefan Krajewski dawał rolnikom nadzieję na zaskarżenie umowy do TSUE. Ale nie zgodził się na to premier Donald Tusk.
– Za umowy handlowe odpowiadają dwa resorty – finansów i spraw zagranicznych. I na tym poziomie odbywają się analizy – mówi Stefan Krajewski.
Polski rząd analizuje. Mimo, że czas ucieka, a niemiecki rząd zaciera ręce. Po spotkaniu Kanclerza Friedricha Merza z prezydentem Brazylii oba kraje zapowiedziały rozszerzenie umowy.
– 1 maja w końcu wejdzie w życie umowa Mercosur. Już od przyszłego tygodnia nasze kraje wejdą w nową fazę swojej współpracy – mówi kanclerz Niemiec.
Miód niskiej jakości już od kilu lat wpływa do nas z Ukrainy. Kolejnym gwoździem do trumny dla branży będzie finalizowana umowa handlowa z Australią. Tu też wynegocjowano, że Europa będzie importować miód.
TV Trwam News




