fot. PAP/Radek Pietruszka

Min. K. Rabenda: Polska powinna być liderem wśród państw UE w kwestii likwidacji systemu ETS. Prezydent K. Nawrocki mówi wprost, że z tym systemem Europę czeka deindustrializacja

Pan prezydent mówi jasno, że trzeba zacząć od rozwiązania głównego problemu, jakim jest w ogóle system ETS. Polska powinna być liderem, jeśli chodzi o państwa Unii Europejskiej (…) w forsowaniu nie tylko zmian w systemie ETS, ale w likwidacji go. Pan prezydent mówi wprost, że z tym systemem Europę czeka deindustrializacja. Przemysł nie znika, on się przenosi po prostu w inne rejony świata. Europa, w tym Polska, biednieje przez to i nie chcemy być za dekadę uzależnieni od tego, że wszystkie produkty będą produkowane poza Unią – mówił we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Karol Rabenda, minister w Kancelarii Prezydenta RP.

W czwartek odbędzie się szczyt Rady Europejskiej. Szefowie rządów państw należących do Unii Europejskiej poruszą temat cen energii w Europie. W związku z tym prezydent RP, Karol Nawrocki, przygotował stanowisko skierowane do premiera Donalda Tuska, w którym domaga się zabezpieczenia Polaków przed dalszymi konsekwencjami unijnej polityki klimatycznej.

– Pan prezydent mówi jasno, że trzeba zacząć od rozwiązania głównego problemu, jakim jest w ogóle system ETS. Polska powinna być liderem, jeśli chodzi o państwa Unii Europejskiej (…) w forsowaniu nie tylko zmian w systemie ETS, ale w likwidacji go. Pan prezydent mówi wprost, że z tym systemem Europę czeka deindustrializacja. Przemysł nie znika, on się przenosi po prostu w inne rejony świata. Europa, w tym Polska, biednieje przez to i nie chcemy być za dekadę uzależnieni od tego, że wszystkie produkty będą produkowane poza Unią i to nie będzie kwestia surowców, tylko to będzie kwestia importu już gotowych rzeczy. Wpychamy – mówię my, chociaż my jesteśmy przeciwni temu – ale jako Europejczycy wpychamy się w pewnego rodzaju uzależnienie, w pewnego rodzaju sytuację bez wyjścia. Na końcu tego wszystkiego będą drogie koszty energii, bezrobocie i recesja – wskazał Karol Rabenda.

Likwidacja systemu ETS przyniosłaby korzyści polskiej gospodarce, a więc także polskim obywatelom – podkreślił prezydencki minister.

– Jedno to jest ten ETS, który płacą przedsiębiorstwa energetyczne. To jest ten koszt, jaki ponosi gospodarka, który ponoszą później finalnie przedsiębiorstwa i obywatele. Ten koszt by się oczywiście zmniejszył, ale musimy pamiętać też o tym, że ETS jest elementem transformacji energetycznej, polityki klimatycznej Unii Europejskiej, który wymusza budowę nowych źródeł energii, (…) a to znowu pochłania gigantyczne koszty, bo trzeba przebudować całą sieć elektroenergetyczną, trzeba położyć duże pieniądze na modernizację tej sieci, nie tylko w tych samych szlakach energetycznych, jak było wcześniej, (…) tylko dzisiaj już musimy w zasadzie budować wszędzie te sieci, żeby z tych małych źródeł, rozproszonych, niestabilnych, z którymi mamy problem ze stabilizacją, ale też one są rozproszone, więc ten koszt budowy sieci jest bardzo duży i on jest przerzucany w różnych opłatach na obywateli i na firmy, a to znowu zmniejsza konkurencyjność firm i jest uciążliwe dla obywateli, więc przy rezygnacji z tego instrumentu, tego parapodatku, jakim jest ETS, skorzysta cała gospodarka, bo po prostu ten ciężar zostanie z niej zdjęty – wyjaśnił gość TV Trwam.

Wyrzucenie ETS-u to główny postulat prezydenta Karola Nawrockiego, jednak w związku z tym, że może to być proces czasochłonny, polski przywódca zaproponował kilka rozwiązań mających na celu ochronę europejskiego, w tym polskiego, przemysłu.

– Wiemy, że ten proces może długo trwać, a są trudności polskiego i europejskiego przemysłu tu i teraz. I pan prezydent proponuje rozwiązanie, które należy w zasadzie natychmiastowo wprowadzić, żeby chronić europejski, w tym polski przemysł. To są rozwiązania, które prezentowaliśmy na konferencji. To jest tzw. price cap, to jest opłata zastępcza, to jest rezygnacja z cofnięcia darmowych certyfikatów dla przemysłu, bo UE stwierdziła, że skoro wchodzi CBAM, to te umorzenia nie będą już potrzebne, co nie jest prawdą. Możemy w zasadzie nie doczekać do efektów CBAM-u, a przedsiębiorstwa będą miały takie trudności, że nie będą się w stanie utrzymać. Tego nie ma objętego w tych negocjacjach, które będą na poziomie Unii Europejskiej – zaznaczył Karol Rabenda.

System ETS2 ma obowiązywać w Unii Europejskiej od 2028 roku. Odroczenie o rok wdrożenia tego unijnego podatku premier Donald Tusk traktuje jako sukces.

– To jest tak samo jak mówiliśmy o pakcie migracyjnym, o tych wszystkich mechanizmach, które Unia wprowadza przeciwko obywatelom, ale wiedząc, że ma wybory w tym czy w innym ważnym kraju w Unii Europejskiej, przerzuca to na czas powyborczy, a później to wprowadza bez żadnych konsultacji. Jeśli chodzi o odroczenie ETS2, to faktycznie został on odroczony o rok, właśnie na czas powyborczy. Ale na przykład to, z czym walczymy też przy ETS1, cały system handlu emisjami i tej spekulacji, którą rynki finansowe prowadzą, został przyśpieszony przy ETS2. Moment wprowadzenia został przesunięty na 2028 rok, ale handlować będzie można już rok wcześniej, więc w zasadzie to jest takie zwycięstwo Donalda Tuska jak zawsze, czyli nikt go nie widzi, a jest gorzej – ocenił prezydencki minister.

radiomaryja.pl

drukuj