Pos. K. Ciecióra: Bez próby wpłynięcia na ministra rolnictwa protesty nic nie wniosą, bo to rządy krajowe są odpowiedzialne za to, aby wpływać na politykę UE, a dzisiaj nasz rząd tego nie robi, mimo iż ma do tego narzędzia
Nie mogę ocenić pracy polskiego rządu na rzecz rolników pozytywnie. Raczej dostrzegam pewnego rodzaju porozumienie z elitami brukselskimi. Polski rząd nie chce się z nimi konfliktować i żeby mieć spokój, to potwierdza wszystko, co w Brukseli jest wymyślane dla rolników i nie tylko. Piątkowy protest we Wrocławiu był słuszny, mimo że był za późno zorganizowany. Bez próby wpłynięcia na ministra rolnictwa protesty nic nie wniosą, bo to rządy krajowe są odpowiedzialne za to, aby wpływać na politykę Unii Europejskiej, a dzisiaj nasz rząd tego nie robi, pomimo iż ma do tego narzędzia – mówił Krzysztof Ciecióra, poseł PiS. Były wiceminister rolnictwa, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Nie da się ocenić pozytywnie pracy polskiego rządu na rzecz naszych rolników. Rządzący sprawiają wrażenie w pełni podporządkowanych pod Brukselę. Zamiast twardo negocjować warunki w ramach UE, władze zdają się akceptować kolejne rozwiązania, nawet jeśli budzą one sprzeciw rolników. Piątkowy protest pod biurem Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu był wyrazem narastającej frustracji i miał swoje uzasadnienie, choć został zorganizowany zbyt późno. Bez realnej presji na krajowych decydentów – zwłaszcza ministra rolnictwa – podobne działania pozostaną jednak jedynie symbolicznym gestem.
– Nie mogę ocenić pracy polskiego rządu na rzecz rolników pozytywnie. Raczej dostrzegam pewnego rodzaju porozumienie z elitami brukselskimi. Polski rząd nie chce się z nimi konfliktować i żeby mieć spokój, to potwierdza wszystko, co w Brukseli jest wymyślane dla rolników i nie tylko. Piątkowy protest we Wrocławiu był słuszny, mimo że był za późno zorganizowany. Bez próby wpłynięcia na ministra rolnictwa protesty nic nie wniosą, bo to rządy krajowe są odpowiedzialne za to, aby wpływać na politykę Unii Europejskiej, a dzisiaj nasz rząd tego nie robi, pomimo iż ma do tego narzędzia – powiedział Krzysztof Ciecióra, poseł PiS.
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy „Aktywny rolnik” była konieczna i uzasadniona. Proponowane przepisy spotkały się z ostrą krytyką środowisk rolniczych, a także z jednoznacznym sprzeciwem Rolniczej Rady Prezydenckiej.
– Środowisko rolnicze szeroko skrytykowało pomysł wprowadzenia ustawy „Aktywny rolnik” i apelowało do prezydenta, żeby zablokował tę ustawę. Rolnicza Rada Prezydencka jednogłośnie wyraziła swój sprzeciw w stosunku do tej ustawy. Ona miała na celu wyeliminowanie z systemu dopłat do produkcji rolnej około 600-700 tys. gospodarstw rolnych. Ten pomysł wynika z tego, że rząd Donalda Tuska doskonale wie o tym, iż przyszłe pieniądze we wspólnej polityce rolnej będą znacznie mniejsze i niższe niż te, które obowiązują dzisiaj i zostały wynegocjowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy. To jest bardzo sprytny pomysł, ale niestety w swej istocie podły. Reasumując, to weto było konieczne i słuszne, ponieważ minister rolnictwa w tej ustawie zostawił sobie prawo do decydowania o tym, kto jest rolnikiem. Tak nie kształtuje się ustroju rolnego w normalnym kraju – akcentował poseł PiS.
Wokół umowy handlowej między Unią Europejską a Mercosurem narasta informacyjny chaos, który sprzyja bierności polskiego rządu. Tymczasem proces jej wdrażania postępuje i jeśli Polska nie podejmie realnych działań prawnych ani politycznych w Brukseli, instytucje unijne mogą uznać, że nie zgłasza ona zastrzeżeń. Deklarowany sprzeciw bez konkretnych kroków, takich jak formalne zaskarżenie czy budowanie koalicji państw przeciwnych, pozostanie jedynie retoryką, za którą rolnicy i producenci mogą zapłacić wysoką cenę.
– Jest trochę zamieszania i szumu informacyjnego wokół tej sprawy i na tym bazuje polski minister rolnictwa. W skrócie, umowa z krajami Mercosuru wejdzie w życie, gdy pierwsze parlamenty krajów będących w Mercosurze ratyfikują umowę po swojej stronie. Zrobiła to już Argentyna. Brakuje jeszcze podpisu prezydenta i będzie ona obowiązywać na zasadach tymczasowych. Ten tryb może obowiązywać nawet przez 20-50 lat, bowiem wystarczy, że stan zawieszenia zostanie utrzymany i do tego dąży Komisja Europejska i polski rząd (…). Jeśli Polska nie zrobi kroku, to sprawa upadnie i TSUE czy KE uzna, że jako Polska nie mamy do tej umowy żadnych uwag. Rządzący w Polsce mówią, że się nie zgadzają na Mercosur, ale w Brukseli nie wykonali żadnej pracy, by ją zablokować. Mało tego, mając narzędzia, aby ją zaskarżyć, również z tego nie korzystają. Stefan Krajewski świadomie bierze udział w tej grze i ma pełną świadomość konsekwencji w przypadku braku złożenia tej skargi – wskazał były wiceminister rolnictwa.
Całą rozmowę z posłem Krzysztofem Cieciórą można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




