Argentyna: mimo protestów Senat przyjął prezydencką reformę prawa pracy
Argentyński Senat przyjął w czwartek projekt zmian w prawie pracy, kluczowy element szerokich reform gospodarczych lansowanych przez libertariańskiego prezydenta Javiera Mileia. Przeciwko zmianom protestowały na ulicach tysiące osób; doszło do starć z policją.
Po ponad 13-godzinnej debacie za reformą, liberalizującą zasady zatrudniania pracowników, zagłosowało 42 senatorów, a 30 było przeciwnych. Projekt trafi teraz pod obrady Izby Deputowanych, czyli niższej izby Kongresu.
W środę w wielu miastach kraju odbywały się protesty przeciwko projektowi zmian, organizowane przez związki zawodowe i środowiska lewicowe, które oceniają, że reforma osłabi ochronę pracowników.
W pobliżu siedziby Kongresu w Buenos Aires zgromadziły się tysiące manifestantów. Pokojowa początkowo demonstracja przerodziła się w starcia z policją. Grupa protestujących rzucała kamienie i koktajle Mołotowa, na co funkcjonariusze odpowiedzieli gumowymi kulami, gazami łzawiącymi i armatkami wodnymi.
Wynik głosowania w Senacie oceniany jest jako zwycięstwo prezydenta Mileia, który od objęcia władzy w 2023 roku dąży do rozmontowania państwa opiekuńczego i przebudowy kraju w oparciu o model neoliberalny, by wyprowadzić Argentynę z głębokiego kryzysu gospodarczego.
Projekt przewiduje między innymi zmiany w systemie urlopowym i pozwala na wydłużenie dnia pracy z ośmiu do 12 godzin, a także na wypłatę pensji w walutach obcych. Osłabiona ma być też rola związków zawodowych w negocjowaniu wynagrodzeń.
Ustawa ogranicza też prawo do strajku poprzez narzucenie w wielu branżach minimalnego poziomu usług, jaki ma być zapewniony w czasie akcji protestacyjnych. W przypadku policji odmowa wykonywania pracy ma być zakazana.
Javier Milei określił ustawę jako „punkt zwrotny” w historii prawa pracy w Argentynie. Ocenił, że po latach „nadmiernej biurokracji i przestarzałych reguł” nadszedł czas na „głęboką transformację, która przywróci przewidywalność, dynamizm i wolność rynkowi pracy”.
PAP



