Obraz autorstwa Freepik

Psycholog w Dniu Bezpiecznego Internetu: Smartfon szkodzi rozwojowi dziecka

Dziś Dzień Bezpiecznego Internetu. Smartfon w rękach dziecka jako sposób na uspokojenie lub nudę zwiększa ryzyko problemów z uwagą i uzależnień behawioralnych w przyszłości – powiedziała dr Magdalena Rowicka.

Dr Magdalena Rowicka, psycholog, związana z Akademią Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, omówiła zagrożenia związane z używaniem cyfrowych technologii przez najmłodszych.

Dr Magdalena Rowicka jest autorką i kierowniczką serii projektów badawczych „Brzdąc w sieci” poświęconych używaniu technologii cyfrowych przez dzieci do szóstego roku życia. Jak podkreśliła, badania nie dotyczyły konkretnych aplikacji społecznościowych, lecz ogólnych wzorców korzystania z ekranów.

– Mam nadzieję, że dzieci do szóstego roku życia nie korzystają z mediów społecznościowych, a jeśli już mają kontakt z ekranem, są to treści dobrane przez rodziców, a nie krótkie, przypadkowe materiały generowane przez algorytmy – zaznaczyła.

Zdaniem pani psycholog problemem, który dotyczy zarówno dzieci, młodzieży, jak i dorosłych, jest popularność kilkunastosekundowych filmów.

– W przeciwieństwie do dłuższych materiałów, które wymagają skupienia i śledzenia wątku, krótkie treści nie wnoszą wartości poznawczej i „degenerują” umiejętność utrzymania uwagi – oceniła dr Magdalena Rowicka.

Jak dodała, mechanizm ten opiera się na intensywnej stymulacji układu nagrody, co sprawia, że odbiorcy chętnie sięgają po kolejne materiały, często bez kontroli czasu i treści.

Psycholog zwróciła uwagę, że algorytmy rekomendacyjne nie tylko powielają wcześniejsze zainteresowania użytkownika, ale stopniowo podsuwają treści coraz bardziej skrajne.

 – Jeżeli dziecko lub nastolatek zaczyna oglądać treści smutne, rezygnacyjne, związane z poczuciem bezsensu czy wycofania, algorytm bardzo szybko uczy się, że to przyciąga uwagę i zaczyna pokazywać tego coraz więcej – wyjaśniła.

Jak dodała, w skrajnych przypadkach może to prowadzić do kontaktu z treściami dotyczącymi autoagresji, samookaleczeń, a nawet narracji normalizujących myśli samobójcze.

– To jest szczególnie niebezpieczne dla młodych osób, które nie mają jeszcze ukształtowanych kompetencji psychospołecznych i nie potrafią zdystansować się do tego, co widzą w sieci – zaznaczyła psycholog.

Dr Magdalena Rowicka wskazała także na ryzyko związane z tzw. challengami, czyli internetowymi wyzwaniami.

– Część z nich ma charakter pozornie niewinnej zabawy, ale inne mogą prowadzić do zachowań ryzykownych, autoagresji lub realnego zagrożenia zdrowia i życia. Algorytmy, promując treści angażujące emocjonalnie, mogą przyczyniać się do ich szybkiego rozpowszechniania – powiedziała.

Psycholog podkreśliła, że takie treści są łatwe w odbiorze i nie wymagają wysiłku poznawczego.

– Dają szybką przyjemność albo chwilowe ukojenie, ale jednocześnie wypierają aktywności, które wymagają zaangażowania, jak czytanie książek, rozmowa czy twórcza zabawa – zaznaczyła.

Jej zdaniem szczególnie niebezpieczne jest to w przypadku dzieci, które dopiero uczą się sposobów radzenia sobie z emocjami, stresem i nudą.

– Jeżeli od najmłodszych lat dziecko uczy się, że telefon jest podstawowym sposobem na smutek, napięcie czy frustrację, to w przyszłości nie będzie poszukiwało innych strategii. To klasyczny mechanizm sprzyjający uzależnieniom behawioralnym – oceniła dr Magdalena Rowicka.

Dodała, że badania „Brzdąc w sieci” pokazują, iż dzieci, którym od początku stawia się jasne zasady korzystania z technologii, szybciej uczą się funkcjonowania w ich ramach.

 – I mogę zaręczyć, że w żaden sposób nie są z tego powodu dyskryminowane przez rówieśników – zaznaczyła.

Ekspert odniosła się również do argumentu rodziców, którzy deklarują brak kompetencji cyfrowych.

– Rodzic nie musi być ekspertem technologicznym, żeby chronić dziecko w sieci. Jego podstawowym obowiązkiem jest wprowadzenie zasad, obecność i zainteresowanie tym, co dziecko robi – podkreśliła dr Magdalena Rowicka.

Jak zaznaczyła, pomocne mogą być bezpłatne materiały edukacyjne przygotowane przez organizacje pozarządowe, fundacje i instytucje publiczne, które tłumaczą zagrożenia w przystępny sposób.

– Wystarczy wspólnie obejrzeć krótki film edukacyjny, porozmawiać o nim z dzieckiem, zapytać, co je zaniepokoiło. To nie wymaga zaawansowanej wiedzy technicznej, tylko czasu i gotowości do rozmowy – zaznaczyła psycholog.

Jej zdaniem brak reakcji i wycofanie się rodziców z obszaru cyfrowego pozostawia dzieci same w świecie, którego mechanizmów same nie rozumieją.

– W ten sposób „produkuje się” cyfrowe sieroty – podkreśliła dr Magdalena Rowicka.

Ekspert krytycznie odniosła się także do skuteczności tzw. kontroli rodzicielskiej w aplikacjach społecznościowych.

– Często jest ona pozorna. Rodzic nie ma realnego wglądu w to, jakie treści dziecko zapisuje, ogląda lub do jakich wraca. Kluczowe znaczenie mają relacja z dzieckiem i zasady wprowadzane od samego początku – oceniła.

Zdaniem dr Magdaleny Rowickiej dziecko powinno mieć przestrzeń do rozmowy o treściach, które je zaniepokoiły – od cyberprzemocy, przez wulgarne materiały, po treści seksualne lub przemocowe – bez obawy przed karą czy gniewem rodziców.

– Brak takiego poczucia bezpieczeństwa sprawia, że dzieci zostają z tymi doświadczeniami same – zaznaczyła.

Psycholog podkreśliła, że normatywnie rozwijające się dzieci nie potrzebują ekranów do prawidłowego rozwoju.

– Do drugiego roku życia najlepiej całkowicie unikać ekranów, a nawet do końca przedszkola nie ma rozwojowej potrzeby korzystania z nich – oceniła.

Jeśli ekrany są już używane, zarekomendowała wspólne oglądanie bajek z rodzicem, rozmowę o treściach oraz bardzo ograniczony czas ekspozycji.

– Ekran nie przyspiesza rozwoju dziecka. To, co naprawdę rozwija, to relacja, rozmowa i wspólne doświadczenia – podsumowała dr Magdalena Rowicka.

Dzień Bezpiecznego Internetu ustanowiony został z inicjatywy Komisji Europejskiej w 2004 roku. Jego celem jest celu zwrócenie uwagi na kwestię bezpiecznego dostępu dzieci i młodzieży do zasobów internetowych.

PAP

drukuj