[NASZ DZIENNIK] Uderzenie w Naród
Prezydent RP Karol Nawrocki nie został powitany podczas oficjalnych uroczystości 81. rocznicy oswobodzenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. „Jest to brak szacunku dla Polski i lekceważenie Prezydenta RP” mówi „Naszemu Dziennikowi” Wojciech Kolarski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
Przywitanie Prezydenta RP na oficjalnych uroczystościach rocznicowych powinno być sprawą oczywistą.
– Znajdujemy się w Polsce, w kraju, na terenie którego Niemcy podczas okupacji założyli i prowadzili zbrodniczy obóz, w kraju, który dziś pielęgnuje pamięć o jego ofiarach i upomina się o głoszenie prawdy na jego temat w świecie. Brak oficjalnego przywitania i przemilczanie obecności Prezydenta RP nie ma żadnego usprawiedliwienia. Jest to uderzenie w głowę państwa i w Naród, który reprezentuje – nie ma wątpliwości prof. Wiesław Jan Wysocki, historyk.
Prezydent RP nie zabrał głosu podczas oficjalnych uroczystości, które odbywały się w budynku tzw. głównej sauny. Wypowiedź dla mediów miała miejsce poza salą, na terenie obozu Auschwitz I. Minister Wojciech Kolarski zwraca uwagę, że to nowy, zaskakujący i niezrozumiały zwyczaj.
– Rozumiem, że ten szczególny moment nie jest miejscem dla politycznych przemówień, jednak w tym przypadku Prezydent RP jest przedstawicielem państwa, które pełni misję zachowania prawdy i pamięci o Holokauście dokonywanym na okupowanych polskich ziemiach. Nasze państwo przeznacza ogromne środki na to, aby zachować ślady niemieckiego ludobójstwa, wypełniając tę misję dla społeczności międzynarodowej – zaznacza Wojciech Kolarski.
– To zadziwiające, że najwyższy przedstawiciel tak zaangażowanego państwa nie może zabrać głosu w tym miejscu i w tak ważnym dniu – podkreśla.
Uroczystości upamiętniające rocznicę oswobodzenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau dotychczas wielokrotnie wiązały się z przemówieniami najwyższych przedstawicieli państwa, czyli Prezydenta Polski, marszałków Sejmu i Senatu lub ich przedstawicieli. W tym roku głowa państwa nie została nawet wymieniona wśród obecnych gości. Prowadzący przywitał ogólnikowo „wszystkich przedstawicieli władz państwowych i samorządowych oraz delegacje zagraniczne”.
– Podczas uroczystości w Auschwitz Prezydent RP reprezentuje państwo i uosabia Naród. On jest ponad partykularnymi interesami partii czy stronnictw politycznych. Przybywa tam, by uczcić ofiary i złożyć im hołd w imieniu nas wszystkich – Polaków. Pominięcie jego osoby to coś więcej niż nietakt, to uderzenie w Polskę – zwraca uwagę prof. Wiesław Jan Wysocki.
Wskazuje, że trwa zawłaszczanie martyrologii Auschwitz, tak aby była to historia żydowska opowiadana wyłącznie przez Żydów i aby nikt spoza tej nacji nie zabierał na jej temat głosu.
– Niestety, dodać należy, że zawładnąć chcą nią czynniki antypolskie. Tak jak nie ma poparcia na świecie nagłośnienie bohaterskiej historii rotmistrza Witolda Pileckiego, ochotnika do Auschwitz, i polskich ofiar tego obozu, tak też nie chce się dziś dopuszczać do tego tematu Prezydenta RP – akcentuje historyk.
Profesor Wiesław Jan Wysocki zaznacza, że brak przywitania i choćby kilku słów Prezydenta do zaproszonych gości mocno koresponduje z tym, co mówił on do mediów.
– Podczas swojej obecności w obozie Auschwitz I Prezydent RP powiedział bardzo ważne słowa, że tak jak dotąd mówiono o ofiarach, tak teraz należy głośno powiedzieć, kim byli kaci. To potrzebny i odważny głos, dlatego tak mało o nim słychać w mediach – stwierdza rozmówca.
Warto zaznaczyć, że Prezydent objął honorowym patronatem obchody rocznicowe organizowane na terenie byłego obozu zagłady. Udział w uroczystościach wzięli także m.in. ambasadorowie i dyplomaci, przedstawiciele duchowieństwa, władz regionalnych i samorządów. Brak przywitania Prezydenta RP został zauważony i był komentowany w kuluarowych rozmowach dyplomatów.
Karol Nawrocki rozpoczął wizytę w Oświęcimiu od odwiedzenia terenu dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego, w którego budynkach 14 czerwca 1940 r. Niemcy umieścili pierwszych polskich więźniów przybyłych do tworzonego wówczas KL Auschwitz. Obecnie jest to kampus Małopolskiej Uczelni Państwowej im. Rotmistrza Witolda Pileckiego. Prezydent złożył kwiaty przed tablicą upamiętniającą pierwszy masowy transport Polaków do KL Auschwitz w dniu 14 czerwca 1940 r. oraz przed pomnikiem rtm. Witolda Pileckiego. Głowie państwa towarzyszyła grupa studentów Uczelni oraz uczniów XV Liceum Ogólnokształcącego im. rtm. W. Pileckiego z Katowic.
Prezydent udał się także na teren dawnego obozu Auschwitz I, gdzie przed Ścianą Śmierci oddał hołd pomordowanym przez niemieckich oprawców. Modlił się w celi męczeństwa św. Maksymiliana M. Kolbego w Bloku 11.
Tak ważnej i symbolicznej wizyty nie godzi się potraktować jako niebyłą i nie zauważyć jej w oficjalnym programie uroczystości. Jak zwraca uwagę prof. Wiesław Jan Wysocki, państwo polskie i Prezydent RP zasługują na szczególny szacunek w miejscu, w którym ginęli nasi rodacy i o które jako Naród dbamy.
Fałszywa narracja
– Niezauważenie obecności Prezydenta RP nazwano by brakiem kultury, dziś jest to świadoma postawa osób, które powinny być zdyskwalifikowane z zajmowanych stanowisk. Warto zwrócić uwagę, że ogranicza się dziś dopuszczanie do głosu tylko niektórych środowisk i tylko niektórych głosów na temat Auschwitz. Próbuje się doprowadzić do sytuacji, że tylko jedna narracja na temat obozów koncentracyjnych będzie obecna – wskazuje profesor.
Jaki ma być ten przekaz, pokazały haniebne słowa minister edukacji Barbary Nowackiej wygłoszone na zeszłorocznej międzynarodowej konferencji „My jesteśmy pamięcią. Nauczanie historii to nauka rozmowy”, zorganizowanej przy okazji 80. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau.
– Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy – powiedziała minister.
Te skandaliczne słowa szybko zostały powtórzone nie tylko w Polsce. Tymczasem słowa prawdy o ofiarach i ich katach, słowa upomnienia się o reparacje, próbuje się uciszać.
– Pierwszy transport więźniów do obozu Auschwitz stanowili Polacy. Było to 720 więźniów politycznych, członków konspiracji oraz osoby aresztowane w łapankach – przypomina prof. Wiesław Jan Wysocki.
– Próba wyrugowania spośród ofiar Polaków to kłamstwo, a przypisywanie im winy za istnienie tego obozu to niewiarygodny wprost fałsz – podkreśla.
Prawdziwego stosunku Polaków do Żydów i ich dobrych relacji nie da się jednak ukryć nawet w skrupulatnie przemyślanym programie uroczystości i w drobiazgowo przemyślanych wypowiedziach organizatorów. Ocalały z niemieckiej zagłady Bernard Offen podczas wystąpienia na uroczystościach opowiedział swoją historię. Ten dziś 97-letni świadek historii urodził się w Krakowie. Był więźniem getta i pięciu niemieckich obozów, w tym Auschwitz. W Holokauście stracił rodziców i siostrę. Jak wskazał, przeżył dzięki „swoim aniołom” – tak nazywa ludzi, którzy okazali mu swoją pomoc, a byli to współwięźniowie, a wśród nich Polacy. Przeżyli też jego dwaj bracia, którzy walczyli pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Po wojnie wyemigrowali z Polski, najpierw do Anglii, a później do Stanów Zjednoczonych, do Detroit. Bernard Offen odwiedzał Polskę, po raz pierwszy od wojny w 1981 r. Ostatecznie zdecydował się powrócić do rodzinnego miasta na stałe.
– Dziś znowu mieszkam w pięknym Krakowie. Odnalazłem na nowo swój dom na Kazimierzu – powiedział.
Zaznaczył, że świat nie wyciągnął wniosku z Holokaustu, że antysemityzm i inne formy nienawiści na świecie narastają, a w tym właśnie czasie Kraków stał się dla niego spokojnym domem.
– Moje rodzinne miasto Kraków stało się jednym z najbardziej przyjaznych i najbezpieczniejszych miejsc do życia dla Żyda – zaakcentował.
Krzysztof Gajkowski/Nasz Dziennik



