fot. PAP/Rafał Guz

Pos. A. Adamczyk: Niemiec sprzedał nam pociągi i płakał, jednak nie z żalu, ale ze szczęścia, że pozbył się starych wagonów – tak wygląda repolonizacja polskiej gospodarki

Zamiast lokować zamówienia idące w miliardy złotych u polskich producentów kupujemy przestarzałe niemieckie wagony. Tak wygląda repolonizacja polskiej gospodarki, także i polskiej kolei – wskazał Andrzej Adamczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, b. minister infrastruktury, podczas „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

Były minister infrastruktury podkreślił, że polska kolej wymaga zarządzania, a nie działań propagandowych, które są udziałem obecnego rządu. Zwrócił uwagę, że likwidacja rezerwy taborowej była działaniem wbrew logice.

– Rządzący nie radzą sobie z koleją. Dzisiaj dotknęły nas skutki propagandowej działalności rządu Donalda Tuska. Co to oznacza? To oznacza, że wykorzystano wszystkie rezerwy taborowe, żeby móc się pochwalić, że polskimi torami jeździ najwięcej od 20 lat pociągów. Nie tak to było za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy. Otóż, zawsze mieliśmy rezerwę taborową. Jeżeli były usterki, a przecież właśnie w związku z tym, że jest zima (rządzący zapewne jeszcze w listopadzie nie myśleli, że będzie zima, że będzie mróz), tabor kolejowy podatny jest na usterki, w sytuacji, kiedy skład wagonów z lokomotywą ulega awarii, można zamienić na ten rezerwowy. Tutaj rezerw praktycznie nie ma żadnych, więc obawiam się, że powtórzy się sytuacja z ostatnich kilkunastu dni, czyli cała masa odwołanych pociągów – powiedział Andrzej Adamczyk.

Rządzący trudną sytuację za kolei postanowili „uratować” zakupem używanych pociągów z Niemiec. Rok ich produkcji to 1984.

– Rząd kupuje na nasze konto pięćdziesiąt starych wagonów, które teraz w Polsce będą musiały przejść proces weryfikacji, naprawy. To się nazywa fachowo przegląd P4 i P5. Jaki w tym jest sens? Przegląd P4 – kolejarze wiedzą o czym mówię – kosztuje milion-dwa miliony złotych; wagon kosztuje około 14-15 milionów złotych. Z kolei przegląd P5 (wyższy poziom przeglądu) kosztuje około 7 milionów złotych. Zainwestowaliśmy kupując wagony, zainwestujemy w ich przegląd, naprawę, wymianę części i w dalszym ciągu będziemy mieli stare „Honeckery” na polskich torach; pociągi pamiętające DDR, Niemiecką Republikę Demokratyczną. Pociągi, które osiągną wiek 60 lat i trzeba będzie po prostu zezłomować. Interes mają w tym Niemcy. W latach 90-tych, kiedy sprzedający handlarze samochodów przywozili auta z Niemiec, zachwalali je, że oto „starszy pan Niemiec, jak sprzedawał ten samochód to płakał z żalu, że go sprzedaje, bo to takie dobre auto”. Dzisiaj można powiedzieć: Niemiec sprzedał nam wagony i płakał, jednak nie z żalu, ale ze szczęścia, że pozbył się starych wagonów (…). Zamiast lokować zamówienia idące w miliardy złotych u polskich producentów (…) kupujemy przestarzałe niemieckie wagony. Tak wygląda repolonizacja polskiej gospodarki, także i polskiej kolei – akcentował poseł.

 

radiomaryja.pl

 

 

drukuj