Nie ma zgody na zabijanie nienarodzonych dzieci. Protest obrońców życia przed szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku
Przed szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku głośno wybrzmiał sprzeciw wobec tzw. aborcji. Protest był wezwaniem do ochrony najsłabszych – dzieci poczętych.
W niedzielę w południe przed szpitalem św. Wojciecha na Zaspie rozpoczęły się dwa protesty. Przeciwnicy procedury zabijania dzieci nienarodzonych podkreślali, że ich obecność w miejscu, gdzie dochodzi do morderstw najsłabszych, to moralny obowiązek wobec przyszłych pokoleń.
– Będziemy protestować, mimo że niektóre praktyki tego szpitala są legalne, są straszne, są nieludzkie, są dehumanizujące, nawiązują do najgorszych czasów, kiedy ludzi selekcjonowano – mówiła Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina.
Protesty mają charakter publicznej modlitwy i edukowania społeczeństwa w kwestii przebiegu tzw. aborcji. Modlitwę zakłócały środowiska proaborcyjne.
– Każda ciąża powinna móc być przerwana z jakiekolwiek powodu, żaden płód nie powinien mieć większej wartości niż dalsze życie świadomej osoby – powtarzały środowiska proaborcyjne.
Przebieg pokojowej manifestacji utrudniała również gdańska policja. Uczestnicy podkreślali, że nie zamierzają milczeć, gdy zagrożone jest życie najbardziej bezbronnych, nie pozwolą też, by lekarze gdańskiego szpitala mogli spokojnie zabijać nienarodzone dzieci.
– Absolutnie nie ma z nimi żadnego kontaktu merytorycznego, jest tylko nienawiść i żądza mordu – powiedziała pani Mariola.
– Właśnie ten płacz dziecka warto byłoby kiedyś usłyszeć i tulić każde dzieci, nieważne, czy ono będzie chore czy zdrowe. Każde dziecko zasługuje na przyjście na świat – podkreśliła pani Agnieszka.
Problem z określeniem, od kiedy w łonie matki mamy do czynienia z człowiekiem mają ci, którzy głośno krzyczą o wolnym wyborze i godności kobiety.
– Najpierw jest zygota, później zarodek, płód, to nie jest dziecko poczęte, to jest płód, tak nazywa to medycyna. Pani Godek, ludzie z Konfederacji są przeciwnikami całkowitego zakazu aborcji, a aborcja ratuje życie kobiet – stwierdziła Anita Czarniecka, prezes fundacji ,,Damy Radę”.
Poseł Marta Zarańska z Nowej Lewicy przekonuje, że protesty pro-life tylko potęgują stres matek, a lekarze w gdańskim szpitalu i tak wykonują tzw. aborcję.
– Przed szpitalem gromadzą się osoby, które tak naprawdę zastraszają lekarzy, którzy ratują życie i zdrowie kobiet – mówiła Marta Zarańska.
Zebrani w obronie dzieci poczętych zapewnili, że będą protestować, dopóki szpital nie zrezygnuje z zabijania. Jak mówią, presja ma sens, co można zauważyć na przykładzie Gizeli Jagielskiej i szpitala w Oleśnicy, który nie przedłużył jej kontraktu na następny rok.
TV Trwam News




