fot. PAP/EPA

D. Trump: Różnica między interwencjami w Iraku i Wenezueli jest taka, że tym razem zatrzymamy ropę

Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, powiedział publicyście telewizji MS NOW, że różnica między interwencjami USA w Iraku i Wenezueli polega na tym, że tym razem Stany Zjednoczone „zatrzymają ropę”. Miał też stwierdzić, że jest ona sygnałem dla Rosji i Chin.

Joe Scarborough, gospodarz porannego programu „Morning Joe”, relacjonował w ten sposób swoją telefoniczną rozmowę z Donaldem Trumpem na temat interwencji.

„Panie prezydencie, kiedy mówi pan, cytuję: »będziemy wszystkim rządzić«, to oczywiście rodzi głębokie obawy ze względu na katastrofę w Iraku. Odpowiedź prezydenta brzmiała: »Joe, różnica między Irakiem i tym jest taka, że Bush nie zatrzymał ropy. My zatrzymamy ropę«” – opowiadał publicysta i były republikański kongresmen.

Donald Trump miał również długo rozwodzić się nad doskonałością operacji wojskowej w Wenezueli i podkreślił, że wysyła to mocny sygnał o sile Stanów Zjednoczonych przywódcom Rosji, Iranu i Chin.

Prezydent USA wielokrotnie wcześniej mówił, że błąd amerykańskiej inwazji na Irak polegał m.in. na tym, że Stany Zjednoczone nie przejęły złóż irackiej ropy naftowej. W swoich wypowiedziach po operacji pojmania Nicolasa Maduro skupiał się też głównie na korzyściach, jakie USA osiągnie z rewitalizacji wenezuelskiego sektora naftowego. W poniedziałkowej rozmowie z telewizją NBC zapowiedział, że amerykańskie firmy naftowe mogą otrzymać od państwa rekompensatę za poniesione inwestycje w Wenezueli. Według Politico amerykańskie koncerny nie są jednak chętne do powrotu do kraju, w tym ze względu na ryzyko polityczne.

Nacisk Trumpa na sprawę złóż surowców różni się od podejścia prezentowanego przez sekretarza stanu USA, Marca Rubio, który w niedzielnych wywiadach podkreślał, że w sobotniej operacji nie chodziło o zabezpieczenie pól naftowych. Zapowiadał też, że chce, by zyski z wydobycia surowca trafiały do Wenezuelczyków i nie były rozkradane przez „niewielką garstkę piratów”.

PAP

drukuj