R. Pyffel: Sytuacja jest poważna, bo z Wenezueli uciekło już 8 milionów ludzi i jeżeli dojdzie tam do destabilizacji, to pogłębi to jeszcze bardziej kryzys nieudanych rządów Maduro, które doprowadziły do zapaści gospodarczej
Na razie jesteśmy świadkami latynoamerykańskiej opery mydlanej. Natomiast sytuacja jest poważna, bo z Wenezueli uciekło już 8 milionów ludzi i jeżeli dojdzie tam do destabilizacji, to pogłębi to jeszcze bardziej kryzys nieudanych rządów Maduro, które doprowadziły do zapaści gospodarczej – mówił Radosław Pyffel, ekspert ds. międzynarodowych z Instytutu Sobieskiego, w poniedziałkowym programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie Telewizji Trwam.
Obalony przywódca Wenezueli, Nicolas Maduro, wraz z żoną stanęli w poniedziałek przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Usłyszeli cztery zarzuty: uczestnictwa w zmowie narkoterrorystycznej, sprowadzania kokainy do Stanów Zjednoczonych i dwa zarzuty związane z posiadaniem zabronionej broni. Nie przyznali się do zarzucanych im czynów.
– Do tej pory chyba tylko Izrael był w stanie przeprowadzać akcję na podobnym poziomie do tej, którą sprawnie przeprowadziły amerykańskie służby i siły specjalne. Amerykanie zakradli się do Caracas i wyciągnęli Nicolasa Maduro i jego małżonkę, która również jest oskarżona. Sąd w Nowym Jorku na Manhattanie postawił im zarzuty, a kolejne przesłuchanie odbędzie się za dwa miesiące, więc sprawa jest w toku. Zobaczymy, w jaki sposób sąd udowodni, że Maduro wiedział o szmuglowaniu narkotyków, pozwalał na to i był tego świadomy. To już jest sprawa dochodzenia sądowego – podkreślił Radosław Pyffel.
Ekspert ds. międzynarodowych z Instytutu Sobieskiego zwrócił uwagę, że jeżeli mówimy o Wenezueli, to myślimy głównie o ropie naftowej.
– Wenezuelczycy jeszcze za czasów Hugo Chaveza i lewicowego rządu znacjonalizowali pola naftowe i infrastrukturę do wydobywania ropy. Potem nie byli w stanie tej ropy wydobywać w takiej ilości jak wcześniej, dlatego infrastruktura do wydobywania ropy popadła w ruiny. Natomiast Donald Trump zapowiedział, że będzie negocjował powrót amerykańskich korporacji na wenezuelskie pola naftowe, choć nie do końca wiadomo, w jaki sposób to zrobić, nie kontrolując jednocześnie Wenezueli. Marco Rubio zaznaczył, że Stany Zjednoczone nie są w stanie wojny z Wenezuelą i w zasadzie nie zamierzają tam być obecni, ponieważ na to nie ma przyzwolenia społecznego. Amerykanie jako społeczeństwo nie chcą słyszeć o kolejnej interwencji, że pojedzie tam kilka tysięcy żołnierzy amerykańskich, którzy będą ustanawiać nowy ład, a następnie go pilnować – tłumaczył gość Telewizji Trwam.
Radosław Pyffel dodał, że obecnie wiceprezydent Wenezueli, Delcy Rodríguez, poprzez zgromadzenie narodowe została upoważniona do tego, żeby wykonywać konstytucyjne obowiązki do czasu kolejnych wyborów.
– Na razie cała sytuacja jest trochę zaskakująca, ponieważ Donald Trump powiedział, że rozmawiał z Delcy Rodríguez i wstępnie doszło do porozumienia. Po czym Delcy Rodríguez temu zaprzeczyła. W odpowiedzi Donald Trump zapowiedział, że jeśli Rodríguez nie będzie robić tego, czego chcą Stany Zjednoczone, to skończy gorzej niż Maduro. Na razie jesteśmy więc świadkami takiej latynoamerykańskiej opery mydlanej. Natomiast sytuacja jest poważna, bo z Wenezueli uciekło już 8 milionów ludzi i jeżeli dojdzie tam do destabilizacji, to pogłębi to jeszcze bardziej kryzys nieudanych rządów Maduro, które doprowadziły do zapaści gospodarczej – akcentował ekspert ds. międzynarodowych.
radiomaryja.pl



