fot. pixabay.com

Działaczka pro-life aresztowana w San Francisco za ofertę pomocy kobietom w ciąży

Liderka ruchu „Survivors of the Abortion Holocaust” („Ocalali z Aborcyjnego Holokaustu”), Anastasia Rogers, została aresztowana 18 grudnia przed budynkiem tzw. kliniki aborcyjnej Planned Parenthood w San Francisco. Około dwa miesiące wcześniej działaczka otrzymała telefoniczne powiadomienie o nakazie jej aresztowania w związku z umieszczonym na Instagramie nagraniem, gdzie na publicznym chodniku przed Planned Parenthood w San Francisco oferuje pomoc kobietom.

Aborcyjny gigant Planned Parenthood oskarża Anastasię Rogers o naruszanie niejasnej i szerokiej ustawy California FACE Act, zabraniającej celowego nagrywania, filmowania i fotografowania pacjenta, świadczeniodawcą lub asystenta korzystającego z tzw. usług zdrowia reprodukcyjnego bez jego zgody z zamiarem zastraszenia tej osoby w celu zniechęcenia jej do bycia pacjentem, świadczeniodawcą lub asystentem tego rodzaju placówki w odległości 100 stóp  (ok. 30 m) od wejścia do niej lub na jej terenie.

Pod terminem „usługi zdrowia reprodukcyjnego” w ustawie kryje się zabijanie nienarodzonych dzieci. W przepisach chodzi więc o karanie wszystkich osób, które próbują rozmawiać z kobietami chcącymi poddać się tzw. aborcji.

Jako dowód „przestępstwa”, jakiego dopuścić miała się Anastasia Rogers, pokazano zamieszczone na Instagramie nagranie, na którym działaczka pro-life z uśmiechem wyciąga rękę w kierunku kamery. Po tej scenie następuje cięcie, a w kolejnym ujęciu aktywistka macha ręką w kierunku wolontariuszki Planned Parenthood pilnującej porządku na terenie placówki. Celem wideo było zwrócenie uwagi widza na skrajnie odmienne podejście ukazanych na nim osób do pomocy kobietom w ciąży kryzysowej.

Zamieszczony na Instagramie film uzyskał prawie 400 tys. wyświetleń. Filmowana wolontariuszka tzw. kliniki aborcyjnej nie wyraziła widocznego sprzeciwu – nie odezwała się ani słowem, nie żądała, aby jej nie filmować ani nie wydawała się w jakimkolwiek stopniu „zastraszona”. Prawnik Anastasii Rogers nie był w stanie uzyskać żadnych szczegółów dotyczących nakazu jej aresztowania.

Po wyczerpaniu wszystkich możliwych opcji działania, zarówno aktywistka pro-life, jak i jej prawnik, uznali, że brak odpowiedzi na kierowane przez nich wielokrotne zapytania sugeruje, że nakaz aresztowania albo wcale nie istniał, albo jego celem było zastraszenie Anastasii Rogers, by uniemożliwić jej dalszą działalność pod tzw. kliniką aborcyjną w San Francisco.

Liderka ruchu „Survivors of the Abortion Holocaust” pojawiła się jednak przed placówką Planned Parenthood 18 grudnia o godz. 8.45 z innym obrońcą życia, Robertem Byrdem z organizacji Pro-Life SF, aby rozdawać ulotki.

„Czwartek to dzień aborcji chirurgicznej i ostatnia szansa, aby przekazać środki ratujące życie kobietom, które podejmują najgorszą decyzję w swoim życiu” – wyjaśniła Anastasia Rogers.

Ochoniarz tzw. kliniki aborcyjnej sfotografował aktywistkę pro-life, gdy ta do niego machała. Około godzinę później na miejsce przybył funkcjonariusz z biura szeryfa, wezwany najwyraźniej przez wspomnianego ochroniarza. Działaczka na rzecz ochrony życia została zakuta w kajdanki, zatrzymana i osadzona w areszcie. Aresztowanie i doprowadzenie kobiety do radiowozu zostało nagrane przez Roberta Byrda i opublikowane w mediach społecznościowych.

Anastasia Rogers spędziła w areszcie ok. siedmiu godzin, po czym została zwolniona. Rozprawa sądowa ma odbyć się w lutym. Liderka ruchu „Survivors of the Abortion Holocaust” podkreśliła, że nie da się zastraszyć i nadal ma zamiar pomagać kobietom.

„Jeśli Planned Parenthood myśli, że aresztowanie na siedem godzin lub siedem dni powstrzyma mnie od kochania bliźniego – nienarodzonego dziecka i jego matki – to bardzo się myli” – zaznaczyła aktywistka na rzecz ochrony życia.

Human Life International – Polska/radiomaryja.pl

drukuj